Piłka nożna jest piękną dyscypliną. Składa się na to wiele czynników. Wspaniałe jest, że jest to sport ogólnodostępny, cały świat może się w to bawić. I bawi się od kilkudziesięciu, kilkuset, a być może kilku tysięcy lat. Hiszpania, Brazylia, Anglia, Włochy, Francja, Korea, Polska – to tylko niektóre z krajów, w których futbol rządzi. W każdym z nich wygląda on jednak nieco inaczej.
Mimo że w zależności od kraju piłka nożna wygląda inaczej, to futbol zawsze był, jest i będzie jeden. Futbol miał i ma łączyć, a nie dzielić. O piłce nie da pisać się bez emocji. Ten, kto żyje, licząc dni nie według kalendarza, a od meczu do meczu, doskonale mnie rozumie. Futbol to coś więcej niż pasja. Ba, to coś więcej niż religia! Myśląc o nim, serce zaczyna szybciej bić. To niesamowite, że ta gra łączy pokolenia. Dzięki niej znikają podziały rasowe, religijne, społeczne (choć oczywiście zdarzają się wyjątki). Myśląc o piłce, każdy ma prawo inaczej ją postrzegać. Różnice wynikające z odmiennego spojrzenia na futbol widoczne są gołym okiem. Jak ja postrzegam piłkę w różnych rejonach świata? Jeśli Was to interesuje, zapraszam do lektury.
FUTBOL NA WYSPACH
Barcelona i Real tworzą najlepsze futbolowe spektakle (fot. skysports.com)
Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, to wielkim nietaktem byłoby mówienie o piłce nożnej. Tam mówi się o futbolu. Tak, to słowo brzmi dumnie i z całą pewnością lepiej oddaje charakter gry wyspiarskiej. Przez lata liga angielska postrzegana była jako najostrzejsza. Każda drużyna posiadała w swoim składzie kata, który walcząc o piłkę, nie zważał na przepisy. Wielu takich zawodników można spotkać w zespołach angielskich czy szkockich nawet dziś. Ostatnim wielkim katem był chyba jednak Roy Keane, któremu zdarzało się łamać rywalom nogi. Długie piłki, walka o każdy centymetr boiska, gra do ostatniej sekundy meczu i wielu fanatycznych kibiców ( w pewnym okresie niestety również chuliganów) – to były cechy, które przez lata charakteryzowały futbol w Wielkiej Brytanii. Od pewnego czasu możemy zaobserwować jednak, że piłka w tym rejonie ewoluuje. Zauważalna jest zmiana w sposobie gry. Coraz więcej klubów stawia na graczy, którzy czarują techniką. Sprawia to, że charakter całej ligi zmienia się na bardziej techniczny. Osobiście szczerze to potępiam. Czymże będzie angielska piłka bez nieustannej walki, wielu fauli, gry na pełnej szybkości przez cały mecz? Tempo zmian w futbolu na wyspach jest porażające. Kto wie, być może za kilka lat nikt nie będzie już pamiętał starej, dobrej, angielskiej szkoły futbolu. Mam nadzieję, że prezesi klubów w porę się opamiętają, a z trybun znikną fani w środowisku kibicowskim nazywani „piknikami”, którzy podczas meczu więcej myślą o tym, czy kupić kiełbaskę, czy popcorn. Bo czymże będzie brytyjski futbol bez trzasku kości, czerwonych kartek i rozwrzeszczanych kibiców?
