Choć w zachodniej Europie już zapomniano całkowicie o robieniu transferów, to w Polsce wciąż prezesi, trenerzy i kibice żyją tym, kogo ich klub zamierza przetestować, zakontraktować. W Anglii, po wczorajszych meczach Premier League, kilka osób ma poważny ból głowy, z zupełnie innych powodów…
Skoro o Wyspach mowa, to i od nich to subiektywne podsumowanie rozpocznę. Carlo Ancelotti może narzekać na to, jak zagrała jego Chelsea wczoraj na Goodison Park, ale pewnie na głowie ma zupełnie inny problem. Otóż ze składu, prawdopodobnie do końca sezonu, wyleciał kontuzjowany Ashley Cole. Z tego powodu nie tylko jeden Włoch w angielskim futbolu będzie miał migrenę – również Fabio Capello może utyskiwać, że przed mistrzostwami świata wypadł mu wspaniały lewy obrońca. Zresztą, kto widział jakikolwiek mecz Chelsea, wie, że Ashley Cole na pewno miałby swój udział w ostatnich kilkunastu kolejkach sezonu Premier League. Z korzyścią dla swojego klubu, oczywiście.
Bolesna strata dla Albionu

Nie odpływam z Wysp Brytyjskich, bo oto natknąłem się na ciekawą wypowiedź Stevena Gerrarda. Nie ja bezpośrednio, ale Grzegorz Barylak, który cytuje Anglika twierdzącego, że Howard Webb… oszalał. Z takim podejściem do sędziego niewątpliwie kapitan Liverpoolu zdobyłby sporą popularność w Polsce. Jednak Gerrard ma pretensje o to, że arbiter z Anglii… nie podyktował karnego w ostatniej minucie. Tak odmienne podejście od nam powszechnie znanego, prawda? Ja karnego w końcówce spotkania z Arsenalem nie widziałem, ale z pewnością dostrzegłem, jak ten sam Steven Gerrard kilka razy wywracał się bez „pomocy” rywala. Na jego miejscu cieszyłbym się, że uniknęła mnie kara za te bezwstydne nurki, a nie jeszcze narzekał na brak pomocy ze strony arbitra.
Gerrard wściekły na Webba
Wspominałem także o klubach z naszej ukochanej Ekstraklasy, a raczej jej transferach. Dzisiaj na tapetę idą testy w Legii Warszawa. W stolicy do tematu wzmocnień podchodzą fachowo, a czasem o radę pytają nawet samego sir Alexa Fergusona. Pośrednio, ale jednak. Tym razem chodzi o Gorana Mujanovicia, który swoją karierę rozwijał choćby w Belgii. O umiejętnościach Chorwata nie mam zielonego pojęcia, ale wiem, że Legia wzmocnień potrzebuje. Patrząc, jak słabo jesienią gra Wisła Kraków, byłem załamany tym, że żadna inna drużyna nie jest w stanie mistrzów Polski wyprzedzić. Zapewniam, że Legii nie kibicuję, a nawet bliżej mi uczuciem do „Białej Gwiazdy” jednak dla odrobiny atrakcyjności w naszej Ekstraklasie poświęciłbym ten jeden sezon bez mistrzostwa. Choć… Mujanović raczej do tytułu legionistów nie poprowadzi.











