O ostatnim spotkaniu Borussii Dortmund z Bayernem Monachium, przyszłości Roberta Lewandowskiego i o tym, na kogo może wyrosnąć jeden z najlepszych napastników na świecie rozmawialiśmy z Marcinem Mięcielem.
Jak wspomina Pan rywalizację z Borussią Dortmund i Bayernem Monachium? Czy i za pańskich czasów te dwie marki budziły wielki respekt?
Myślę, że tak, bo i wtedy to były wielkie zespoły. Mecze z Dortmundem były dla nas najważniejszymi derbami, dla Borussii były to bardziej starcia z Schalke. W jednym ze spotkań z BVB strzeliłem gola, na 1:0. Pamiętam, że była to wtedy wielka euforia. Niestety przegraliśmy wtedy ten mecz. Oczywiste jest, że są to wielkie marki. Mają stadiony pełne kibiców. Są uznani na całym świecie, nie tylko w Niemczech.
Obecnie oba te zespoły deklasują niemal wszystkich. Czy podobnie było kiedyś?
Bayern tak, jednak Dortmund już nie. Borussia zawsze była gdzieś tam w górnej części tabeli, ale jednak nie grała tak jak „Bawarczycy”.
3:0 w ostatnich derbach Niemiec, które były rozegrane na Signal Iduna Park, powinniśmy traktować jako wielką niespodziankę?

Takiego wyniku na pewno nie mogliśmy się spodziewać. Borussia ma świetny zespół, pokazała to wielokrotnie, pokonując Bayern. Aczkolwiek, mimo że podopieczni Pepa Guardioli są tak silnym zespołem i wydaje się, że pokazali już wszystko, to cały czas potrafią iść do przodu.
Czy wydaje się Panu, że na nieco gorszą postawę Roberta Lewandowskiego w tym sezonie może mieć wpływ transferowa saga, której jest głównym bohaterem?
Robert i tak strzela dużo bramek, jego forma nie jest dużo gorsza. Nie można oczekiwać, żeby piłkarz cały czas strzelał bramki. Co prawda, Ronaldo ciągle trafia do bramki rywala, ale sądzę, że Lewandowski, jak na Polaka, i tak prezentuje bardzo wysoką formę. Dawno nie mieliśmy takiego zawodnika. Ostatnim był chyba Boniek. Obyśmy mieli jeszcze takiego zawodnika w przyszłości.
Myśli Pan, że Robert ma możliwość zostania drugim Zbigniewem Bońkiem?
Uważam, że ma do tego predyspozycje. Z taką regularnością, z jaką strzela w Borussii, zasługuje na duże wyrazy uznania.
Przyszłość naszego napastnika z Dortmundu jest już przesądzona?
Trudno powiedzieć. W piłce wszystko jest możliwe. Największy wpływ na to, czy Robert zmieni klub, będą mieli jego menedżerowie.









