W wielkim hicie 29. kolejki niemieckiej Bundesligi Bayern Monachium pokonał w wyjazdowym starciu Schalke Gelsenkirchen 2:1. Niezwykle zdeterminowani w tym spotkaniu „Bawarczycy” w minutę rozprawili się z piłkarzami Feliksa Magatha, strzelając gole kolejno w 25. i 26. minucie.
Wielka Sobota to w Niemczech piłkarskie święto. W ramach 29. kolejki Bundesligi doszło bowiem do megahitu – Schalke Gelsenkirchen podejmowało Bayern Monachium. „Bawarczycy” po dwóch porażkach ligowych z rzędu stracili fotel lidera właśnie na korzyść „Die Konigsblauen”. Natomiast podopieczni Feliksa Magatha bezlitośnie wykorzystali potknięcia ekipy ze stolicy Bawarii i o dwa oczka wyprzedzają ich w tabeli. Przed rywalizacją obu drużyn wydawało się, że to goście przystąpią bardziej zmotywowani, zwłaszcza po stylu, w jakim w tygodniu pokonali w Lidze Mistrzów Manchester United.

Od początku to właśnie Bayern starał się zrobić lepsze wrażenie ofensywne. Z 20 metrów na strzał pokusił się nawet Mark van Bommel, lecz znacznie się pomylił. Z drugiej zaś strony rzutu karnego domagał się Jefferson Farfan, który twierdził, że nieprzepisowo powstrzymywany był przez Daniela van Buytena. Ciekawiej na murawie zrobiło się po upływie 20 minut. „Bawarczycy” osiągnęli wtedy niewielką przewagę, a w ich poczynaniach widać było determinację i sportową chęć pokonania rywala. Jak zapowiadali przed meczem, tak też uczynili. Nieznaczną inicjatywę w boiskowych wydarzeniach „Bawarczycy” okrasili golem z 25. minuty. Wówczas do futbolówki na 16. metrze dopadł Franck Ribery i bez wahania zdecydował się na strzał. Soczysta finalizacja akcji Francuza znalazła swoje miejsce w siatce bramki Manuela Neuera.
Kto jednak myślał, że to może zszokować graczy i kibiców Schalke – mylił się. Stratę na własnej połowie zanotował bowiem Rafinha, któremu futbolówkę zabrał Hamit Altintop. Turek popisał się później idealnym wyczuciem i świetnie zagrał prostopadłe podanie do Ivicy Olicia, który stanął oko w oko z golkiperem miejscowych. Chorwat poczekał jednak na nadbiegającego Thomasa Müllera i jak na tacy wyłożył mu futbolówkę. Młody reprezentant Niemiec miał proste zadanie skierowania piłki do pustej bramki, z czego wywiązał się znakomicie. W tym momencie granic nie znała złość Felixa Magatha. Jego podopieczni bowiem w niespełna 60 sekund stracili dwa gole i przegrywali 0:2. Bayern pokazał wówczas, że niesamowita determinacja znalazła dzisiaj odzwierciedlenie w boiskowych poczynaniach, ponieważ zawodnicy wykazali zimną krew w obu sytuacjach.
Kwintesencja futbolu na Veltins Arena trwała jednak w najlepsze w kolejnych minutach. Gospodarze po niezwykle bolesnych ciosach, jakie zadali im przyjezdni, nie mieli zamiaru rezygnować. Już w 32. minucie zespół Schalke zdobył kontaktowe trafienie. Świetnie z lewej strony dośrodkował wówczas Brazylijczyk Rafinha. Futbolówka spadła wprost na głowę Kevina Kuranyi, który nie zwykł marnować takich okazji i strzałem głową pokonał Hansa-Jörga Butta. Po trzech trafieniach, w odstępie zaledwie siedmiu minut, rywalizacja rozgorzała na dobre. Piłkarze obu jedenastek zaczęli agresywnie walczyć o każdą akcję, przez co dużo więcej pracy z rozwiązywaniem konfliktów miała trójka sędziowska. Po jednym z brutalnych fauli drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną, kartkę otrzymał nawet aktywny od pierwszych minut, Hamit Altintop.









