Wisła Kraków w 5. kolejce T-Mobile Ekstraklasy w bardzo dobrym stylu pokonała 2:0 Lecha Poznań. Zadowolenia po ligowym klasyku nie krył bramkarz „Białej Gwiazdy”, Michał Miśkiewicz, który zaliczył bardzo udany występ.
Przed spotkaniem z Wisłą trener Mariusz Rumak powiedział, że będziecie najsilniejszym zespołem, z jakim Lech mierzył się do tej pory w lidze. Chyba nie sprawiliście mu dużej niespodzianki?
[śmiech] Mnie to cieszy niezmiernie. Jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy. Piłkarze Lecha w tamtym roku pokonali nas dwukrotnie 1:0, my wygraliśmy teraz 2:0. Będzie rewanż, będą mieli szansę się odbić, aczkolwiek ja mam nadzieję, że na wiosnę też nam dobrze pójdzie. My się cieszymy, ale z szacunkiem podchodzimy do każdego rywala. Czy będziemy grali z dolną czy górną częścią tabeli, to trener przede wszystkim wpaja nam, żebyśmy z pokorą traktowali każdego rywala. Dla nas teraz każdy zespół jest mocnym przeciwnikiem i musimy walczyć o swoje we wszystkich meczach.
W spotkaniu z Lechem było widać, że dobrze się Pan czuł na boisku. Pana interwencje były bardzo pewne. Forma coraz bardziej skacze?
Mam nadzieję. Po ostatnim meczu nie miałem za dobrego humoru. Chciałbym, aby moje dzisiejsze interwencje chociaż trochę zrekompensowały kibicom to, co ostatnio się wydarzyło. Teraz idziemy do przodu. Nie rozmyślamy już o tamtym, ani dzisiejszym meczu. Skupiamy się przede wszystkim na kolejnych wyzwaniach w lidze. Przed nami daleka podróż. Mam nadzieję, że przywieziemy stamtąd punkty.
No właśnie. Teraz przed Wami wyjazd do Szczecina. Czego najbardziej się obawiacie przed starciem z Pogonią?
Pogoń jest dość nieobliczalna. Teraz rozegrała bardzo dobry mecz. Oglądałem go i czeka nas ciężka praca. W tamtym roku przegraliśmy na jej stadionie 0:2 i będziemy chcieli pokazać, że stać nas na więcej, oraz kontynuować tę dobrą passę. Chcemy się starać nie grać na 0:0 na wyjazdach, tylko walczyć o zwycięstwo.










