Wygrana Chelsea na King Power Stadium początkowo nie przyniosła niczego spektakularnego poza faktem, iż dzięki niej ekipa Jose Mourinho potrzebuje ledwie jednego zwycięstwa, by wygrać ten sezon Premier League. Wszystko zmieniło się na pomeczowej konferencji prasowej. Tam doszło do dość nietypowych scen, w których menedżer gospodarzy, Nigel Pearson, zaatakował jednego z dziennikarzy, mówiąc, że jest strusiem chowającym głowę w piasek i że jest po prostu głupi.
Pearsona generalnie trudno zaliczyć do grona najspokojniejszych trenerów zasiadających na ławkach drużyn w najwyższej angielskiej klasie rozgrywkowej. W tym sezonie zdarzył mu się chociażby słynny incydent z Jamesem McArthurem, piłkarzem Crystal Palace. Gdy „Orły” przyjechały na mecz do Leicester, McArthur w wyniku starcia boiskowego wyleciał (w zasadzie to wyturlał się) z obrębu boiska, wpadając z impetem w strefę techniczną ekipy beniaminka, trafiając finalnie na Pearsona. Ten ze złości zaczął przyduszać (!!!) byłego piłkarza Wigan Athletic, a później nie chciał dać McArthurowi odejść, trzymając go za koszulkę. Ot, taki normalny sposób na wyładowanie meczowych frustracji (Palace wygrało na King Power 1:0). Jeśli nie widzieliście tego incydentu, to tutaj macie szansę by go ujrzeć.
Wczoraj, po meczu z Chelsea, na prośbę dziennikarza o rozwinięcie i sprecyzowanie kwestii krytyki, jaką miał usłyszeć zespół beniaminka, Pearson odpowiedział frazami: „Masz głowę w chmurach?”, „Gdzie byłeś przez ostatnie 6 miesięcy?”. Zresztą, co tu dużo opisywać, zobaczcie sami.
Dla wielu reakcja Pearsona, czyli nazwanie dziennikarza strusiem chowającym głowę w piasek, była przekroczeniem wszelkich granic. Środowisko trenerskie z kolei będzie się broniło, mówiąc, że czasem ciężko zachować powagę, gdy słyszy się takie, a nie inne pytania. Prawda jest pewnie gdzieś pośrodku, ale najlepiej sytuację na Twitterze złagodził dziennikarz „Manchester Evening News”, Stuart Mathieson.
Wiadomo, że to nie pierwsza i nie ostatnia taka konfrontacja na konferencji prasowej. Uchodzą za nudne i oczywiste, pewnie da się przewidzieć 90% zwrotów, jakie na niej padną z ust jej bohaterów (trenerów, piłkarzy), ale czasem tą szarą, nudnawą codzienność przerywają nietypowe starcia z dziennikarzami lub korespondencyjne z innymi trenerami.











