Piłka nożna jest piękną dyscypliną. Składa się na to wiele czynników. Wspaniałe jest, że jest to sport ogólnodostępny, cały świat może się w to bawić. I bawi się od kilkudziesięciu, kilkuset, a być może kilku tysięcy lat. Hiszpania, Brazylia, Anglia, Włochy, Francja, Korea, Polska – to tylko niektóre z krajów, w których futbol rządzi. W każdym z nich wygląda on jednak nieco inaczej.
Mimo że w zależności od kraju piłka nożna wygląda inaczej, to futbol zawsze był, jest i będzie jeden. Futbol miał i ma łączyć, a nie dzielić. O piłce nie da pisać się bez emocji. Ten, kto żyje, licząc dni nie według kalendarza, a od meczu do meczu, doskonale mnie rozumie. Futbol to coś więcej niż pasja. Ba, to coś więcej niż religia! Myśląc o nim, serce zaczyna szybciej bić. To niesamowite, że ta gra łączy pokolenia. Dzięki niej znikają podziały rasowe, religijne, społeczne (choć oczywiście zdarzają się wyjątki). Myśląc o piłce, każdy ma prawo inaczej ją postrzegać. Różnice wynikające z odmiennego spojrzenia na futbol widoczne są gołym okiem. Jak ja postrzegam piłkę w różnych rejonach świata? Jeśli Was to interesuje, zapraszam do lektury.
FUTBOL NA WYSPACH

Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, to wielkim nietaktem byłoby mówienie o piłce nożnej. Tam mówi się o futbolu. Tak, to słowo brzmi dumnie i z całą pewnością lepiej oddaje charakter gry wyspiarskiej. Przez lata liga angielska postrzegana była jako najostrzejsza. Każda drużyna posiadała w swoim składzie kata, który walcząc o piłkę, nie zważał na przepisy. Wielu takich zawodników można spotkać w zespołach angielskich czy szkockich nawet dziś. Ostatnim wielkim katem był chyba jednak Roy Keane, któremu zdarzało się łamać rywalom nogi. Długie piłki, walka o każdy centymetr boiska, gra do ostatniej sekundy meczu i wielu fanatycznych kibiców ( w pewnym okresie niestety również chuliganów) – to były cechy, które przez lata charakteryzowały futbol w Wielkiej Brytanii. Od pewnego czasu możemy zaobserwować jednak, że piłka w tym rejonie ewoluuje. Zauważalna jest zmiana w sposobie gry. Coraz więcej klubów stawia na graczy, którzy czarują techniką. Sprawia to, że charakter całej ligi zmienia się na bardziej techniczny. Osobiście szczerze to potępiam. Czymże będzie angielska piłka bez nieustannej walki, wielu fauli, gry na pełnej szybkości przez cały mecz? Tempo zmian w futbolu na wyspach jest porażające. Kto wie, być może za kilka lat nikt nie będzie już pamiętał starej, dobrej, angielskiej szkoły futbolu. Mam nadzieję, że prezesi klubów w porę się opamiętają, a z trybun znikną fani w środowisku kibicowskim nazywani „piknikami”, którzy podczas meczu więcej myślą o tym, czy kupić kiełbaskę, czy popcorn. Bo czymże będzie brytyjski futbol bez trzasku kości, czerwonych kartek i rozwrzeszczanych kibiców?








