Reprezentacja Włoch zremisowała swój pierwszy mecz na mistrzostwach świata z Paragwajem 1:1. Po pierwszej połowie to piłkarze z Ameryki Południowej prowadzili w tym meczu. Zawodnicy Włoch zdołali jednak zdobyć wyrównującą bramkę, jednak to wszystko, na co dziś było stać podopiecznych Marcello Lippiego.
Początek spotkania to typowe badanie się obu drużyn. Gra toczyła się w środku pola, jednak z delikatną przewagą podopiecznych Marcello Lippiego. Widać było, że nikt nie chciał popełnić błędu na początku meczu, który mógłby zadecydować o losie spotkania.

Pierwszy atak włoskiej drużyny miał miejsce w 3. minucie. Wtedy to Gianluca Zambrotta zabrał się wzdłuż prawej linii boiska, jednak został zablokowany i piłka wyszła na rzut rożny. Aktywny w tych pierwszych minutach był Montolivio. To on jako pierwszy próbował zatrudnić Villara. Piłkarze nie forsowali tempa.
W 11. minucie meczu Daniele De Rossi upadł tuż przed polem karnym urugwajskiego zespołu. Benito Archundia nie dał się jednak nabrać na aktorstwo piłkarza Romy. Przez pierwszy kwadrans gra toczyła się na polu Paragwaju, lecz w atakach włoskich gwiazd nie było iskry i kibice zgromadzeni na Green Point Stadium wciąż czekali na pierwszego gola. Tego w 21. minucie piłkarze Paragwaju mogli sprezentować Włochom. Koszmarny błąd popełnił Vera. Piłkę przejął Montolivio, który wyszedł sam na sam z golkiperem zespołu z Ameryki Południowej. Jego strzał okazał się jednak zbyt lekki i Villar nie miał kłopotów z jego obroną.
Chwilę później szczęścia próbował Torres. Piłka jednak nie leciała w światło bramki i od linii pięciu metrów grę wznowił Buffon. Można powiedzieć, że pierwsza odsłona meczu to bardzo asekuracyjna gra obu drużyn. Połowa ta, obfitowała w wiele niecelnych dośrodkowań. Przykładem może być tutaj wrzutka Criscito, która pozostawiała wiele do życzenia. Były również próby strzałów. Były one jednak również bardzo słabe. Podopieczni Lippiego co jakiś czas próbowali zaskoczyć zawodników Gerrardo Martino. 35. minuta to kolejne dośrodkowanie Zambrotty. Marchisio jednak nie zdołał dojść do piłki. Paragwajczycy czekali na swoje szanse. I się doczekali. W 39. minucie bardzo dobrym dośrodkowanie z rzutu wolnego popisał się Torres. W polu karnym najlepiej zachował się Alcaraz i to on strzałem głową ucieszył kibiców Paragwaju. Włoscy piłkarze wyglądali jak bokser po mocnym ciosie. Nie mogli otrząsnąć się po tej bramce i do szatni schodzili ze spuszczonymi głowami.












