Niespodzianka w Kiszynowie. Ukraina miała wywieźć z Mołdawii łatwe trzy punkty, tymczasem nie strzeliła gola i tylko bezbramkowo zremisowała z niżej notowanymi rywalami.
Współorganizatorzy Euro musieli poradzić sobie bez trenera Oleha Błochina, który trafił do szpitala. Nie wiadomo, czy to się na nich odbiło, w każdym razie pierwsza połowa w ich wykonaniu była bardzo niemrawa. Aż do 23. minuty trzeba było czekać, żeby stworzyli sobie jakąś sytuację bramkową, ale minimalnie pomylił się Zozulia. Następnie próbowali jeszcze Garmasz czy Jarmolenko, jednak i im brakowało skuteczności. Na przerwę zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie, co zadowolić mogło nie tylko gospodarzy, ale także Polaków czy Czarnogórców.

Ciekawiej było po zmianie stron. W 51. minucie świetną okazję mógł mieć Gusjew. Mógł, gdyby tylko lepiej przyjął piłkę, a tak zdołał mu ją wygarnąć bramkarz Mołdawian. Ukraińcy przez cały pierwszy kwadrans drugiej połowy atakowali, ale bili głową w mur. Tak naprawdę nie stwarzali sobie wielu sytuacji, a jeśli już, to fatalnie je marnowali. W 62. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mikhalik przestrzelił nawet z trzech metrów. 120 sekund później Jarmolenko skierował piłkę do siatki, ale sędzia odgwizdał rzut wolny dla Mołdawii z tylko sobie znanych powodów.
Kolejne minuty jakby nieco wyhamowały rozpęd gości. Oni oczywiście nadal atakowali, ale zagrożenia pod bramką Namasco jakoś nie było widać. Zamiast składnych akcji były tylko bezsensowne dośrodkowania, po których piłka lądowała w rękawicach bramkarza. Tymczasem w 80. minucie mógł ich pogrążyć Ovseannicow, który zaraz po wejściu na boisko miał niezłą okazję, ale został zablokowany. Kilkadziesiąt sekund później Ukraińcy wymienili kilka podań w polu karnym rywali, Milewski wystawił futbolówkę Dewiciowi, jednak ten fatalnie skiksował.
Następnie groźnie z rzutu wolnego uderzał Selezniow, lecz na posterunku znowu był mołdawski golkiper. Minęło kilkadziesiąt sekund i ten zawodnik skierowałby niechybnie piłkę do bramki, gdyby nie świetna interwencja obrońcy, który przeciął podanie Dewicia. Tymczasem w 88. minucie tylko dobra parada Pjatowa uchroniła gości przed utratą gola po uderzeniu Dedowa. W doliczonym czasie gry jeszcze strzał rozpaczy z 20 metrów oddał Tymoszczuk. Po drodze było jednak tylu Mołdawian, że piłka po prostu nie mogła wpaść do siatki. Ostatecznie Ukraina straciła dwa ważne punkty, komplikując sobie sytuację w walce o awans do mundialu z grupy H.










