Śląsk Wrocław w niesamowitych okolicznościach wygrał mecz wyjazdowy z Lechią Gdańsk. Jednym z bohaterów tego spotkania był kapitan wrocławian, strzelec dwóch goli – Sebastian Mila. Rozmawiamy z lewonożnym pomocnikiem m.in. o sympatii do Lechii Gdańsk, podróży pociągiem i zbliżającym się spotkaniu z Zagłębiem Lubin.
Rozmawiamy po szalonym meczu Śląska z Lechią Gdańsk. Pamięta Pan spotkanie, w którym potrafiliście podnieść się ze stanu 0:2 i ostatecznie wygrać mecz?
Szczerze mówiąc, nie pamiętam, żeby coś takiego mi się zdarzyło. To było naprawdę fajne uczucie, bo graliśmy z dobrym przeciwnikiem, który pokonał wcześniej Lecha Poznań i Jagiellonię Białystok. To było dla nas bardzo trudne spotkanie, przegrywaliśmy 0:2 na wyjeździe i tym bardziej jesteśmy zadowoleni z wygranej.

Nie da się ukryć, że mieliście w tym spotkaniu sporo szczęścia, o czym mówił m.in. trener Kaczmarek. Myśli Pan, że to była zasłużona wygrana czy jednak tym razem Wam się poszczęściło i to przeważyło szalę na Waszą korzyść?
Nie, nie wydaje mi się, żeby to było szczęście. Zawsze wygrywa drużyna, która strzeli więcej bramek, tylko tyle mogę powiedzieć. Lechia tak jak i my rozegrała dobre spotkanie, ale zawsze któraś ekipa musi być pokrzywdzona. Niemniej jednak widać, że zespół z Gdańska pod wodzą trenera Kaczmarka zaczął lepiej grać w piłkę.
Jakie to uczucie strzelać gole swojemu byłemu klubowi, z którym niewątpliwie wiąże Pana duży sentyment?
Tak, to dla mnie wyjątkowa sprawa, Lechię zawsze noszę w sercu. Jako młody chłopak wyjechałem z Koszalina do Gdańska i to był dla mnie, jako młodego człowieka, trudny okres. Miałem wtedy 15 lat i nie wiedziałem, jak się zachowywać, jak się odnaleźć. Ale cieszę się bardzo, że kibice Lechii zarazili mnie miłością do tego klubu. To dzięki nim noszę tę opaskę na ręce, chcę w ten sposób okazać im szacunek.
Do Gdańska pojechaliście pociągiem. Preferuje Pan taki środek transportu czy jednak lepiej jeździ się autobusem?
Ja akurat bardzo się cieszyłem z tego powodu, że jechaliśmy pociągiem. Podróż była naprawdę komfortowa i sporo chłopaków z drużyny podziela moje zdanie. Klub stworzył nam na tyle dobre warunki podróży, że mogliśmy wygrać spotkanie w Gdańsku.
Niedługo kończy się kontrakt z Lechią Razacka Traore. Może warto byłoby puścić porozumiewawczo oko do zarządu Śląska? Linia pomocy z Milą, Sobotą i Traore rządziłaby całą ligą.
Trudno mi się wypowiadać na ten temat. Mnie również kończy się niedługo kontrakt i nie znam na tyle rynku transferowego, żeby cokolwiek o tym powiedzieć.











