11 listopada osiem zespołów rozegra pierwsze mecze barażowe. Najciekawiej zapowiadają się spotkania Turcji z Chorwacją oraz Bośni i Hercegowiny z Portugalią. W dwóch pozostałych Estonia podejmie Irlandię, a Czechy zmierzą się z Czarnogórą.
Turcja – Chorwacja
W spotkaniu między tymi reprezentacjami bardzo trudno wskazać faworyta. Zarówno Turcja, jak i Chorwacja to drużyny doświadczone, mające w swoim dorobku medale z największych turniejów.
Turcja znalazła się w ciekawej grupie. Najgroźniejszym przeciwnikiem byli oczywiście Niemcy, którym żadna z drużyn nie sprostała. Turcy zajęli drugie miejsce, wyprzedzając o dwa punkty Belgię.
Podopieczni Guusa Hiddinka są zaprawionym zespołem, jeśli chodzi o mecze barażowe do wielkich imprez. Ostatni raz wzięli w nich udział w walce o mistrzostwa świata 2006. Wtedy to Turcy pokonali, lecz nie bez problemów, Szwajcarów. Spotkania tych dwóch drużyn zostały zapamiętane nie ze względu na wynik, a wielką bitwę, która rozgorzała między zawodnikami, a także sztabami szkoleniowymi.
Portugalczycy wierzą, że okazji do świętowania nie zabraknie (fot. Skysports.com)
Przewagą tureckiej reprezentacji będzie być może fakt, iż pokonali oni Chorwatów podczas Euro 2008. Kolejnym plusem jest szkoleniowiec, Guus Hiddink. Podrażnieni nieobecnością na dwóch ostatnich mistrzostwach świata, Turcy z pewnością będą walczyć do samego końca, by awansować do wielkiego turnieju.
Do kadry powrócili Caner Erkin, Ozan Ipek oraz przede wszystkim Halil Altintop. Młoda gwiazda tureckiej piłki, Nuri Sahin, z powodu kontuzji nie dostał powołania.
Chorwaci również nie zagrali na mundialu w RPA, więc także oni pragną zwycięstwa i gry o najwyższe cele. Podopieczni Slavena Bilicia do tej pory dwa razy grali w barażach ze stuprocentową skutecznością. W drodze na mistrzostwa we Francji w 1998 roku pokonali Ukrainę, a w walce o awans do Euro 2004 zwyciężyli Słoweńców.
Chorwacja w rundzie eliminacyjnej znalazła się w grupie F. Najpoważniejszymi przeciwnikami byli Grecy, którzy wyprzedzili Chorwatów o dwa punkty, oraz Izrael, który w końcowym rozrachunku stracił aż osiem oczek do lidera.
Dodatkowego smaczku temu spotkaniu dodaje chęć zemsty drużyny z Bałkanów. W ćwierćfinale Euro 2008 drużyna Bilicia przegrała w rzutach karnych właśnie z Turkami.
W barażach nie wystąpią kontuzjowani Mladen Petrić, Ivan Strinić i Niko Kranjcar. Powołania nie dostał również napastnik Bolton Wanderers Ivan Klasnić. Do kadry wracają natomiast zawodnicy Bayernu Monachium: Ivica Olić i Danijel Pranjić.
Los po raz drugi z rzędu połączył ze sobą Bośnię i Hercegowinę z Portugalczykami w meczach barażowych. Przed dwoma laty reprezentacje zmierzyły się w walce o udział na mundialu w RPA. Wtedy górą była Portugalia. Jak będzie tym razem?
Bośniacy zajęli drugie miejsce w grupie D tuż za Francją. Losy awansu ważyły się do samego końca. W ostatniej kolejce zremisowali z ekipą „Les Blues”, choć w przekroju całego spotkania to oni byli lepsi. Obie drużyny pozostawiły daleko w tyle Rumunię i Białoruś.
Reprezentacja z Bałkanów rok w rok spisuje się coraz lepiej. Dzisiaj jest drużyną nieobliczalną, potrafiącą wygrać z każdym. Z pewnością Portugalia nie o takim przeciwniku marzyła.
