Czesław Michniewicz powrócił na stadion Widzewa, tym razem w roli szkoleniowca drużyny przyjezdnej. Prowadzona przez niego Jagiellonia nie znalazła jednak recepty na Widzew i po raz kolejny w meczu z łodzianami straciła kilka bramek.
Szkoleniowiec „Jagi” krótko skomentował postawę swoich podopiecznych w dzisiejszym starciu przy al. Piłsudskiego:
– Wynik mówi wszystko, myślę, że każde słowo dodatkowe jest zbędne. Widzew wygrał zasłużenie, gratulacje dla trenera, gratulacje dla piłkarzy. Zdobyli cztery bramki, my nie potrafiliśmy na tyle dużo bramek strzelić, żeby myśleć o korzystnym dla nas wyniku. Dwie bramki w Łodzi okazało się to dziś za mało. Trudno, musimy wracać i myśleć o kolejnym meczu – zapewnił.
Zapytany o to, dlaczego niski Hermes miał za zadania pilnować w polu karnym obdarzonego słusznym wzrostem Jarosława Bieniuka, pół żartem pół serio odparł:
– Dopóki PZPN nie wprowadzi nowelizacji w przepisach, że będzie można przy stałych fragmentach gry używać drabiny, to Hermes będzie krył takich zawodników wysokich jak Bieniuk, ponieważ nasza gra wygląda tak, że kryjemy w strefie, a ci najniżsi przeszkadzają. On nie ma wygrać pojedynku główkowego z Jarkiem, on ma mu przeszkodzić, by nie mógł swobodnie nabiec. Nie udało się to w przypadku Sebastiana Madery i Jarka Bieniuka – tłumaczył przedmeczowe założenia szkoleniowiec.
Michniewicz komplementował swojego przeciwnika. Dobrze wiedział, jakie są mocne strony, mimo to nie udało się wywieźć z Łodzi choćby punktu.
– Widzew jest silnym zespołem, z Widzewem jest trudno wygrać. Wydaje mi się, że Widzew ma zespół – oprócz Śląska – o najlepszych warunkach fizycznych i to wykorzystuje, zarówno w grze obronnej, jak i ofensywnej. Cztery z pięciu dotychczasowych bramek padły po stałych fragmentach gry i tego się obawialiśmy, jadąc tu. Wiedzieliśmy, co jest silną stroną Widzewa.
Na pytanie, czy spodziewał się, że drużyna z Łodzi na półmetku rundy będzie zajmowała tak wysokie miejsce w tabeli, odpowiedział:
– Tabela oddaje prawdę, tak ta liga dzisiaj wygląda. Ale najważniejsza tabela będzie w maju, kiedy się liga skończy, jeszcze wiele zespołów będzie miało wzloty i upadki. Chodzi i to, żeby z takich sytuacji kryzysowych, w jakiej jest dzisiaj Jagiellonia, szybko wychodzić. Straciliśmy w ostatnich dwóch meczach osiem bramek, musimy jak najszybciej z tego dołka się wydostać, różnice punktowe są małe. Myślę, że zespół, który wygra dwa, trzy mecze, może być w tabeli wysoko.










