Choć po pół godziny gry na to się nie zanosiło, jednak ostatecznie w tym meczu obejrzeliśmy aż pięć goli. Borussia M’Gladbach pokonała Werder Brema 4:1, ale gole zdobywali tylko gospodarze.
Werder to chyba najnudniej grający zespół w Bundeslidze, lecz trzeba mu oddać sprawiedliwość, że świetnie gra w obronie. Odczuła to Borussia, która ze swoim przecież niemałym potencjałem ofensywnym nie potrafiła się przebić przez zielony mur. Najciekawszym momentem pierwszych minut meczu była próba lobu z połowy boiska w wykonaniu Hunta. Kapitanowi Werderu nie zabrakło znowu tak wiele. Mecz ożywił się nieco około 30. minuty. Najpierw kontra gospodarzy zakończyła się fatalnym dośrodkowaniem Hermanna, a chwilę później po rzucie wolnym bliski pokonania swojego bramkarza był Dominguez. Nadzieje na uratowanie tego meczu dali Xhaka do spółki z Arango. Ten pierwszy popisał się długim, celnym podaniem, a drugi dobrze przyjął piłkę, wbiegł w pole karne i strzałem po ziemi pokonał Mielitza. Wenezuelczyk być może był na spalonym, ale sędzia tego nie dostrzegł. Po golu mecz powrócił do normy, czyli nic już się nie działo.
Drugą połowę intensywnie zaczęli gospodarze, ale skończyło się zaledwie na uderzeniu Raffaela obronionym przez Mielitza i kontrze niezakończonej strzałem. W 53. minucie było już 2:0. Jantschke dobrze uderzył z 30 metrów, nie popisał się bramkarz, który odbił piłkę przed siebie, a tę z kolei do siatki wpakował Raffael. W 69. minucie padła bramka kontaktowa. Po dośrodkowaniu Junuzovicia z rzutu wolnego najpierw jeden z obrońców Borussii trącił piłkę a potem drugi, a konkretnie rezerwowy Nordtveit, piękną główką pokonał własnego bramkarza. Bardzo szybko odpowiedzieli gospodarze. Raffael zabawił się w polu karnym, mijając rywala i zagrywając jeszcze do partnera. Hermann źle przyjął piłkę, ale ta trafiła do Kruse, który pewnym strzałem podwyższył prowadzenie M’Gladbach. Podopieczni Favre’a cofnęli się, ale nie pozwalali rywalom na wiele, a w 85. minucie go dobili. Za szybką akcją nie nadążyli obrońcy Werderu, na środku boiska Kruse zagrał do Hermanna, który nie mając w pobliżu nikogo, popędził przed siebie, minął Mielitza i wpakował piłkę do pustej bramki. Po tym ciosie Werder już nie mógł się podnieść i ostatecznie przegrał z M’Gladbach 1:4.









