Legia Warszawa zwyciężyła na Pepsi Arenie 2:0 Wisłę Kraków. Bramki dla legionistów padały w 25. minucie po uderzeniu Danijela Ljuboi oraz w 69. minucie po strzale Janusza Gola.

Mecz rozpoczął się od ataku Legii. Już w 2. minucie Ljuboja świetnie dograł do Janusza Gola i jego strzał poszybował tuż obok bramki. Cztery minuty później Ljuboja wykonywał rzut wolny, ale piłka po strzale Serba trafiła prosto w mur. Kolejna okazja miała miejsce po dziesięciu minutach gry. W pole karne z rzutu wolnego dośrodkował Rybus, ale nikt nie potrafił uderzyć piłki. Swoje szanse mieli także goście. Najpierw Iliev wtargnął w pole karne, a jego podanie szczęśliwie trafiło do rąk Kuciaka, a chwilę później po zamieszaniu w polu karnym Legii okazję miał Biton. Obie drużyny atakowały, ale w pierwszym kwadransie to Legia sprawiała lepsze wrażenie.
Drugi kwadrans rozpoczął się od nieuznanego gola dla Wisły. Andraż Kirm nie usłyszał gwizdka sędziego, który dopatrzył się spalonego i po ładnej akcji wbił piłkę do bramki. Jego wysiłek nie zmienił jednak wyniku spotkania. Kilka minut później arbiter – Paweł Gil – znów zatrzymał akcję, gdy na spalonym był Ljuboja. Serb miał pretensje, ale sędzia znów miał rację. Po chwili Vrdoljak sprawdził strzałem z dystansu bramkarza Wisły. Pareiko strzał wybronił, ale po minucie już wyjmował piłkę z bramki. Radović świetnym podaniem na lewym skrzydle puścił Rybusa, ten podał do Ljuboi, a Serb po opanowaniu piłki umieścił ją w bramce. Kilka minut później powinno być 2:0. Rybus otrzymał wyśmienite podanie od Michała Żyro i posłał piłkę nad bramką w stuprocentowej sytuacji.

Ostatni kwadrans pierwszej połowy spotkania był w porównaniu z wcześniejszymi nudny, choć Legia miała kilka dobrych okazji na podwyższenie wyniku. Najbardziej widoczni byli Miroslav Radović i Maciej Rybus. Ten drugi miał bardzo dobrą okazję trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Rybus doskonale ograł Jaliensa i nie trafił w bramkę. Minutę później Ljuboja ładnie zagrał do Gola, ale strzał Polaka obronił Pareiko. Sprawdzony także został Kuciak. Vrdoljak przegrał pojedynek na skrzydle i piłkę dostał Biton. Izraelczyk uderzył głową, jednak strzał wybroniony został przez bramkarza gospodarzy. To tyle jeśli chodzi o pierwszą połowę spotkania. Legia była po prostu lepszą drużyna w dzisiejszym meczu, a Wiśle ewidentnie brakowało Meliksona i Małeckiego.












