Pierwsze, sobotnie spotkanie 22. kolejki Premiership odbyło się na stadionie Upton Park. W ramach derby Londynu West Ham podejmował na swoim stadionie drużynę Fulham.
Obydwie drużyny przed meczem plasowały się w środku tabeli, mając po 26. punktów na koncie. West Ham jest ostatnio w świetnej formie, co potwierdza 10 punktów zdobytych w czterech ostatnich spotkaniach. Fulham może pochwalić się jeszcze lepszą passą, wszak „The Cottagers” ostatni raz przegrali mecz pierwszego listopada!
Dziś na Upton Park zabrakło kilku ważnych zawodników. Nie wystąpili: Craig Bellamy oraz poważnie kontuzjowani Dean Ashton i Danny Gabbidon (West Ham) a także Diomansy Camara (Fulham).
Bellamy nie zjawił się na ostatnim treningu, dziś nie było go nawet na ławce rezerwowych. Od kilku dni mówi się, że piłkarz opuści klub z Upton Park. Napastnika „Młotów” zastąpił 32-letni David Di Michele wypożyczony przed sezonem z Torino. Największe nadzieje pokładane były jednak dziś w innym zawodniku West Ham. Za atak gospodarzy miał odpowiadać przede wszystkim będący w świetnej dyspozycji Carlton Cole. Wychowanek londyńskiej Chelsea zdobywał bramki w każdym z ostatnich czterech spotkań i w dużej mierze dzięki niemu podopieczni Gianfranco Zoli zajmują 10. pozycję w tabeli.
Mecz rozpoczął się dla „Młotów” wyśmienicie, zmiennik Bellamy’ego, wspomniany Di Michele w 7. minucie otworzył wynik spotkania po błędzie Johna Paintsila. West Ham objął prowadzenie, co od razu dało się zauważyć na boisku. Gospodarze przeważali, a włoski napastnik był głodny kolejnej bramki. Wydawało się, że Fulham nie ma dziś nic do powiedzenia, kiedy to Paul Konchesky doszedł do strzału w 22. minucie i z ponad trzydziestu metrów zdobył niesamowitą bramkę. Remis jednak nie był odzwierciedleniem tego, co działo się na murawie Upton Park. Podopieczni Gianfanco Zoli ambitnie atakowali na bramkę „The Cottagers” strzeżoną przez Marka Schwarzera. Największym zagrożeniem dla jego bramki były akcje Cole’a i Di Michele.
Roy Hodgson, szkoleniowiec gości był bezradny, jego drużna niczym nie przypominała Fulham, które remisowało niedawno 2:2 z Chelsea czy bezbramkowo na Anfiled z Liverpoolem. Gospodarze, widząc słabą dyspozycję przyjezdnych bez skrupułów wykorzystywali defensywne błędy rywali. W 60. minucie po faulu w polu karnym na Cole’u, jedenastkę skutecznie wykorzystał Noble. Piłkarze West Ham ze wszystkich sił walczyli o jak najwyższy rezultat. Ostatecznie dołożyli jeszcze jedną bramkę, autorstwa nikogo innego jak Carltona Cole’a. W 76. minucie wykończył on podręcznikową kontrę Davida Di Michele. Rezultat do końca nie uległ już zmianie. Wynik 3:1 bardzo zadowoli trenera zwycięzców i umocni pozycję Zoli w klubie. Najlepszym zawodnikiem spotkania okazał się David Di Michele, który schodząc z boiska w 86. minucie usłyszał owacje na stojąco. Włoch za swoją dzisiejszą formę zwieńczoną golem powinien otrzymać szansę gry w następnym spotkaniu.










