Po fenomenalnym początku zespołu wiadomo było, że nic nie trwa wiecznie. Porażka 0:3 z walczącym o utrzymanie Stomilem Olsztyn mógł wlać w serca kibiców „Miedzianki” wiele niepokoju. Czas pokazał, że był to tylko wypadek przy pracy, i następne spotkania wybitnie udowadniają, że Miedź Legnica pod wodzą Wojciecha Łobodzińskiego zmierza w dobrym, a może nawet bardzo dobrym kierunku.
Zwycięstwo nad Arką Gdynia tylko to uwydatniła – nie był to porywający i pełen sytuacji bramkowych mecz, lecz taki, w którym trzeba było po prostu wcisnąć bramkę. Legniczanom ta sztuka się udała.
Miedź Legnica w końcu pokonuje Arkę Gdynia
Gdynianie zawsze są dla Miedzi bardzo niewygodnym rywalem – ostatni raz legniczanie pokonali ich 19 kwietnia 2014 roku. Od tamtej pory obydwa zespoły grały ze sobą jedenaście razy, z czego padły cztery remisy oraz aż siedem zwycięstw Arki. Szczególnie bolesny oraz pamiętliwy był mecz w zeszłym sezonie w Gdyni. Arkowcy wygrali wówczas aż 4:0, boleśnie obnażając słabości Miedzi w obronie.
W tym sezonie jednakże karta w końcu się odwróciła. Pierwsza część spotkania nie przyniosła wielu emocji. Drużyny początkowo badały się, mecz nie obfitował w szanse bramkowe, jednakże wizualnie to gospodarze sprawiali nieznacznie lepsze wrażenie. Do przerwy tym samym nie oglądaliśmy żadnych bramek.
Mecz zmienił swoje oblicze w drugiej połowie. Miedź Legnica docisnęła rywala, zaczęła coraz bardziej przeważać. Tworzyła sobie coraz ciekawsze sytuacje bramkowe, jak przewrotka Kamila Zapolnika, lecz strzały ostatecznie nie były zbyt wymagające dla bramkarza gości Daniela Kajzera. Legniczanie ostatecznie odnaleźli sposób na pokonanie golkipera w 67. minucie, a potrzebny do tego był stały fragment gry. Daniel Tront dośrodkował z rzutu rożnego, a do futbolówki najwyżej skoczył Nemanja Mijusković. Czarnogórzec strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie, którego gospodarze już nie oddali. I chociaż w końcówce spotkania Arka przycisnęła swojego rywala, nie udało jej się doprowadzić do wyrównania.
Obrona kluczem do sukcesu
Na szczególną uwagę w spotkaniu z Arką zasługuje formacja defensywna Miedzi. Bardzo dobry mecz rozegrał Jurich Carolina. Były zawodnik Stomilu Olsztyn przez pełne 90 minut utrzymywał wysoką koncentrację i kilkukrotnie przerwał groźną akcję gości. Wysoką formę potwierdza również Mijusković. Kapitan Miedzi oprócz zdobycia bramki, podobnie jak Carolina, tłumił akcje ofensywne gdynian w zarodku. Tym większe brawa dla obrony, mając na uwadze fakt, że Arka niedawno – Czarnogórzec.