Holenderska szkoła od lat uważana jest za jedną z najlepszych w piłkarskim świecie. Wiele pokoleń wspaniałych piłkarzy, których podziwiali nasi dziadkowie, rodzice i wreszcie my sami. Któż bowiem nie kojarzy takich nazwisk, jak Cruyff, van Basten, Koeman, Bergkamp czy Robben? Myśląc o futbolu w Holandii, od razu na myśl przychodzi mi organizacja gry. Lubię oglądać ligę holenderską, ponieważ oferuje ona wiele atrakcyjnych spotkań nie tylko na szczycie. Również zespoły z dna tabeli potrafią stworzyć świetne widowisko okraszone pięknymi akcjami i wieloma golami. Mimo wyrachowania w grze, można dostrzec elementy futbolu totalnego, które po prostu tkwią we krwi Holendrów. Nie można zapomnieć również o kibicach, którzy potrafią aktywnie włączyć się do tworzenia spektaklu. Jak twierdzi jednak Joel Tshibamba, były piłkarz NEC Nijmegen, Holendrów charakteryzuje to, że odwracają się od drużyny, gdy ta przegrywa. Mimo to z całą pewnością należą do światowej czołówki.
HISZPANIA, CZYLI KRAJ MISTRZÓW ŚWIATA
Tytuł mistrzów globu mówi sam za siebie. Hiszpanie mundial wygrali zasłużenie. Grali najskuteczniejszy i najlepszy futbol. Osobiście bardzo żałowałem, że podopieczni Del Bosque wyeliminowali Chile, które było dla mnie absolutnym objawieniem turnieju w RPA. Wróćmy jednak do tematu. Hiszpanię kojarzę ze słońcem, wieczną radością, opalonymi kobietami i… a jakżeby inaczej, piłką nożną. Elementy te niejako się ze sobą łączą. W grze hiszpańskich drużyn widać radość, gdy posiadają piłkę. Co do kobiet, to one zapewne również mają swój wkład w dyspozycję piłkarzy. Futbol hiszpański to gratka dla osób, które chcą zobaczyć najlepszych technicznie zawodników, którzy wkręcają rywali w ziemię i zdobywają wiele niezapomnianych bramek. Osobiście nie czuję jednak tego klimatu, nie przemawia on do mnie. Żeby nie było, bardzo szanuję hiszpański sposób postrzegania najwspanialszej dyscypliny sportu, jaką wymyślił człowiek. Tak naprawdę, nie mam się do czego przyczepić, ale bądź co bądź nie oczekuję kolejnej ligowej kolejki z zapartym tchem. Inną sprawą są Gran Derbi, które są wielkim świętem dla całego piłkarskiego świata. Mecze Barcelony z Realem i Realu z Barceloną (żeby nie skrzywdzić fanów żadnej drużyny) musi obejrzeć każdy szanujący się kibic. W tych spotkaniach zawiera się cała kwintesencja piłki nożnej. Jeśli ktoś nie lubił piłki, a obejrzy mecz tych drużyn, z całą pewnością zakocha się w tej dyscyplinie. Gran Derbi bowiem nigdy nie zawodzą.
SZALONA BRAZYLIA
Dlaczego szalona? Odpowiedzi znalazłoby się kilka, ale najważniejszą jest fakt, iż w brazylijskiej piłce taktyka jest sprawą drugorzędną. Radość z każdej chwili spędzonej z futbolówką przy nodze – właśnie to charakteryzuje Brazylię. Czy Ronaldinho, Kaka, Rivaldo, Pele, Ronaldo, Romario, Garrincha i wielu innych byliby kochani przez rzesze fanów z całego świata, gdyby nie spektakularne akcje, piękne gole, fantastyczne zwody? Z całą pewnością nie. Wprawdzie reprezentacja pod wodzą Dungi grała bardziej europejski futbol, ale liga nadal pełna jest dryblerów gotowych do nieszablonowych zagrań. Brazylia na zawsze pozostanie w sercach kibiców. Pełen podziwu jest fakt, iż wiele gwiazd pochodzących z Kraju Kawy nabywało umiejętności na ulicy, nie mając dostępu do trawiastych boisk, a co dopiero do boisk ze sztuczną nawierzchnią. Piłka to w wielu przypadkach jedyna szansa na wyrwanie się z biedy. Być może dlatego tak wielu Brazylijczyków robi karierę w Europie. Upór i ambicja w dążeniu do celu to cechy, które najbardziej cenię u piłkarzy pochodzących z tego państwa. Wielu z nas mogłoby się od nich uczyć, mimo że większość z nich nie ukończyło nawet podstawówki.