Gwiazdor Bośni i Hercegowiny Edin Dżeko oprócz sukcesów w piłce klubowej ma ochotę także na występy podczas Euro. – Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, ale z drugiej mamy okazję do rewanżu. Każdy zespół, który miałby w swoich szeregach Cristiano Ronaldo, byłby faworytem. Tyle że my pokazaliśmy w tych eliminacjach, że możemy przyprawić o ból głowy niejednego faworyta. Nie mieliśmy szczęścia w meczu z Francją, ale może dopisze nam w walce z Portugalczykami i zdobędziemy bilet na Euro? – powiedział Dżeko.
Dwaj obrońcy, Sasa Papac i Boris Pandża, są zawieszeni, a trzeci, Mensur Mujdza, nie zagra z powodu kontuzji.
Portugalia to faworyt tego barażu, przynajmniej na papierze. Mało kto potrafi sobie wyobrazić, żeby to Portugalczycy odpadli. Jednak czeka ich niełatwe zadanie, o czym sami doskonale wiedzą.
W grupie H nie sprostali Duńczykom, a niewiele brakowało, by zabrakło ich w meczach barażowych (16 punktów zdobyli również Norwegowie).
Portugalia wystąpiła w czterech ostatnich mistrzostwach Europy. W 2008 roku odpadli w ćwierćfinale z Niemcami.
Czy Siergiej Pareiko powstrzyma Irlandczyków? (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)
Selekcjoner Paulo Bento nie skorzysta z dwóch obrońców: Ricardo Carvalho oraz Bosingwy. Ten pierwszy kilka tygodni temu samowolnie opuścił zgrupowanie, za co trener zapowiedział, że ten zawodnik już u niego nie zagra. Natomiast do kadry wracają Danny, Hugo Almeida, Fabio Coentrao oraz Pepe.
Portugalscy kibice mają nadzieję, że Cristiano Ronaldo zacznie grać w narodowych barwach tak dobrze jak w Realu Madryt i przyczyni się do awansu do Euro 2012.
Czechy – Czarnogóra
Spotkanie tych drużyn zanosi się na wyrównany bój o każdy metr boiska. Czesi to wicemistrzowie Europy z 1996 roku, jednak w ostatnich latach wiedzie im się coraz gorzej. Czarnogóra to drużyna, która od niedawna występuje w międzynarodowych rozgrywkach. Już sam udział w barażach można uznać za sukces Czarnogórców. Jednak przyglądając się bliżej kadrze, można znaleźć kilka ciekawych nazwisk. Obie drużyny mają porównywalne szanse na awans.
Naszym sąsiadom w eliminacjach wiodło się różnie. Dobre występy przeplatali słabymi. Nie nawiązali walki o awans z pierwszego miejsca z Hiszpanami, jednocześnie czując bliski oddech Szkotów.
Czesi, jeśli pokonają Czarnogórę, po raz piąty z rzędu zagrają w finałach ME. Na boiskach w Austrii i Szwajcarii odpadli już w fazie grupowej.
Czechy jeszcze kilka lat temu miały problemy bogactwa, obecnie narzekają na brak klasowych zawodników. Szczególnie blado wygląda atak, gdyż Milan Baros lata świetności ma dawno za sobą.
Selekcjoner Michal Bilek nie będzie mógł wystawić do gry zawieszonego Tomasa Hübschmana. Pod znakiem zapytania stoi występ największej gwiazdy czeskiej reprezentacji Petra Cecha, który w meczu ligowym z Blackburn Rovers złamał nos.
Trener Czarnogóry Branko Brnović ze spokojem oczekuje na mecz z Czechami. Dwa rozegrane spotkania z Anglikami traktuje jak świetną lekcję i optymistycznie zapatruje się na piątkowy pojedynek.
Czarnogórcy w grupie G, oprócz wcześniej wspomnianych Anglików, o awans walczyli ze Szwajcarami, których wyprzedzili o punkt.
