Gwizdy i wyzwiska towarzyszyły opuszczającym murawę piłkarzom „Kolejorza” po meczu z Żalgirisem Wilno. Oto, co do powiedzenia dziennikarzom miał Mateusz Możdżeń, do którego dyspozycji można było mieć sporo zastrzeżeń.
Wygraliście 2:1, ale odpadacie z eliminacji do Ligi Europy. Kibice w ostrych słowach wyrazili swoje niezadowolenie. Jak oceniasz to spotkanie?
Daliśmy z siebie 120%, każdy na boisku harował jak wół i myślę, że było to widać gołym okiem. Niestety, czegoś zabrakło i odpadamy. Nie ma tutaj co dużo gadać – tragedia.
Z czego wynikał ten brak skuteczności, bo to chyba był klucz do niepowodzenia? Nie rozegraliście jakiegoś tragicznego meczu, było dużo sytuacji.
Było dużo sytuacji, ale strzały kończyły się najczęściej na obrońcach. Zawsze zdążyli w ostatniej chwili zablokować piłkę lub wybić ją na rożny czy aut. Z naszej strony zabrakło kropki nad i.
Czy rywal Was czymś zaskoczył? Tego, że będzie blokował dostęp do bramki i grał z kontry, chyba wszyscy się spodziewaliśmy.

Nie patrzyliśmy na przeciwnika. Chcieliśmy rzucić wszystkie swoje siły od początku meczu i przede wszystkim strzelić szybko bramkę. Nie daliśmy rady w pierwszej połowie. Najbardziej bolało to, że sami straciliśmy gola.
Ten dwumecz i start ligi to jak zły sen. Czy jesteś w stanie postawić jakąś diagnozę?
Nie potrafię postawić diagnozy. Ciągle nam czegoś brakuje, czy to w lidze, czy pucharach. Możemy gdybać, co by było, gdybyśmy wcześniej strzelili bramkę. Mieliśmy ambicje, żeby wygrać, tego akurat nam nie brakowało. Najgorzej jest ze skutecznością. To tragedia i wstyd.
Nie jesteś wściekły na siebie?
Myślę, że każdy jest wściekły na siebie. Trudno powiedzieć coś więcej.
Gdybyś mógł powiedzieć, czego Ty potrzebujesz, aby dojść do dawnej dyspozycji?
Trzeba teraz to zdiagnozować. Mamy na to dwa, trzy dni. Do tej pory graliśmy dwa razy w tygodniu i nie było czasu na indywidualne analizy.
Jak wygląda atmosfera w szatni?
Ostre słowa padły w szatni po pierwszym meczu z Żalgirisem. Wszystko wskazywało na to, że damy radę w rewanżu, ale znów czegoś zabrakło. To nas bardzo boli.