WŁOSKIE CATENACCIO
Od wielu lat włoskie kluby zadziwiają nas świetną grą w obronie. Gra defensywna to faktycznie główny powód sukcesów reprezentacji czy klubów. Wszyscy doskonale pamiętamy grę Interu w zeszłym sezonie. Wprawdzie trenerem był Portugalczyk Mourinho, ale jako świetny strateg szybko dostrzegł, że aby osiągnąć wynik, musi wykorzystać to, co włoska piłka od lat umie najlepiej. Na grze obronnej Mourinho wybudował fundament, który doprowadził zespół do zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Fatalnie czułem się, widząc, jak mediolańczycy ogrywają Barcelonę. Nie jestem fanem „Barcy”, ale było mi przykro, że wygrywa drużyna, która grała bodaj najbrzydszy futbol z ekip występujących w Lidze Mistrzów. Jakże nieznośnie brzydka jest włoska piłka! Ta brzydota niejednokrotnie łamie mi serce, które chciałoby oglądać spotkanie pełne emocji. Cóż, pewnie znajdzie się kilka uszczypliwych komentarzy od osób, które Inter, Milan czy inne zespoły po prostu uwielbiają, a ich gra przynosi im radość. Lubię włoski futbol – to zdanie nigdy nie przejdzie mi przez gardło. Chyba że piłka w tym kraju ulegnie diametralnej zmianie. Niestety, a może i stety, mimo młodego wieku prawdopodobnie nie dożyję takiego dnia. Nie chcąc dłużej rozwodzić się nad tym tematem, przejdę do kolejnej ligi, o której chcę napisać kilka słów.
PIŁKA WE FRANCJI
Jeżeli chodzi o reprezentację, to Francja zawsze trzymała określony poziom. No, może pomijając występy na ostatnim mundialu. Do „Trójkolorowych” zawsze będę miał sentyment ze względu na Zidane’a. Był to piłkarz, który swoim geniuszem powalał na kolana. Nie pamiętam czasów gry Platiniego, ale miałem przyjemność oglądać kilka spotkań z jego udziałem i przyznam, że w obecnej reprezentacji Francji nie ma ani jednego gracza, który mógłby być nazwany jego następcą. Patrząc na ligę, trzeba zauważyć, jak wielki krok naprzód ona poczyniła. Teraz nie tylko Lyon, ale również Marsylia, Bordeaux, Auxerre, Lille i PSG prezentują poziom, który gwarantuje sukces na arenie międzynarodowej. Oczywiście dla każdego klubu sukcesem jest inne osiągnięcie, ponieważ dla Lyonu może to być półfinał Ligi Mistrzów, a dla Auxerre już sam występ w fazie grupowej tych rozgrywek. Uważam, że liga francuska posiada w sobie największy potencjał z lig europejskich. Kwestią czasu jest, aby klub z tego kraju zagrał w finale któregoś z europejskich pucharów. Poza tym liga ta to fantastyczny produkt do oglądania. Wiele ciekawych spotkań, ładne bramki, sporo młodych, utalentowanych graczy – to właśnie gwarantuje nam Francja i za to cenię tę ligę.
