Wiecie, czego często brakuje u działaczy polskich klubów? Pasji, takie zwykłej, czystej, szczerej pasji do tego, co robią. Żeby pracowali, bo lubią swoją pracę, a nie tylko dlatego, że to często ciepła posadka, na dodatek świetnie płatna. Na szczęście w niższych ligach takich ludzi czasem się znajdzie.

Paweł Białczak. 20-letni chłopak, który jeszcze niedawno był tylko kibicem jednego z klubów B-klasy. Dziś jest jego… prezesem! Korzyści ma z tego niewiele, ale satysfakcji znacznie więcej. A wszystko zaczęło się od internetu…
– Prowadzę stronę www.swit.dbv.pl, będącą oficjalną witryną Klubu Sportowego Świt Baranowo, grającego obecnie w ostrołęckiej B-klasie. Po rundzie jesiennej zajmuje drugie miejsce ze stratą sześciu punktów do lidera – rozpoczyna przedstawianie się młody prezes.
– Staram się jak mogę. Jestem na meczach, staram się współpracować z piłkarzami i trenerem. Moje zaangażowanie dostrzegł klub i w sierpniu 2008 roku zostałem rzecznikiem prasowym Świtu. W październiku 2008 roku sekretarzem i kierownikiem drużyny. A 15 stycznia 2010 roku zostałem wybrany prezesem klubu – dodaje 20-letni pasjonat.
B-klasa = masa obowiązków
Strona to jednak tylko skromny procent obowiązków młodego prezesa. To doprawdy zaskakujące, jak wiele spraw trzeba załatwić, przewodząc zupełnie amatorskiej drużynie.

– Ten, kto nigdy nie pracował w jakimś klubie, nie zdaje sobie sprawy, ile to jest roboty. Każdy myśli, że drużyna w B-klasie to żadne obowiązki. Wystarczy dwa razy w tygodniu spotkać się na trening, potem mecz i to wszystko. Ale mało kto uświadamia sobie, ile to papierkowej roboty, ile formalności. Na głowie mam wszelkie sprawy związane z organizacją meczów, sparingów, turniejów. Chociażby na mecz ligowy trzeba wypełniać protokół meczowy, protokół z zawodnikami w kadrze, wypisać umowę dla pielęgniarki, przygotować protokół dla sędziów. Niby nic, a zawsze zajmuje to co najmniej pół godziny – wylicza Białczak.
Chwila na dłuższy oddech i wyliczamy dalej: – Do tego dochodzą wszelkie sprawy finansowe – opłata za zapisanie do ligi, rozliczanie się z księgową, opłaty za transfery, karty chipowe. Dalej. Trzeba jeszcze organizować walne zgromadzenia. Trzeba pilnować, żeby co roku wysłane zostały sprawozdania merytoryczne. Ponadto wszelkie pisma do Ciechanowsko-Ostrołęckiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, np. o godzinach meczów, zmianach terminów, listy zawodników, wszystko to jest na mojej głowie. Do tego pisma o datach meczów wysyłane do wójta, rady gminy, szkoły, policji. Co roku wysyłam też pismo o dofinansowanie dla klubu na kolejny rok. Drukuję też i wywieszam zaproszenia na mecze, turnieje. Dużo tego… – dodaje nasz rozmówca.













