Był środek nocy w Europie, ale mimo to wielu kibiców na Starym Kontynencie nie położyło się spać. Powodem przemiany w nocnych marków okazał się mecz Ekwadoru z Argentyną. Ostatnia kolejka eliminacji do mistrzostw świata strefy CONMEBOL i walka Leo Messiego o udział w czwartym z rzędu mundialu. Argentyńczycy musieli wygrać, bo inaczej byłby to koniec ich drogi do Rosji i kto wie czy nie koniec przygody ich lidera z kadrą narodową. Ale, jak mawia stare przysłowie, jak trwoga to do Messiego.Przed ostatnią kolejką eliminacji do mistrzostw świata strefy Ameryki Południowej Argentyna stanęła przed bardzo trudnym zadaniem pokonania Ekwadoru na wyjeździe. Stadion gospodarzy położony jest na wysokości 2782 m n.p.m. i już niejedna czołowa reprezentacja strefy CONMEBOL wyjeżdżała stąd bez punktów. W ostatnich czterech meczach „Albiceleste” nie potrafili odnieść zwycięstwa. Ostatni raz z wygranej na ekwadorskiej ziemi mogli się cieszyć w 2009 roku. Na szczęście dla Argentyńczyków „La Tri” nie mają już szans na awans na mundial, również stadion w Quito nie jest tak mocną twierdzą podczas obecnych kwalifikacji.
Mimo tych wszystkich statystyk, zapowiedzi, wróżb czy życzeń oczy całego piłkarskiego świata były skierowane na jedną osobę. Mowa tu oczywiście o kapitanie i liderze Argentyny – Lionelu Messim. Ten wybitny piłkarz ma już na karku 30 lat i zdawał sobie sprawę, że gra na mistrzostwach świata w Rosji będzie jedną z ostatnich szans do zdobycia upragnionego i brakującego tytułu. Dlaczego ten mecz był tak ważny? Porażka „Albiceleste” oznaczać mogła koniec kariery reprezentacyjnej jednego z najwybitniejszych zawodników na świecie.
Niespełniony argentyński sen
W barwach swojej ukochanej ojczyzny Leo Messi zadebiutował 4 sierpnia 2005 roku. Początek nie był najlepszy, bo po zaledwie 40 sekundach od wejścia na boisko przyszłe bożyszcze argentyńskich fanów zakończyło mecz przedwcześnie. Czerwona kratka, dość kontrowersyjna, i młodzian musiał poczekać jeszcze na kolejne szanse. Przed debiutem w seniorskiej reprezentacji Argentyńczyk wraz z młodzieżówką osiągnął tytuł mistrza świata U-20. Oczywiście wschodząca gwiazda futbolu została królem strzelców oraz najlepszym zawodnikiem turnieju. Pierwszy mundial, na którym pojawił się Messi, to turniej w Niemczech z 2006 roku. Wtedy to 18-latek, wchodząc na boisko w meczu przeciwko Serbii i Czarnogórze, stał się najmłodszym reprezentantem Argentyny w historii mistrzostw świata. W tym spotkaniu również strzelił gola, co sprawiło, że stał się najmłodszym autorem bramki w turnieju (szóstym w historii MŚ).