BUNDESLIGA PEŁNA NIESPODZIANEK
Od jakiegoś czasu bawię się w bukmacherkę. Obserwuję więc nieco wydarzenia na wielu boiskach, między innymi niemieckich. Zauważyłem, że to w lidze niemieckiej pada bodaj najwięcej nieoczekiwanych wyników. Wyobraźcie sobie, że kiedyś do wygrania miałem 2500 złotych. 25 spotkań weszło elegancko i został ostatni mecz, w którym Schalke na własnym obiekcie mierzyło się z Wolfsburgiem. Do 85. minuty gospodarze prowadzili 2:0, co dawało mi wygraną. Uradowany pobiegłem do pokoju rodziców, by pochwalić się, że zgarnąłem pokaźna sumę. Zadowolony wróciłem do pokoju. Spojrzałem na monitor i oniemiałem. Wolfsburg w pięć minut wyrównał, a sprawcą mojego tygodniowego załamania nerwowego był Diego Klimowicz. Ta sytuacja nauczyła mnie, że piłka jest piękna również ze względu na nieprzewidywalność. Tylko dlaczego ta nieprzewidywalność ujawniła się w takim momencie?! Nie nauczyło mnie to jednak, by nie stawiać na ligę niemiecką. W ciągu dalszym tracę pieniądze, stawiając na Bayern, Stuttgart czy Borussię. Cóż, być może kiedyś los się odwróci i szczęście do mnie powróci. Ogólnie oceniając ligę niemiecką, stwierdzam, że właśnie ze względu na wiele nieoczekiwanych wyników jest ona jedną z najbardziej emocjonujących lig europejskich. Dodatkowego smaczku dodaje jej fakt, iż od zawsze mieliśmy w niej wielu reprezentantów. Mimo że kluby z Niemiec rzadko odnoszą spektakularne sukcesy w pucharach, to i tak Bundesligę oceniam jako atrakcyjną ligę, pełną emocji, którą pokochać może każdy kibic.
O futbolu mógłbym rozmawiać w nieskończoność. Wiem, że po tym artykule wiele osób powie, żebym popukał się w głowę, ale zdania nie zmienię. Mimo iż jest wiele poglądów na temat piłki, to warto pamiętać, że futbol jest jeden, futbol ma łączyć, nie dzielić.
zgadzam sie z toba o pilce mozna gadac calymi dniami
i tema ten sie nie konczy ;]
Dodaj komentarz
Piłka nożna jest piękną dyscypliną. Składa się na to wiele czynników. Wspaniałe jest, że jest to sport ogólnodostępny, cały świat może się w to bawić. I bawi się od kilkudziesięciu, kilkuset, a być może kilku tysięcy lat. Hiszpania, Brazylia, Anglia, Włochy, Francja, Korea, Polska – to tylko niektóre z krajów, w których futbol rządzi. W każdym z nich wygląda on jednak nieco inaczej.
Mimo że w zależności od kraju piłka nożna wygląda inaczej, to futbol zawsze był, jest i będzie jeden. Futbol miał i ma łączyć, a nie dzielić. O piłce nie da pisać się bez emocji. Ten, kto żyje, licząc dni nie według kalendarza, a od meczu do meczu, doskonale mnie rozumie. Futbol to coś więcej niż pasja. Ba, to coś więcej niż religia! Myśląc o nim, serce zaczyna szybciej bić. To niesamowite, że ta gra łączy pokolenia. Dzięki niej znikają podziały rasowe, religijne, społeczne (choć oczywiście zdarzają się wyjątki). Myśląc o piłce, każdy ma prawo inaczej ją postrzegać. Różnice wynikające z odmiennego spojrzenia na futbol widoczne są gołym okiem. Jak ja postrzegam piłkę w różnych rejonach świata? Jeśli Was to interesuje, zapraszam do lektury.
