Cracovia Kraków ograła 1:0 Lecha Poznań w rozegranym przed własną publicznością meczu 18. kolejki Ekstraklasy. Bramkę dającą „Pasom” trzy punkty zdobył Mateusz Klich.
Od samego początku do ataku ruszył Lech. Mistrzowie Polski pierwszą okazję stworzyli sobie już w 2. minucie, kiedy to Murawski zagrał w pole karne do Stilicia. Bośniak źle zabrał się z piłką, co sprawiło, że jego strzał był lekki i niecelny. W 9. minucie po raz pierwszy pokazał się Rudnevs. Po dośrodkowaniu Ubiparipa Łotysz uderzył nieczysto w piłkę, którą bez problemów złapał Kaczmarek. Po chwili znów uderzał Rudnevs. Tym razem w pole karne wrzucał Gancarczyk. Napastnik Lecha strzelał głową, ale fenomenalną interwencją popisał się golkiper Cracovii. Po kwadransie kolejną dobrą akcję przeprowadził „Kolejorz”. Rudnevs przyjęciem piłki minął jednego z defensorów gospodarzy, po czym zagrał do niepilnowanego Stilicia. Bośniak zdecydował się na strzał tuż sprzed pola karnego, lecz po raz kolejny z dobrej strony popisał się Kaczmarek.

Cracovia mogła zdobyć gola w 26. minucie. Po kiksie Arboledy futbolówkę przejął Ntibazonkiza i uderzył na bramkę Kotorowskiego. Bramkarz Lecha okazał się jednak lepszy. Minutę później musiał jednak wyciągać piłkę z siatki. Kontratak wyprowadzili gospodarze, piłkę otrzymał Klich, który uderzył z 20 metrów. Futbolówka po rykoszecie od Marcina Kikuta wpadła tuż za plecy próbującego interweniować Kotorowskiego. W 31. minucie podobną akcję przeprowadzili podopieczni Jose Bakero. Piłkę otrzymał Injac, który mając w głowie kilka ładnych bramek, jakie w tym sezonie zdobył dla Lecha, zdecydował się na strzał. Na posterunku był jednak grający kolejny dobry mecz Kaczmarek. Przed przerwą okazję miał jeszcze Ślusarski, lecz po raz kolejny górą był bramkarz gospodarzy.
Drugą połowę dobrą akcją rozpoczęła Cracovia. Po stracie Arboledy z boku pola karnego uderzał Visnjakovs, ale dobrą interwencją popisał się Kotorowski. Bramkarz Lecha skutecznie interweniował również przy dobitce Dudzica i to jemu „Kolejorz” zawdzięczał, że nie stracił drugiej bramki. Goście bliscy wyrównania byli w 70. minucie. Z głębi pola w pole karne dośrodkowywał Henriquez. Futbolówka spadła między obrońców a bramkarza, czyli dokładnie w miejsce w którym był Rudnevs. Strzał Łotysza doskonale obronił Kaczmarek, choć trzeba przyznać, iż napastnik gości mógł w tej sytuacji zachować się lepiej. Końcówka dostarczyła sporo emocji. Lechici do końca walczyli o wywiezienie z Krakowa chociażby punktu, natomiast Cracovia czekała na kontrataki. Niestety, żadnej z drużyn nie udało się zmusić bramkarza rywali do kapitulacji i spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla podopiecznych Jurija Szatałowa.
Cracovia zdobyła kolejne punkty w rundzie wiosennej. Drużyna, która po rundzie jesiennej wskazywana była jako główny faworyt do spadku z Ekstraklasy, na wiosnę nie przegrała jeszcze żadnego meczu. Jeżeli „Pasy” utrzymają dobrą formę, to już za kilka kolejek widmo spadku może się od nich oddalić. Jeśli chodzi zaś o Lecha, to „Kolejorz” może już chyba zapomnieć o obronie mistrzowskiego tytułu. Gra drużyny z Poznania szczególnie w pierwszych 20 minutach była naprawdę niezła, ale czy obecna forma wystarczy na ogranie chociażby Jagiellonii, z którą Lechowi przyjdzie zmierzyć się w następnej kolejce?