Mając w szeregach takich zawodników, jak Stefan Jovetić i Mirko Vucinić, Czarnogóra może być równorzędnym przeciwnikiem dla Czechów. Warto wspomnieć, że w kadrze znalazło się trzech zawodników grających w T-Mobile Ekstraklasie: Mladen Kascelan z ŁKS-u oraz Luka Pejović i Marko Ćetković z Jagiellonii.
Barażowe potyczki pomiędzy Czechami a Czarnogórą będą pierwszymi w historii spotkaniami między tymi drużynami.
Estonia – Irlandia
Według wielu to najsłabsza para barażowa. Estonia cieszy się z wylosowania Irlandii i vice versa. Baraże do ME dla drużyny znad Morza Bałyckiego to pierwsza taka okazja i zarazem najwększy sukces w historii. Irlandia z kolei to doświadczony, silny zespół, ale na Euro nie grała od 1988 roku. Jednak to goście są faworytem tego dwumeczu, ale trzeba pamiętać, że nie takie niespodzianki sprawiał futbol.
Estończycy zajęli drugie miejsce w grupie C, sensacyjnie wyprzedzając Serbię i Słowenię. Podopieczni Tarmo Rüütliego dwukrotnie pokonali Irlandię Północną, która stylem gry przypomina najbliższego przeciwnika. Wydaje się, że Estonia ma patent na drużynę grającą podobnie do Irlandii, lecz czy to wystarczy?
Petr Cech walczy z czasem (fot. www.football.co.uk)
W estońskiej kadrze trudno jest się doszukać prawdziwych gwiazd. Dla nas ciekawym akcentem będzie występ bramkarza Wisły Kraków Sergieja Pareiki. W piątek nie wystąpi kontuzjowany Sergiej Zenjov, którego zastąpi Vladimir Voskoboinikov.
Estonia z pewnością nie ma nic do stracenia i nie pozostaje jej nic innego jak walczyć z Irlandią o każdą piłkę aż do ostatniego gwizdka.
Irlandczycy chcą przełamać fatalną passę – już od 23 lat nie uczestniczyli w finałach ME. Na domiar złego, ostatni wielki turniej odbył się bez ich udziału, Irlandczycy odpadli z Francuzami w… barażach. Nie trzeba przypominać, w jakich okolicznościach Francja awansowała. Do dziś Thierry Henry pozostaje wrogiem publicznym numer jeden.
W grupie B wyspiarze zajęli drugą pozycję za Rosją, a przed rewelacją eliminacji – Armenią. Dopiero w ostatniej kolejce zapewnili sobie awans, wygrywając w Dublinie właśnie z Armeńczykami.
Irlandczycy fenomenalnie spisują się u siebie – w ostatnich 20 meczach grupowych eliminacji ME przegrali tylko dwukrotnie. O wiele gorzej radzą sobie za to na wyjazdach – zaledwie sześć zwycięstw w 19 meczach.
Wyspiarze pięciokrotnie grali w barażach i tylko raz wyszli z nich zwycięsko. Mimo to nikt w kraju nie wyobraża sobie, by ich ulubieńcy przegrali z Estonią.
Giovanni Trapattoni ma spore problemy kadrowe. Z kontuzjami walczą Shane Long i Robbie Keane, jednak obaj zawodnicy dostali powołanie. W pierwszym meczu nie będzie mógł zagrać zawieszony Kevin Doyle.
Doświadczony szkoleniowiec szanuje swoich rywali, co widać w jego wypowiedziach: – Będziemy pamiętali, że Estonia awansowała do baraży tak samo jak my. Rywale osiągnęli kilka bardzo dobrych wyników w grupie, pokonując Serbię i Słowenię. Sprawili także wiele problemów Włochom. Te spotkania będą wielkim wyzwaniem dla nas, dlatego musimy od początku do końca zachować odpowiednie nastawienie.
11 listopada (piątek) Bośnia i Hercegowina – Portugalia (godz. 20:00) Turcja – Chorwacja (godz. 20:05) Czechy – Czarnogóra (godz. 20:15) Estonia – Irlandia (godz. 20:45)
ja stawiam:
-Portugalia
-Chorwacja
-Czechy
-Irlandia
~
~Jaro
Życzę awansu Bośni i Hercegowinie.
