Młodzieżowa reprezentacja Polski pokonała rówieśników z Litwy 5:0. Jednym z bohaterów spotkania był autor dwóch bramek – Kacper Przybyłko.
Polacy bardzo szybko mogli wyjść na prowadzenie. Już w 9. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Piotr Parzyszek. Jednak napastnik, który zasłynął znakomitą skutecznością w 2. lidze holenderskiej nie potrafił błysnąć w tym przypadku wykończaniem akcji i zmarnował sytuację jeden na jednego. Co nie udało się Parzyszkowi, chwilę później powiodło się Rafałowi Wolskiemu. Ekszawodnik warszawskiej Legii był najbardziej przytomny w zamieszaniu podbramkowym i z pomocą rywala, od którego jeszcze odbiła się piłka, zdobył pierwszą bramkę dla Polski.

Nikłe prowadzenie nie zadowalało „Biało-czerwonych”, którzy nie przestawali atakować. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 30. minucie krótko rozegrany rzut wolny zupełnie zaskoczył Litwinów, a niepilnowany Paweł Wszołek nie miał kłopotów ze zdobyciem gola. Kłopoty miał za to Parzyszek, który kilka chwil później z bardzo bliskiej odległości posłał piłkę obok bramki. Napastnik Charltonu z pewnością nie będzie mógł zaliczyć tego meczu do udanych, szczególnie, że po godzinie gry zmienił go Kacper Przybyłko.
Zanim doszło do tej zmiany było już 3:0. Kilka chwil po rozpoczęciu drugiej połowy Litwini dopuścili się przewinienia we własnym polu karnym, a Dominik Furman zamienił rzut karny na bramkę.
W 62. minucie Przybyłko dokonał tego, co nie udało się wcześniej Parzyszkowi. Po dośrodkowaniu w okolice piątego metra zawodnik Arminii Bielefeld dostawił tylko nogę i golkiper przyjezdnych musiał wyciągać piłkę z siatki. Chyba cud sprawił, że nie sięgał po nią ponownie dwie minuty później. Najpierw po strzale Pawłowskiego uratowała go poprzeczka, a po chwili po samobójczym strzale jednego z obrońców przed utratą gola uratował go słupek. W tej sytuacji Litwini chyba wykorzystali limit szczęścia, bowiem tuż przed końcem meczu dopisało ono Polakom. Po strzale z dystansu Przybyłki piłka poszybowała w taki sposób, że Ignas Plukas mógł tylko pomodlić się o to, by ta nie wpadła do siatki. Modlitwy nie zostały wysłuchane, futbolówka wylądowała w siatce, a Polska wygrała 5:0.











