„Beniaminek X przeżywa miesiąc miodowy” – to jeden z najbardziej oklepanych piłkarskich frazesów. Co właściwie oznacza? Według słownika miodowy miesiąc to synonim beztroskiego okresu bez zmartwień. W przełożeniu na piłkę chodzi o nadspodziewanie wysoką formę drużyny tuż po awansie do najwyższej ligi. Jako że cząstka „miesiąc” w tym sformułowaniu jest dość umowna, zdecydowaliśmy się sprawdzić, ile trwa ten błogostan w polskiej ekstraklasie.
Inspiracją do tego stała się ostatnia dyspozycja Arki Gdynia i Wisły Płock. Dwóch beniaminków uznawanych za drużyny poukładane po fenomenalnym początku rozgrywek notuje niesamowity zjazd formy. Po 10. kolejce znajdowały się na 5. i 6. miejscu i wszyscy widzieli w nich kandydatów do czarnych koni całych rozgrywek. Przez następne siedem kolejek łącznie zdobyły sześć oczek, nie wygrywając ani jednego meczu, i mocno osunęły się w dół tabeli. Czy więc magicznym beztroskim okresem jest pierwsze dziesięć kolejek, około dwóch i pół miesiąca? Odpowiedzi szukaliśmy w poprzednich latach.
Sezon 2012/2013
Do ekstraklasy awansowały Piast Gliwice i Pogoń Szczecin. Oczekiwania wobec obu ekip nie były zbyt duże. Wróżono im raczej walkę o utrzymanie niż europejskie puchary. Dla gliwiczan prowadzonych przez Marcina Brosza miesiąc miodowy trwał niezwykle intensywnie, ale i krótko. Po sześciu kolejkach Piast był na ligowym podium z czterema zwycięstwami na koncie. Dobry okres skończył się w październikowej aurze wraz ze spadaniem pierwszych liści z drzew. Beniaminek przegrał cztery mecze z rzędu, tracąc w nich 12 goli, i osunął się w głąb tabeli. Późniejsza postawa Piasta jest pewną anomalią, bo drużyna Brosza okrzepła i sezon skończyła na 4.miejscu.
Dobry okres Pogoni trwał dłużej, bo aż do 14. kolejki. Podopieczni Skowronka mieli wtedy sześć zwycięstw, trzy remisy i pięć porażek i pewnie trzymali się górnej części ligowej tabeli. W drużynie „Portowców” błyszczeli wszyscy, włącznie z parodią napastnika, jaką był Donald Djousse, czy prawie 40-letnim Edim Andradiną. Wszystko skończyło się nagle jak za pstryknięciem palców. W następnych 10 kolejkach Pogoń zdobyła jedynie 2dwa punkty (!) i strzeliła w tych meczach łącznie trzy gole (!!). Nie pamiętamy zbyt wielu większych zapaści formy. Koniec końców klub skończył na 13. miejscu w lidze, drżąc o utrzymanie do ostatniego meczu.
Sezon 2013/2014
Miodowy miesiąc po powrocie Zawiszy do ekstraklasy? Wolne żarty. Wydawało się, że czeka go dramatyczna walka o byt, a zaciąg Osucha okazał się szrotem, bo klub nie potrafił wygrać do 7. kolejki. Dopiero po pewnym czasie zespół Tarasiewicza zaskoczył. Inaczej sprawy się miały z drugim beniaminkiem, Cracovią. Po 14. kolejkach grająca piękny futbol ekipa Wojciech Stawowego zajmowała 3. miejsce z 23 punktami na koncie. Potem jednak rywale nauczyli się, jak grać przeciwko krakowskiej tiki-tace i „Pasy” skończyły sezon w grupie spadkowej. Nikt by na to nie wpadł na przełomie października i listopada 2013 roku, kiedy to Cracovia pewnie ogrywała kolejnych rywali.