Dodaj komentarz
11 listopada osiem zespołów rozegra pierwsze mecze barażowe. Najciekawiej zapowiadają się spotkania Turcji z Chorwacją oraz Bośni i Hercegowiny z Portugalią. W dwóch pozostałych Estonia podejmie Irlandię, a Czechy zmierzą się z Czarnogórą.
Turcja – Chorwacja
W spotkaniu między tymi reprezentacjami bardzo trudno wskazać faworyta. Zarówno Turcja, jak i Chorwacja to drużyny doświadczone, mające w swoim dorobku medale z największych turniejów.
Turcja znalazła się w ciekawej grupie. Najgroźniejszym przeciwnikiem byli oczywiście Niemcy, którym żadna z drużyn nie sprostała. Turcy zajęli drugie miejsce, wyprzedzając o dwa punkty Belgię.
Podopieczni Guusa Hiddinka są zaprawionym zespołem, jeśli chodzi o mecze barażowe do wielkich imprez. Ostatni raz wzięli w nich udział w walce o mistrzostwa świata 2006. Wtedy to Turcy pokonali, lecz nie bez problemów, Szwajcarów. Spotkania tych dwóch drużyn zostały zapamiętane nie ze względu na wynik, a wielką bitwę, która rozgorzała między zawodnikami, a także sztabami szkoleniowymi.
Portugalczycy wierzą, że okazji do świętowania nie zabraknie (fot. Skysports.com)
Przewagą tureckiej reprezentacji będzie być może fakt, iż pokonali oni Chorwatów podczas Euro 2008. Kolejnym plusem jest szkoleniowiec, Guus Hiddink. Podrażnieni nieobecnością na dwóch ostatnich mistrzostwach świata, Turcy z pewnością będą walczyć do samego końca, by awansować do wielkiego turnieju.
Do kadry powrócili Caner Erkin, Ozan Ipek oraz przede wszystkim Halil Altintop. Młoda gwiazda tureckiej piłki, Nuri Sahin, z powodu kontuzji nie dostał powołania.
Chorwaci również nie zagrali na mundialu w RPA, więc także oni pragną zwycięstwa i gry o najwyższe cele. Podopieczni Slavena Bilicia do tej pory dwa razy grali w barażach ze stuprocentową skutecznością. W drodze na mistrzostwa we Francji w 1998 roku pokonali Ukrainę, a w walce o awans do Euro 2004 zwyciężyli Słoweńców.
Chorwacja w rundzie eliminacyjnej znalazła się w grupie F. Najpoważniejszymi przeciwnikami byli Grecy, którzy wyprzedzili Chorwatów o dwa punkty, oraz Izrael, który w końcowym rozrachunku stracił aż osiem oczek do lidera.
Dodatkowego smaczku temu spotkaniu dodaje chęć zemsty drużyny z Bałkanów. W ćwierćfinale Euro 2008 drużyna Bilicia przegrała w rzutach karnych właśnie z Turkami.
W barażach nie wystąpią kontuzjowani Mladen Petrić, Ivan Strinić i Niko Kranjcar. Powołania nie dostał również napastnik Bolton Wanderers Ivan Klasnić. Do kadry wracają natomiast zawodnicy Bayernu Monachium: Ivica Olić i Danijel Pranjić.
Bośnia i Hercegowina – Portugalia
Los po raz drugi z rzędu połączył ze sobą Bośnię i Hercegowinę z Portugalczykami w meczach barażowych. Przed dwoma laty reprezentacje zmierzyły się w walce o udział na mundialu w RPA. Wtedy górą była Portugalia. Jak będzie tym razem?
Bośniacy zajęli drugie miejsce w grupie D tuż za Francją. Losy awansu ważyły się do samego końca. W ostatniej kolejce zremisowali z ekipą „Les Blues”, choć w przekroju całego spotkania to oni byli lepsi. Obie drużyny pozostawiły daleko w tyle Rumunię i Białoruś.
