Wisła Kraków przegrała na własnym boisku 0:1 z Górnikiem Zabrze. Jedyną bramkę w końcówce meczu zdobył Michał Jonczyk. To już czwarta przegrana mistrzów Polski z rzędu.
Po zmianie szkoleniowca fani Wisły zapewne spodziewali się, że gra ich drużyny zmieni się na lepsze. Kazimierz Moskal prosił jednak o cierpliwość, twierdząc, że w początkowych tygodniach jego pracy zależy mu przede wszystkim na osiąganiu korzystnych wyników.

Już początek meczu z Górnikiem pokazał, że Wisła nadal jest w głębokim kryzysie. Po stałym fragmencie gry dla gospodarzy wybita piłka trafiła pod nogi Paljicia, który, będąc w okolicach połowy boiska, chciał zagrać w pole karne gości. Zawodnik „Białej Gwiazdy” skiksował, przez co futbolówka trafiła do jednego z podopiecznych Adama Nawałki, który bez zastanowienia uruchomił Nakoulmę. Snajper zabrzan ruszył w stronę bramki strzeżonej przez Pareikę, zostawiając za sobą obrońców. Będąc oko w oko z Estończykiem, napastnik gości zdecydował się uderzyć po długim rogu, ale piłka zamiast wpaść do bramki, przeleciała obok niej.
W 14. minucie pierwszy raz zagrożenie pod bramką rywali stworzyła Wisła. Lewą stroną pomknął Iliew, który ośmieszył Bembena, obiegając go. Serb zszedł z piłką do środka i uderzył sprzed pola karnego. Strzał z najwyższym trudem zdołał jednak sparować Skorupski. I jeśli chodzi o groźne strzały na bramkę oddane przez wiślaków w pierwszej połowie, toby było na tyle…
Podopieczni Kazimierza Moskala mieli spore problemy, by sforsować dobrze grającą defensywę Górnika. Często tracili futbolówkę już w początkowym etapie rozgrywania akcji. Zabrzanie grali bardzo ambitnie, dzięki czemu można powiedzieć, że to oni prowadzili grę. Jedyne czego im zabrakło w pierwszej połowie to bramki, która udokumentowałaby ich przewagę.
Tuż przed przerwą doskonałą okazję zmarnował Nakoulma. Przybylski doskonale wypatrzył Bembena i zagrał mu piłkę. Defensor Górnika wrzucił ją w pole karne, gdzie znalazł się zawodnik z Burkina Faso. Nakoulma uprzedził obrońcę i szczupakiem trącił futbolówkę, która o centymetry minęła słupek bramki gospodarzy.
W drugiej połowie wiślacy wyglądali na lepiej zmotywowanych. Raz po raz atakowali, ale w decydujących momentach brakowało im dokładnego ostatniego podania lub wykończenia akcji. Mimo minimalnej przewagi „Białej Gwiazdy” to Górnik stworzył sobie kolejną świetną okazję. Znakomitą akcję Olkowskiego zepsuł jednak Nakoulma, który zbyt długo przetrzymywał futbolówkę. Gdy wreszcie zdecydował się ją zagrać do Mączyńskiego, to pomocnik Górnika bez zastanowienia oddał strzał, który był jednak niecelny.











