W dwóch kolejnych meczach 36. kolejki Premiership West Ham United na własnym stadionie po ciekawym meczu pokonał ekipę z Wigan 3:2, a na stadionie Molineux „Wilki” podzieliły się punktami z Blackburn.
Wigan sprawiło nie lada sensację w zeszłym tygodniu, gdy pokonało w dziesięć minut Arsenal, mimo że do 80. minuty przegrywało 0:2. Tym razem „Latics” w boju o utrzymanie musieli się zmierzyć z innym outsiderem, ekipą West Hamu United. Podopieczni Gianfranco Zoli polegli w ostatniej kolejce na Anflied Road, gdzie przegrali 3:0. Jednak ekipa z Londynu na własnym stadionie chciała dzisiaj udowodnić zawodnikom Roberto Martineza, że w następnym sezonie chce grać dalej w Premiership.
Jednak nim kibicie wygodnie rozsiedli się na Upton Park, w 4. minucie gola samobójczego zdobył Jonathan Spector i „Latics” mogli się cieszyć z prowadzenia. „Młoty” od razu ruszyły do odrabiania strat i w 31. minucie Carlton Cole wspaniale obsłużył Ilana, który nie miał najmniejszego problemu z pokonaniem Chrisa Kirklanda. Podopieczni Gianfranco Zoli nie zamierzali zwalniać tempa i tuż przed przerwą bramkę na 2:1 zdobył Robert Kovac, który wykorzystał podanie Noble’a.
Po przerwie do odrabiania strat zabrali się zawodnicy Roberto Martineza i sztuka ta udała im się w 52. minucie, gdy po strzale Hugo Rodallegi piłka zatrzepotała w siatce Roberta Greena. Determinacja „Młotów”, którzy byli niesieni dopingiem swoich kibiców, przyniosła upragniony owoc w 77. minucie spotkania, gdy bramkę zdobył Scott Parker. Jak się okazało, było to ostatnie zwycięskie trafienie, bo do końca meczu ekipa ze wschodniego Londynu nie pozwoliła sobie na stratę gola. Ten wynik przedłuża nadzieję „Młotom” na zostanie w Premiership.
Podział punktów na Molineux
Na Molineux zmierzyły się jedenastki „Wilków” i Blackburn. Ekipa gości po celnym strzale Ryana Nielsena prowadziła od 28. minuty. Beniaminek szybko pozbierał się po straconej bramce i od razu chciał odrobić straty. Jednak ataki Wolverhampton kończyły się najczęściej na dobrze dysponowanej w tym dniu defensywie Rovers. Sposób na nią znalazł dopiero w 81. minucie Sylvain Ebanks-Blake, który strzelił na 1:1. Anglik zaledwie trzy minuty wcześniej wszedł na boisko. Do końca wynik nie zmienił się i oba kluby musiały się zadowolić podziałem punktów. Zespół „Wilków” nie wygrał od dziesięciu spotkań.










