Chociaż spadkowicz z ekstraklasy nadal nie punktuje tak, jak chcieliby tego kibice, to mecz z GKS-em Tychy pokazał, że trybiki legnickiego zespołu powoli ruszyły. W grze Miedzi ponownie widać pomysł na grę oraz determinację. Do poprawy nadal pozostają skuteczność oraz błędy w obronie.Remis z tyszanami niewiele zmienił w układzie tabeli Fortuna 1. Ligi. Miedź nadal pozostaje na 5. miejscu w tabeli. Chociaż przed Ireneuszem Kościelniakiem jeszcze sporo pracy, to ostatnie spotkania wlały optymizm w serca kibiców.
Miedź Legnica pod wodzą Dominika Nowaka
Poprzedni trener legniczan, Dominik Nowak, pracował w klubie od lipca 2017. W tym czasie udało mu się w dobrym stylu wywalczyć historyczny awans do ekstraklasy. W najwyższej lidze jednak Miedzi zabrakło doświadczenia. Najmniej zdobytych bramek w lidze, problemy z bramkarzem oraz bardzo słaba gra na wyjeździe sprawiły, że „Miedzianka” po jednym sezonie wróciła na zaplecze. Drużyna z Dolnego Śląska miała jednak dobre momenty – zwycięstwo nad Pogonią Szczecin na inaugurację sezonu, pokonanie Lecha Poznań czy też dojście do półfinału Pucharu Polski były niewątpliwie motywujące dla drużyny Dominika Nowaka.
Ostatecznie jednak Miedź spadła, chociaż o utrzymanie walczyła do samego końca. Zabrakło bardzo niewiele. Legniczanie po szalonym meczu wygrali z Wisłą Kraków 5:4, lecz remis Wisły Płock z Zagłębiem Sosnowiec sprawił, że do utrzymania „Miedziance” zabrakło jednego punktu.
Rozczarowujący sezon
Właściciel Miedzi Legnica Andrzej Dadełło zaufał Nowakowi i od razu po awansie podpisał z trenerem aż pięcioletni kontrakt, co nie jest w polskiej piłce codziennością. Po spadku szkoleniowiec został na swoim stanowisku, a jego cel był jasny – szybki powrót do ekstraklasy. Obecna kampania pierwszej ligi praktycznie od samego początku była jednakże rozczarowująca. Miedź dość szybko straciła kontakt z miejscem dającym bezpośredni awans, a po dziesiątej porażce w lidze Nowak stracił pracę.
Zmiana na tym stanowisku nie była dużym zaskoczeniem. Jeszcze w listopadzie, po porażce 0:3 z Odrą Opole, Dadełło zdradził: – To już nie chodzi nawet o przegrane mecze, ale również o styl. Prawda jest taka, że drużyna gra coraz gorzej. Poziom mojej frustracji i niezadowolenia jest bardzo wysoki. Gdybym był na meczu w Opolu, pewnie zwolniłbym trenera Dominika Nowaka. Dobrze się może stało, że przebywam poza granicami kraju. Ochłonę, porozmawiam ze szkoleniowcem na spokojnie i podejmę decyzję.
Właściciel „Miedzianki” postanowił dać Nowakowi jeszcze jedną szansę. Ostatecznie rok 2019 legniczanie skończyli na 6. miejscu w tabeli, tracąc siedem punktów do drugiej Stali Mielec. W 2020 roku, przed przymusową przerwą, w Fortuna 1. Lidze zdołano rozegrać dwie kolejki. Miedź wówczas przegrała 0:2 z Zagłębiem Sosnowiec oraz wygrała z Chojniczanką Chojnice 5:2. Następnie rozgrywki musiały zostać wstrzymane.
W maju, po wznowieniu w Polsce ekstraklasy, I ligi oraz Pucharu Polski, . Porażka z Legią oraz Stalą Mielec. Szczęśliwy remis z czerwoną latarnią ligi, Wigrami Suwałki, a następnie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Dziesiąta porażka w lidze – u siebie z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza – przelała czarę goryczy i nawet wcześniejsze zwycięstwo nad Olimpią Grudziądz nie uratowało Dominika Nowaka.











