W udzielonym włoskim mediom wywiadzie były już właściciel Interu Mediolan zdobył się na szczere wyznania dotyczące jego ostatnich lat w klubie. Poruszył przy tym wiele ciekawych tematów.
Moratti przyznał, że klub chciał sprzedać już w 2006 roku w związku z aferą Calciopoli. – Napotkałem wtedy przed sobą ścianę nie do pokonania. Chciałem sprzedać klub, jednak poczucie obowiązku i szacunek do pracy zwyciężyły – powiedział syn legendarnego Angelo Morattiego. Opowiedział on też o początkach w klubie z Lombardii. – Dla nas wszystkich Inter od zawsze był pasją. Mój tata powiedział mi w 1980 roku: „Powinieneś spróbować przechwycić Inter, bo doświadczenie w futbolu ci się przyda. To pomoże ci dojrzeć, nauczyć się cierpienia, sprawi, że się rozwiniesz”. Nigdy jednak nie planowałem być prezesem klubu do końca życia.
Moratti wspomniał też kilku piłkarzy, których ściągnął do zespołu w trakcie swojej kadencji. Wspomniał ciekawą historię związaną z transferem Javiera Zanettiego. – To był pierwszy piłkarz, którego ujrzałem i wybrałem. Nie przejąłem jeszcze Interu, ale otrzymałem kasetę wideo z meczem reprezentacji Argentyny U-20. Miałem obserwować Ortegę, ale on nie zrobił na mnie za dużego wrażenia. Na kolana rzucił mnie jednak obrońca robiący rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziałem na oczy. Zakontraktowaliśmy go, a on wciąż jest z nami. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że on przybył do nas z planety Krypton i będzie grał w Interze przez następne cztery, pięć lat – przyznał pół żartem, pół serio były prezes klubu. Opowiedział też o transferze Brazylijczyka Ronaldo. – Wzięliśmy go, bo po pierwsze, był doskonały, a po drugie, nikt nie wierzył, że uda nam się go podebrać z Barcelony. To był świetny interes. Kosztował mnóstwo pieniędzy, ale już pięć lat później sprzedaliśmy go za dwa razy więcej.
Na koniec wywiadu Massimi Moratti opowiedział, jak z jego perspektywy wyglądała sprzedaż klubu Erickowi Thohirowi – Thohir? W 2011 roku po rozgrywkach Coppa Italia pomyślałem, że nadszedł czas na usunięcie się w cień i poszukanie nowych rozwiązań dla klubu. Szukałem rozwiązania, które otworzyłoby dla nas nowe rynki. To była dobra decyzja.