Reprezentacja z Bałkanów rok w rok spisuje się coraz lepiej. Dzisiaj jest drużyną nieobliczalną, potrafiącą wygrać z każdym. Z pewnością Portugalia nie o takim przeciwniku marzyła.
Gwiazdor Bośni i Hercegowiny Edin Dżeko oprócz sukcesów w piłce klubowej ma ochotę także na występy podczas Euro. – Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, ale z drugiej mamy okazję do rewanżu. Każdy zespół, który miałby w swoich szeregach Cristiano Ronaldo, byłby faworytem. Tyle że my pokazaliśmy w tych eliminacjach, że możemy przyprawić o ból głowy niejednego faworyta. Nie mieliśmy szczęścia w meczu z Francją, ale może dopisze nam w walce z Portugalczykami i zdobędziemy bilet na Euro? – powiedział Dżeko.
Dwaj obrońcy, Sasa Papac i Boris Pandża, są zawieszeni, a trzeci, Mensur Mujdza, nie zagra z powodu kontuzji.
Portugalia to faworyt tego barażu, przynajmniej na papierze. Mało kto potrafi sobie wyobrazić, żeby to Portugalczycy odpadli. Jednak czeka ich niełatwe zadanie, o czym sami doskonale wiedzą.
W grupie H nie sprostali Duńczykom, a niewiele brakowało, by zabrakło ich w meczach barażowych (16 punktów zdobyli również Norwegowie).
Portugalia wystąpiła w czterech ostatnich mistrzostwach Europy. W 2008 roku odpadli w ćwierćfinale z Niemcami.
Czy Siergiej Pareiko powstrzyma Irlandczyków? (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)
Selekcjoner Paulo Bento nie skorzysta z dwóch obrońców: Ricardo Carvalho oraz Bosingwy. Ten pierwszy kilka tygodni temu samowolnie opuścił zgrupowanie, za co trener zapowiedział, że ten zawodnik już u niego nie zagra. Natomiast do kadry wracają Danny, Hugo Almeida, Fabio Coentrao oraz Pepe.
Portugalscy kibice mają nadzieję, że Cristiano Ronaldo zacznie grać w narodowych barwach tak dobrze jak w Realu Madryt i przyczyni się do awansu do Euro 2012.
Czechy – Czarnogóra
Spotkanie tych drużyn zanosi się na wyrównany bój o każdy metr boiska. Czesi to wicemistrzowie Europy z 1996 roku, jednak w ostatnich latach wiedzie im się coraz gorzej. Czarnogóra to drużyna, która od niedawna występuje w międzynarodowych rozgrywkach. Już sam udział w barażach można uznać za sukces Czarnogórców. Jednak przyglądając się bliżej kadrze, można znaleźć kilka ciekawych nazwisk. Obie drużyny mają porównywalne szanse na awans.
Naszym sąsiadom w eliminacjach wiodło się różnie. Dobre występy przeplatali słabymi. Nie nawiązali walki o awans z pierwszego miejsca z Hiszpanami, jednocześnie czując bliski oddech Szkotów.
Czesi, jeśli pokonają Czarnogórę, po raz piąty z rzędu zagrają w finałach ME. Na boiskach w Austrii i Szwajcarii odpadli już w fazie grupowej.
Czechy jeszcze kilka lat temu miały problemy bogactwa, obecnie narzekają na brak klasowych zawodników. Szczególnie blado wygląda atak, gdyż Milan Baros lata świetności ma dawno za sobą.
Selekcjoner Michal Bilek nie będzie mógł wystawić do gry zawieszonego Tomasa Hübschmana. Pod znakiem zapytania stoi występ największej gwiazdy czeskiej reprezentacji Petra Cecha, który w meczu ligowym z Blackburn Rovers złamał nos.
Trener Czarnogóry Branko Brnović ze spokojem oczekuje na mecz z Czechami. Dwa rozegrane spotkania z Anglikami traktuje jak świetną lekcję i optymistycznie zapatruje się na piątkowy pojedynek.
Czarnogórcy w grupie G, oprócz wcześniej wspomnianych Anglików, o awans walczyli ze Szwajcarami, których wyprzedzili o punkt.