FUTBOL NA WYSPACH
Barcelona i Real tworzą najlepsze futbolowe spektakle (fot. skysports.com)
Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, to wielkim nietaktem byłoby mówienie o piłce nożnej. Tam mówi się o futbolu. Tak, to słowo brzmi dumnie i z całą pewnością lepiej oddaje charakter gry wyspiarskiej. Przez lata liga angielska postrzegana była jako najostrzejsza. Każda drużyna posiadała w swoim składzie kata, który walcząc o piłkę, nie zważał na przepisy. Wielu takich zawodników można spotkać w zespołach angielskich czy szkockich nawet dziś. Ostatnim wielkim katem był chyba jednak Roy Keane, któremu zdarzało się łamać rywalom nogi. Długie piłki, walka o każdy centymetr boiska, gra do ostatniej sekundy meczu i wielu fanatycznych kibiców ( w pewnym okresie niestety również chuliganów) – to były cechy, które przez lata charakteryzowały futbol w Wielkiej Brytanii. Od pewnego czasu możemy zaobserwować jednak, że piłka w tym rejonie ewoluuje. Zauważalna jest zmiana w sposobie gry. Coraz więcej klubów stawia na graczy, którzy czarują techniką. Sprawia to, że charakter całej ligi zmienia się na bardziej techniczny. Osobiście szczerze to potępiam. Czymże będzie angielska piłka bez nieustannej walki, wielu fauli, gry na pełnej szybkości przez cały mecz? Tempo zmian w futbolu na wyspach jest porażające. Kto wie, być może za kilka lat nikt nie będzie już pamiętał starej, dobrej, angielskiej szkoły futbolu. Mam nadzieję, że prezesi klubów w porę się opamiętają, a z trybun znikną fani w środowisku kibicowskim nazywani „piknikami”, którzy podczas meczu więcej myślą o tym, czy kupić kiełbaskę, czy popcorn. Bo czymże będzie brytyjski futbol bez trzasku kości, czerwonych kartek i rozwrzeszczanych kibiców?
SZKOŁA HOLENDERSKA
Holenderska szkoła od lat uważana jest za jedną z najlepszych w piłkarskim świecie. Wiele pokoleń wspaniałych piłkarzy, których podziwiali nasi dziadkowie, rodzice i wreszcie my sami. Któż bowiem nie kojarzy takich nazwisk, jak Cruyff, van Basten, Koeman, Bergkamp czy Robben? Myśląc o futbolu w Holandii, od razu na myśl przychodzi mi organizacja gry. Lubię oglądać ligę holenderską, ponieważ oferuje ona wiele atrakcyjnych spotkań nie tylko na szczycie. Również zespoły z dna tabeli potrafią stworzyć świetne widowisko okraszone pięknymi akcjami i wieloma golami. Mimo wyrachowania w grze, można dostrzec elementy futbolu totalnego, które po prostu tkwią we krwi Holendrów. Nie można zapomnieć również o kibicach, którzy potrafią aktywnie włączyć się do tworzenia spektaklu. Jak twierdzi jednak Joel Tshibamba, były piłkarz NEC Nijmegen, Holendrów charakteryzuje to, że odwracają się od drużyny, gdy ta przegrywa. Mimo to z całą pewnością należą do światowej czołówki.
HISZPANIA, CZYLI KRAJ MISTRZÓW ŚWIATA
Tytuł mistrzów globu mówi sam za siebie. Hiszpanie mundial wygrali zasłużenie. Grali najskuteczniejszy i najlepszy futbol. Osobiście bardzo żałowałem, że podopieczni Del Bosque wyeliminowali Chile, które było dla mnie absolutnym objawieniem turnieju w RPA. Wróćmy jednak do tematu. Hiszpanię kojarzę ze słońcem, wieczną radością, opalonymi kobietami i… a jakżeby inaczej, piłką nożną. Elementy te niejako się ze sobą łączą. W grze hiszpańskich drużyn widać radość, gdy posiadają piłkę. Co do kobiet, to one zapewne również mają swój wkład w dyspozycję piłkarzy. Futbol hiszpański to gratka dla osób, które chcą zobaczyć najlepszych technicznie zawodników, którzy wkręcają rywali w ziemię i zdobywają wiele niezapomnianych bramek. Osobiście nie czuję jednak tego klimatu, nie przemawia on do mnie. Żeby nie było, bardzo szanuję hiszpański sposób postrzegania najwspanialszej dyscypliny sportu, jaką wymyślił człowiek. Tak naprawdę, nie mam się do czego przyczepić, ale bądź co bądź nie oczekuję kolejnej ligowej kolejki z zapartym tchem. Inną sprawą są Gran Derbi, które są wielkim świętem dla całego piłkarskiego świata. Mecze Barcelony z Realem i Realu z Barceloną (żeby nie skrzywdzić fanów żadnej drużyny) musi obejrzeć każdy szanujący się kibic. W tych spotkaniach zawiera się cała kwintesencja piłki nożnej. Jeśli ktoś nie lubił piłki, a obejrzy mecz tych drużyn, z całą pewnością zakocha się w tej dyscyplinie. Gran Derbi bowiem nigdy nie zawodzą.
