W ostatnim sobotnim meczu 22. kolejki Bundesligi Bayern Monachium pokonał Borussię Dortmund 3:1. Zwycięskie trafienia gospodarze zaliczali dopiero w drugiej połowie, kiedy na listę strzelców wpisywali się: Arjen Robben i Mario Gomez. Kuba Błaszczykowski rozegrał natomiast 73. minuty.
Konfrontacja na Allianz Arena wzbudzała najwięcej emocji wśród wszystkich sobotnich starć. Na miano hitu kolejki zasłużył mecz, w którym będący w nieziemskiej formie „Bawarczycy” grali z Borussią Dortmund. Podopieczni Jürgena Kloppa po dwunastu meczach bez porażki doznali kolejnych dwóch blamaży, między innymi ulegając u siebie Eintrachtowi Frankfurt 2:3. Gracze „BVB” mieli coś jednak do udowodnienia, toteż zapowiadało się dobre widowisko.
Początek spotkania był niezwykle sensacyjny. Przewagę od początku zyskała Borussia, która w 5. minucie niespodziewanie wyszła na prowadzenie. Dalekim wykopem od bramki popisał się Marc Ziegler i futbolówka trafiła do Mohameda Zidana. Kiedy wydawało się, że Egipcjanin stracił ją już na korzyść Daniela Van Buytena, wtedy Belg popełnił koszmarny błąd. Rosły defensor w sobie tylko znany sposób przepuścił piłkę, co z zimną krwią wykorzystał świeżo upieczony mistrz Afryki. Bezradny w tej sytuacji był golkiper Bayernu, Hans-Jörg Butt. Na poważnie wzięli sobie te trafienie rywala gracze z Monachium, bowiem ruszyli do ataków. Futbolówka częściej od tego momentu gościła na połowie „BVB”, którzy musieli skupić się wyłącznie na defensywie.
W 22. minucie jednak obrona przyjezdnych nie miała nic do powiedzenia, ponieważ fatalny kiks popełnił Ziegler. Najpierw na mocny, płaski strzał z dystansu zdecydował się Mark van Bommel. Wydawało się, że uderzenie Holendra swój bieg skończy na nogach któregoś z zawodników z Dortmundu. Piłka doleciała ostatecznie do Marca Zieglera, który zamiast skutecznie interweniować, sparował futbolówkę do własnej bramki. Niemiec w tej sytuacji miał kompletnie spóźnioną reakcję i nawet minimalny rykoszet go nie usprawiedliwia. Po trafieniu wyrównującym przewaga Bayernu wyraźnie wzrosła i gol na 2:1 wisiał w powietrzu. Cztery minuty przed przerwą bliski wykorzystania kolejnego zagapienia defensywy monachijczyków był Lucas Barrios, lecz jego strzał obronił Hans-Jörg Butt.
Mocno zdeterminowani wyszli na drugą odsłonę piłkarze Bayernu Monachium. Od początku przystąpili do zdecydowanych ataków, toteż na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 50. minucie gospodarze wyszli na upragnione i długo wyczekiwane prowadzenie. W polu karnym piłkarski majstersztyk zaprezentował duet Ribery-Robben. Ten pierwszy jak na tacy wyłożył futbolówkę Holendrowi, któremu nie pozostało nic innego, jak trafić do pustej bramki. Poziom spotkania znacznie się pogorszył. Nie mieliśmy klarownych okazji, a akcje rozgrywane były głównie w środkowych sektorach boiska. Wystarczyło jednak tylko precyzyjnie zagrać do Mario Gomeza i patrzeć, jak Niemiec pracuje na swoją dziesiątą bramkę w sezonie. Napastnik Bayernu płaskim strzałem w długi róg podwyższył prowadzenie gospodarzy na 3:1.
Zawodnicy „BVB” stracili już wszelkie atuty w ofensywie, jakie posiadali. Dwa trafienia „Bawarczyków” podziałały na gości zdecydowanie negatywnie, gdyż nie podjęli walki, by wyrównać stan meczu. Jürgen Klopp również pogodzony z wynikiem, biorąc pod uwagę siłę swojej drużyny, postanowił oszczędzić Mohameda Zidana i Kubę Błaszczykowskiego. Ostatecznie więc na Allianz Arena Bayern zwyciężył w hicie kolejki 3:1. Monachijczycy w rezultacie zrównali się punktami z Bayerem Leverkusen, ustępując im jedynie jednym golem straconym więcej.