Mając w szeregach takich zawodników, jak Stefan Jovetić i Mirko Vucinić, Czarnogóra może być równorzędnym przeciwnikiem dla Czechów. Warto wspomnieć, że w kadrze znalazło się trzech zawodników grających w T-Mobile Ekstraklasie: Mladen Kascelan z ŁKS-u oraz Luka Pejović i Marko Ćetković z Jagiellonii.
Barażowe potyczki pomiędzy Czechami a Czarnogórą będą pierwszymi w historii spotkaniami między tymi drużynami.
Estonia – Irlandia
Według wielu to najsłabsza para barażowa. Estonia cieszy się z wylosowania Irlandii i vice versa. Baraże do ME dla drużyny znad Morza Bałyckiego to pierwsza taka okazja i zarazem najwększy sukces w historii. Irlandia z kolei to doświadczony, silny zespół, ale na Euro nie grała od 1988 roku. Jednak to goście są faworytem tego dwumeczu, ale trzeba pamiętać, że nie takie niespodzianki sprawiał futbol.
Estończycy zajęli drugie miejsce w grupie C, sensacyjnie wyprzedzając Serbię i Słowenię. Podopieczni Tarmo Rüütliego dwukrotnie pokonali Irlandię Północną, która stylem gry przypomina najbliższego przeciwnika. Wydaje się, że Estonia ma patent na drużynę grającą podobnie do Irlandii, lecz czy to wystarczy?
Petr Cech walczy z czasem (fot. www.football.co.uk)
W estońskiej kadrze trudno jest się doszukać prawdziwych gwiazd. Dla nas ciekawym akcentem będzie występ bramkarza Wisły Kraków Sergieja Pareiki. W piątek nie wystąpi kontuzjowany Sergiej Zenjov, którego zastąpi Vladimir Voskoboinikov.
Estonia z pewnością nie ma nic do stracenia i nie pozostaje jej nic innego jak walczyć z Irlandią o każdą piłkę aż do ostatniego gwizdka.
Irlandczycy chcą przełamać fatalną passę – już od 23 lat nie uczestniczyli w finałach ME. Na domiar złego, ostatni wielki turniej odbył się bez ich udziału, Irlandczycy odpadli z Francuzami w… barażach. Nie trzeba przypominać, w jakich okolicznościach Francja awansowała. Do dziś Thierry Henry pozostaje wrogiem publicznym numer jeden.
W grupie B wyspiarze zajęli drugą pozycję za Rosją, a przed rewelacją eliminacji – Armenią. Dopiero w ostatniej kolejce zapewnili sobie awans, wygrywając w Dublinie właśnie z Armeńczykami.
Irlandczycy fenomenalnie spisują się u siebie – w ostatnich 20 meczach grupowych eliminacji ME przegrali tylko dwukrotnie. O wiele gorzej radzą sobie za to na wyjazdach – zaledwie sześć zwycięstw w 19 meczach.
Wyspiarze pięciokrotnie grali w barażach i tylko raz wyszli z nich zwycięsko. Mimo to nikt w kraju nie wyobraża sobie, by ich ulubieńcy przegrali z Estonią.
Giovanni Trapattoni ma spore problemy kadrowe. Z kontuzjami walczą Shane Long i Robbie Keane, jednak obaj zawodnicy dostali powołanie. W pierwszym meczu nie będzie mógł zagrać zawieszony Kevin Doyle.
Doświadczony szkoleniowiec szanuje swoich rywali, co widać w jego wypowiedziach: – Będziemy pamiętali, że Estonia awansowała do baraży tak samo jak my. Rywale osiągnęli kilka bardzo dobrych wyników w grupie, pokonując Serbię i Słowenię. Sprawili także wiele problemów Włochom. Te spotkania będą wielkim wyzwaniem dla nas, dlatego musimy od początku do końca zachować odpowiednie nastawienie.
11 listopada (piątek) Bośnia i Hercegowina – Portugalia (godz. 20:00) Turcja – Chorwacja (godz. 20:05) Czechy – Czarnogóra (godz. 20:15) Estonia – Irlandia (godz. 20:45)