10 marca 2021 roku to data, która na długo zostanie w pamięci piłkarskich kibiców na świecie. Tego dnia bowiem żywa legenda futbolu, całe życie związana z FC Barcelona, Leo Messi zakończył pewien etap i postanowił przenieść się do Paryża. Adios i bienvenue! Pozyskanie Argentyńczyka przez PSG to również wizerunkowa „petarda” i świetna, z marketingowego punktu widzenia, informacja dla klubu.
Długo ważyła się na szali przyszłość Leo Messiego w Katalonii, aż w końcu gruchnęła wiadomość o jego odejściu do francuskiego PSG. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Argentyńczyk to ogromne sportowe wzmocnienie drużyny z Paryża, ale do jego boiskowych walorów dochodzą jeszcze te z innych dziedzin. Messi to najlepiej zarabiający w 2021 roku sportowiec, a spora część jego dochodów wiąże się z tym, że sam w sobie jest globalną marką i twarzą takich gigantów jak Pepsi, Adidas, KFC czy Gillette – na tym skorzysta też sam klub, a także cała Ligue 1. Z marketingowego i wizerunkowego punktu widzenia dołączenie 34-latka to mistrzowski plan i strzał w dziesiątkę.
– PSG od czasu przejęcia klubu w maju 2011 przez fundusz Qatar Sports Investments sukcesywnie tę pozycję buduje. Kiedy zimą 2012 roku pozyskali DB7, tylko potwierdzili swoje aspiracje. W tym czasie zdobyli 7 z 9 mistrzostw Francji, ale większe osiągnięcia (na tę chwilę) notują zdecydowanie poza boiskiem.
Imponuje ich niepohamowana chęć stworzenia brandu, który sięga daleko poza sam futbol, jest fajny, neutralny i niezwykle modny. Sięgają po niego gwiazdy światowego sportu, ale i muzycy, aktorzy czy influenserzy. Świetnym ruchem w tym względzie była zawarta w 2018 roku umowa z marką Jordan od Nike. Ich ubrania są ładne, estetyczne i chętnie kupowane nie tylko przez kibiców piłkarskich.
PSG obrało kierunek na rynek USA, dostrzegając oczywiste – to tamtejsza kultura jest głównym czynnikiem napędzającym światowe trendy lifestylowe. Dlatego uważam, że o ile przyjście Messiego nie zbuduje pozycji wizerunkowej PSG, to zdecydowanie ją umocni. PSG już dawno przerosło L1, teraz przerasta piłkarską Europę i na naszych oczach staje się światowym brandem. Może nawet dogonią w swoich dokonaniach na tym tle samego Jordana, który na umowie z Nike zyskał „nieśmiertelność” mimo zakończenia swojej kariery długie lata temu – mówi nam Tomasz Flakowski z Futceo.