SZALONA BRAZYLIA
Dlaczego szalona? Odpowiedzi znalazłoby się kilka, ale najważniejszą jest fakt, iż w brazylijskiej piłce taktyka jest sprawą drugorzędną. Radość z każdej chwili spędzonej z futbolówką przy nodze – właśnie to charakteryzuje Brazylię. Czy Ronaldinho, Kaka, Rivaldo, Pele, Ronaldo, Romario, Garrincha i wielu innych byliby kochani przez rzesze fanów z całego świata, gdyby nie spektakularne akcje, piękne gole, fantastyczne zwody? Z całą pewnością nie. Wprawdzie reprezentacja pod wodzą Dungi grała bardziej europejski futbol, ale liga nadal pełna jest dryblerów gotowych do nieszablonowych zagrań. Brazylia na zawsze pozostanie w sercach kibiców. Pełen podziwu jest fakt, iż wiele gwiazd pochodzących z Kraju Kawy nabywało umiejętności na ulicy, nie mając dostępu do trawiastych boisk, a co dopiero do boisk ze sztuczną nawierzchnią. Piłka to w wielu przypadkach jedyna szansa na wyrwanie się z biedy. Być może dlatego tak wielu Brazylijczyków robi karierę w Europie. Upór i ambicja w dążeniu do celu to cechy, które najbardziej cenię u piłkarzy pochodzących z tego państwa. Wielu z nas mogłoby się od nich uczyć, mimo że większość z nich nie ukończyło nawet podstawówki.
WŁOSKIE CATENACCIO
Od wielu lat włoskie kluby zadziwiają nas świetną grą w obronie. Gra defensywna to faktycznie główny powód sukcesów reprezentacji czy klubów. Wszyscy doskonale pamiętamy grę Interu w zeszłym sezonie. Wprawdzie trenerem był Portugalczyk Mourinho, ale jako świetny strateg szybko dostrzegł, że aby osiągnąć wynik, musi wykorzystać to, co włoska piłka od lat umie najlepiej. Na grze obronnej Mourinho wybudował fundament, który doprowadził zespół do zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Fatalnie czułem się, widząc, jak mediolańczycy ogrywają Barcelonę. Nie jestem fanem „Barcy”, ale było mi przykro, że wygrywa drużyna, która grała bodaj najbrzydszy futbol z ekip występujących w Lidze Mistrzów. Jakże nieznośnie brzydka jest włoska piłka! Ta brzydota niejednokrotnie łamie mi serce, które chciałoby oglądać spotkanie pełne emocji. Cóż, pewnie znajdzie się kilka uszczypliwych komentarzy od osób, które Inter, Milan czy inne zespoły po prostu uwielbiają, a ich gra przynosi im radość. Lubię włoski futbol – to zdanie nigdy nie przejdzie mi przez gardło. Chyba że piłka w tym kraju ulegnie diametralnej zmianie. Niestety, a może i stety, mimo młodego wieku prawdopodobnie nie dożyję takiego dnia. Nie chcąc dłużej rozwodzić się nad tym tematem, przejdę do kolejnej ligi, o której chcę napisać kilka słów.
