Prawdziwy maraton zafundowały sobie drużyny Legii Warszawa i Lechii Gdańsk. Oba zespoły zmierzą się jutro ze sobą w ramach 23. kolejki Ekstraklasy. Będzie to trzeci mecz tych drużyn w ciągu ostatnich kilkunastu dni. W obu spotkaniach górą była Legia. Jak będzie tym razem?
– Legia od pewnego czasu prezentuje zwyżkę formy, czego potwierdzeniem może być awans do finału rozgrywek o Puchar Polski oraz dobra gra w Poznaniu zakończona bardzo pechową porażką. Moim zdaniem warszawiacy wracają na właściwe tory, mają psychologiczną przewagę i będą faworytami najbliższego spotkania – mówi Radosław Michalski, były zawodnik Legii Warszawa.

– Problemem dla Macieja Skorży może być brak Vrdoljaka i Astiza. Chorwat dzieli i rządzi w środku pola, więc ciężko będzie go zastąpić. Również Hiszpan powoli wraca do normalnej dyspozycji, chociaż daleko mu do szczytowej formy. Poza tym ostatnio dobrze prezentował się w parze z Choto. Gospodarze są podrażnieni ostatnimi niepowodzeniami. Drużyna od miesiąca nie może strzelić gola i zasłużenie odpadła z rozgrywek o Puchar Polski. Na pewno zagra ambitnie, ale w tej chwili to może być za mało na Legię. W takich spotkaniach najczęściej decyduje suma umiejętności, a w tej chwili ta jest po stronie gości z Warszawy.
– Słabsza postawa liderów Lechii – Łukasza Surmy i Abdou Traore – wynika z kryzysu całej drużyny. Ostatnio kilka porażek spadło również na trenera Tomasza Kafarskiego, który zareagował bardzo emocjonalnie. Teraz on musi wszystko sobie przeanalizować. Przecież jego piłkarze nie zapomnieli, jak się gra w piłkę, dlatego nie wolno ich lekceważyć – dodaje Michalski.











