Dzisiejszy trening Lecha Poznań był dużo mniej intensywny niż te, które odbywały się na początku obecnego tygodnia. Dzięki takiemu zarządzeniu w treningu mogli wziąć także udział Grzegorz Wojtkowiak i Rafał Murawski.

Wojtkowiak podczas pojedynku ligowego z Ruchem Chorzów naciągnął mięsień półbłoniasty i do tej pory zmuszony był trenować indywidualnie lub pracował z fizjoterapeutom. – Dzisiaj zajęcia miały charakter regeneracyjny i dlatego powoli mogłem się wdrażać. Decydujący będzie jednak jutrzejszy trening, kiedy obciążenia będą większe. Wtedy sam będę wiedział, na jakim jestem etapie. Moje szanse na grę w poniedziałek są jednak spore – mówi kapitan „Kolejorza”.

Murawski z kolei nie będzie miło wspominał zgrupowania w Hiszpanii. W meczu z Rubinem Kazań doznał kontuzji więzadła stabilizującego staw skokowy i musiał zrezygnować z udziału w dwóch pierwszych meczach ligowych. – Rehabilitacja przebiega planowo. Teraz próbuję już ćwiczeń z piłką. Bardzo chciałbym być gotowy na poniedziałek, ale na razie ciężko ocenić, czy będzie to możliwe. Bardziej prawdopodobny wydaje się jednak termin kolejnego meczu z Wisłą – przekonuje Rafał Murawski.
Dodatkowo trening indywidualny zaliczył już Krzysztof Kotorowski. Najbardziej doświadczony bramkarz poznańskiej drużyny narzeka na drobne urazy, ale niebawem powinien wrócić na boisko. – To była bolesna kontuzja, która uniemożliwiała mi normalne kopanie piłki, dlatego w ostatnich dwóch dniach musiałem trenować indywidualnie. Przeszedłem jednak stosowne badania i ich wyniki były bardzo dobre. Jutro popracuję jeszcze z masażystami i normalnie, na 100 procent wezmę udział w treningu – zapewnia bramkarz Lecha Poznań.











