Ledwo ucichły echa ostatniego plebiscytu o Złotą Piłkę, a już rozpoczyna się giełda nazwisk, które mogą być brane pod uwagę w przyszłym roku. Swojego kandydata zgłosił Jose Mourinho.

Eden Hazard to kluczowa postać Chelsea pod wodzą portugalskiego szkoleniowca. W 22 spotkaniach obecnych rozgrywek zdobył on dziewięć bramek, jednak, jak przyznaje sam Mourinho, nie z ilości goli należy go rozliczać. – To pełnokrwisty skrzydłowy, a to ogranicza jego okazje pod bramką rywali. To z pewnością wpływa na ewentualne oceny głosujących w plebiscycie – twierdzi „The Special One”, zaznaczając, że atrybuty jego podopiecznego są szersze, niż tylko zdobywanie bramek. – On potrafi wygrywać mecze w pojedynkę, czuje się odpowiedzialny za każdy aspekt gry swojego zespołu. W meczu z Manchesterem United popisał się fenomenalnym wślizgiem we własnym polu karnym, a ze Stoke praktycznie sam decydował o obliczu meczu – powiedział zachwycony Belgiem szkoleniowiec.
Trener „The Blues” zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że nawet najgenialniejsze występy mogą nie wystarczyć jego podopiecznemu do zwycięstwa w tym konkursie. Wbija przy tym kij w mrowisko, wprost mówiąc o patologii trawiącej plebiscyt rozstrzygany pod egidą FIFA. – Czy Eden ma to coś, co może pozwolić mu osiągnąć poziom Cristiano Ronaldo czy Messiego? Moim zdaniem tak, bo gdy widzę jego rozwój, jestem pod niesamowitym wrażeniem. Jeśli jednak chce wygrać Złotą Piłkę, musi budować sobie polityczne zaplecze. Bez wsparcia działaczy, polityków nie da się wygrać tego konkursu.











