W hicie kolejki Lech Poznań zremisował z Legią Warszawa 0:0. Po meczu swoimi spostrzeżeniami z dziennikarzami dzielił się pochodzący z Warszawy gracz „Kolejorza” – Mateusz Możdżeń.
0:0 w klasyku, ale tych bramek mogło paść sporo. Czy remis Was zadowala?
Z jednej strony straciliśmy dwa punkty, ale z drugiej strony sytuacja Vrdoljaka mogła nas pozbawić całkowicie punktów. Dlatego zdobyty punkt trzeba szanować.
Przez większą część meczu byliście przy piłce, prowadziliście grę, ale czegoś zabrakło.
Wydaje mi się, że można tutaj mówić o szczęściu. W jednej sytuacji Artiomowi uciekła piłka, w innej znakomicie interweniował Kuciak. Tak, tych sytuacji można by wyliczać… Z drugiej jednak strony, mieliśmy z kolei szczęście pod naszą bramką.
Wisła i Korona straciła punkty, zatem jak przez ten pryzmat oceniacie remis z Legią?
Trzymamy się czołówki. Mamy cztery punkty straty, ale w piątek widzieliśmy, że Śląsk Wrocław nie gra jakiejś dobrej piłki, a przez cały sezon szczęście nie jest w stanie im dopisywać tak jak w meczu z Lechią.
Dostałeś już wiadomość SMS od brata? (brat Mateusza jest kibicem Legii – dop. red.)
Jeszcze nie, ale przypuszczam, że jest zadowolony z remisu (uśmiech).
Jak grało się przy żywiołowym dopingu publiczności, który wreszcie powrócił?
Oczywiście przy takiej publiczności chce się grać. Szkoda, że tradycyjnie nie dopisała murawa.
Materiały zbierał: Damian Jursza










