Z Mateuszem Możdżeniem tuż po meczu z Cracovią o zmianach w składzie, uciekającej Legii i Lidze Europy.
Cracovia zagrała z Wami bardzo defensywnie w porównaniu z tym, co oglądaliśmy w jej wykonaniu podczas meczu z Piastem. Zaskoczyła Was tym trochę?
Nie, widzieliśmy, że grają niezłą piłkę, ale tylko do 30. metra, a potem już jest słabiej. W mojej ocenie brakuje im typowej „dziewiątki”.
Czuliście, że na połowie Cracovii była pewna blokada, przez którą trudno było Wam się przebić? Z trybun wyglądało to tak, że obie drużyny zaszachowały się na swoich połowach.
Z mojej perspektywy miałem dużo dośrodkowań, ale wszystko kończyło się na obrońcach. Czy to z gry, czy z rogu, czy nawet z fajnie wyprowadzonej kontry, to zawsze brakowało przejścia tego pierwszego obrońcy i żeby ktoś tam był po prostu.
Trener Rumak mocno zamieszał w składzie. Czy to w jakiś sposób mogło Wam zdezorganizować grę?

Nie, nie ma co szukać tutaj usprawiedliwień, trzeba tasować składem, jeśli gra się co trzy dni. Ja na przykład rozegrałem czwarty cały mecz, więc troszkę to w nogach czuję, ale nie ma na co zwalać winy.
Dwie kolejki, cztery punkty straty do Legii – to dla Was duży cios.
Jeżeli patrzymy na to tylko z perspektywy Legii, to na pewno. Piast też ma sześć punktów. Wiadomo, że gdy na początku traci się punkty, to później trudniej jest nadrabiać.
Pamiętasz pewnie ten czas, gdy Lech dobrze radził sobie w pucharach, ale w lidze regularnie zawodził. Musicie pogodzić długą grę w Lidze Europy, bo na tym Wam zależy, z punktowaniem w lidze, bo co z niezłej postawy w Europie, gdy w kolejnym sezonie tych europejskich pucharów dla Lecha zabraknie.
Dokładnie, przez finał Ligi Europy do kolejnych pucharów raczej się nie dostaniemy. Jeśli gra się w grupie, ale się odpada, to pozostaje już tylko liga. Tutaj zaczęliśmy tracić punkt na początku i tak jak powiedziałem – odrabiać później jest trudno. Mamy obecnie liczebnie taki skład, jaki mamy, i trzeba z tym sobie radzić i nie ma co narzekać.
Wygląda na to, że jest duża różnica w stopniu trudności między meczami ligowymi a tymi w Europie. W meczu z Honka graliście znacznie lepiej niż z Ruchem czy Cracovią. Finowie byli słabsi od drużyn z naszej ekstraklasy czy z czego to wynika?
Trudno patrzeć na to z tej strony, bo każdy mecz jest inny. Nie wiem, co by było, gdybyśmy spotykali się co pół roku z Honką w lidze. Ale ja już przed meczem z Cracovią mówiłem, że „Pasy” są lepszą drużyną niż Finowie, bo widzieliśmy, jak wyglądały z Piastem.











