Lech rzutem na taśmę pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (1:0). Bramka dająca zwycięstwo gospodarzom padła w ostatniej akcji meczu. Oprócz Możdżenia dla Lecha trafił Wołąkiewicz, a dla Podbeskidzia fantastycznego gola strzelił Pietruszka.
Lech rozpoczął z wysokiego C. Linetty zagrał na lewe skrzydło do Kownackiego, ten do Classena, a piłkarz z RPA minimalnie chybił. Po piętnastominutowym przestoju strzał sprzed pola karnego oddał Lovrencsics, ale prosto w Zajaca. Chwile później Podbeskidzie miało fenomenalną okazję. Stąporski wyszedł sam na sam z Gostomskim, zdołał potoczyć futbolówkę obok bramkarza, lecz piłka nie trafiła do siatki, bo w ostatniej chwili interweniował Wołąkiewicz. W 25. minucie gospodarze przeprowadzili piękną akcję. Kownacki dostał podanie na prawą flankę, wycofał do będącego w polu karnym Claasena. Ofensywny pomocnik Lecha trafił tylko w boczną siatkę. W 30. minucie Kownacki został faulowany w obrębie „szesnastki” i sędzia Lyczmański wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem karnego okazał się Hubert Wołąkiewicz, który zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. Po straconym golu goście trochę przycisnęli, ale z ich starań narodziła się tylko wrzutka Iwańskiego i daleki od ideału strzał głową Adu Kwame. Jeszcze w końcówce piłkarze Ojrzyńskiego stworzyli sobie okazję, lecz Stąporski w ogromnym tłoku w obrębie pola karnego Lecha nie zdołał oddać strzału. Do przerwy po bardzo mizernym spotkaniu Lech prowadził z Podbeskidziem 1:0.

Chwilę po wznowieniu gry mogło być już dwa do zera. Teodorczyk dostrzegł na jedenastym metrze Douglasa, wycofał mu piłkę, lecz Szkot w stuprocentowej sytuacji fatalnie przestrzelił. Po tej akcji gra skupiała się w środku boiska, gdzie obie drużyny walczyły o przejęcie inicjatywy. W 63. minucie zatrząsł się stadion przy Bułgarskiej! Pietruszka dostał piłkę ponad trzydzieści metrów od bramki, posłał bombę i trafił za kołnierz Gostomskiego. Lechici chcieli się szybko odgryźć. Lovrencsics zagrał na piąty metr, gdzie mimo krycia Pietrasiaka, kropnął Teodorczyk. Snajper gospodarzy strzelił zbyt wysoko i akcja spaliła na panewce. W 72. minucie w Poznaniu sensacja mogła być jeszcze większa. Wprowadzony w drugiej cześć meczu Blazek, zagrał na wolne pole do kolejnego rezerwowego, Malinowskiego, ale niezwykle szybki zawodnik nie wytrzymał presji i trafił prosto w Gostomskiego. Mecz nabierał rumieńców. Sekundy po okazji „Górali” w poprzeczkę po sprytnym strzale trafił bardzo aktywny Teodorczyk, a potem po rożnym o centymetry pomylił się Kownacki. Lech z minuty na minutę podkręcał tempo. Na siedem minut przed upływem regulaminowych 90 minut przed fantastyczną okazją staną Lovrencsic, ale Węgier z pięciu metrów uderzył wprost w znakomicie dysponowanego Zajaca. Im bliżej końca tym Podbeskidzie umiejętnie wykradało cenne sekundy. W doliczonym czasie gry pan Adam Lyczmański podyktował rzut wolny dla Lecha z doskonałej pozycji i Mateusz Możdżeń po idealnym, technicznym strzale stał się bohaterem Bułgarskiej. Mariusz Rumak znów uratowany!











