Plotka o rzekomym transferze Sebastiana Mili do Lechii Gdańsk wywołała spore poruszenie. Nawet nie sam fakt takiego ruchu, a ewentualna kwota, jaką Śląsk miał na razie odrzucić. Jedni wołają „za dużo!”, drudzy „za mało!”. Ile więc są warci piłkarze zaawansowani wiekowo?Wszystko rozpoczęło się od tego tweeta.
A później była kontynuacja.
Zgodnie z namową, postanowiłem pobawić się w spekulacje. Nie jest to jednak zadanie najłatwiejsze. W końcu w piłce nożnej sprawdza się tylko jedna zasada – piłkarz jest wart tyle, ile ktoś jest w stanie za niego dać. Czasami więcej (np. wykup przez klauzulę), nigdy mniej. W związku z tym najłatwiej byłoby napisać, że za Milę trzeba dać tyle, ile zażyczy sobie Śląsk. Pójdźmy jednak dalej.
Największe sumy płaci się za piłkarzy w wieku 24-29 lat, ewentualnie młodszych. W pierwszej setce najdroższych transferów jedynym zawodnikiem, który miał więcej niż 30 lat w momencie zmiany klubu, jest tylko Gabriel Batistuta. Nic w tym dziwnego – ściąganie takiego piłkarza, nawet klasowego, wiążę się z pewnym ryzykiem. Oprócz takich rzeczy, jak aklimatyzacja w nowym miejscu, zgranie z zespołem, pozostaje jeszcze ryzyko poważnej kontuzji, przez które, jak wiadomo, wyeksploatowany organizm przechodzi o wiele gorzej. W związku z tym jeszcze trudniej ocenić ewentualną wartość takiego piłkarza jak Mila.
Jeśli jednak pogrzebać dalej, wydaje się, że Lechia ma słuszność, nie zgadzając się na warunki Śląska. Za 500 tysięcy euro jeszcze sześć lat temu Hannover ściągał do siebie Jacka Krzynówka, czyli choć już zbliżającego się do końca kariery, to jednak uznanego w Niemczech skrzydłowego, a w 2013 roku za 450 tysięcy euro 34-letni islandzki gwiazdor, Eidur Gudjohnsen, został wykupiony przez FC Brügge. Mało? Za De Sanctisa (fakt, że 36-latka) Roma zapłaciła zaledwie pół miliona. Sto tysięcy mniej kosztował 33-letni Emir Spahić, który jest podstawowym stoperem Bayeru Leverkusen. Były obrońca reprezentacji Hiszpanii, Joan Capdevilla, w wieku 34 lat zmienił klub za 350 tysięcy.