PIŁKA WE FRANCJI
Jeżeli chodzi o reprezentację, to Francja zawsze trzymała określony poziom. No, może pomijając występy na ostatnim mundialu. Do „Trójkolorowych” zawsze będę miał sentyment ze względu na Zidane’a. Był to piłkarz, który swoim geniuszem powalał na kolana. Nie pamiętam czasów gry Platiniego, ale miałem przyjemność oglądać kilka spotkań z jego udziałem i przyznam, że w obecnej reprezentacji Francji nie ma ani jednego gracza, który mógłby być nazwany jego następcą. Patrząc na ligę, trzeba zauważyć, jak wielki krok naprzód ona poczyniła. Teraz nie tylko Lyon, ale również Marsylia, Bordeaux, Auxerre, Lille i PSG prezentują poziom, który gwarantuje sukces na arenie międzynarodowej. Oczywiście dla każdego klubu sukcesem jest inne osiągnięcie, ponieważ dla Lyonu może to być półfinał Ligi Mistrzów, a dla Auxerre już sam występ w fazie grupowej tych rozgrywek. Uważam, że liga francuska posiada w sobie największy potencjał z lig europejskich. Kwestią czasu jest, aby klub z tego kraju zagrał w finale któregoś z europejskich pucharów. Poza tym liga ta to fantastyczny produkt do oglądania. Wiele ciekawych spotkań, ładne bramki, sporo młodych, utalentowanych graczy – to właśnie gwarantuje nam Francja i za to cenię tę ligę.
BUNDESLIGA PEŁNA NIESPODZIANEK
Od jakiegoś czasu bawię się w bukmacherkę. Obserwuję więc nieco wydarzenia na wielu boiskach, między innymi niemieckich. Zauważyłem, że to w lidze niemieckiej pada bodaj najwięcej nieoczekiwanych wyników. Wyobraźcie sobie, że kiedyś do wygrania miałem 2500 złotych. 25 spotkań weszło elegancko i został ostatni mecz, w którym Schalke na własnym obiekcie mierzyło się z Wolfsburgiem. Do 85. minuty gospodarze prowadzili 2:0, co dawało mi wygraną. Uradowany pobiegłem do pokoju rodziców, by pochwalić się, że zgarnąłem pokaźna sumę. Zadowolony wróciłem do pokoju. Spojrzałem na monitor i oniemiałem. Wolfsburg w pięć minut wyrównał, a sprawcą mojego tygodniowego załamania nerwowego był Diego Klimowicz. Ta sytuacja nauczyła mnie, że piłka jest piękna również ze względu na nieprzewidywalność. Tylko dlaczego ta nieprzewidywalność ujawniła się w takim momencie?! Nie nauczyło mnie to jednak, by nie stawiać na ligę niemiecką. W ciągu dalszym tracę pieniądze, stawiając na Bayern, Stuttgart czy Borussię. Cóż, być może kiedyś los się odwróci i szczęście do mnie powróci. Ogólnie oceniając ligę niemiecką, stwierdzam, że właśnie ze względu na wiele nieoczekiwanych wyników jest ona jedną z najbardziej emocjonujących lig europejskich. Dodatkowego smaczku dodaje jej fakt, iż od zawsze mieliśmy w niej wielu reprezentantów. Mimo że kluby z Niemiec rzadko odnoszą spektakularne sukcesy w pucharach, to i tak Bundesligę oceniam jako atrakcyjną ligę, pełną emocji, którą pokochać może każdy kibic.
O futbolu mógłbym rozmawiać w nieskończoność. Wiem, że po tym artykule wiele osób powie, żebym popukał się w głowę, ale zdania nie zmienię. Mimo iż jest wiele poglądów na temat piłki, to warto pamiętać, że futbol jest jeden, futbol ma łączyć, nie dzielić.