Jednym z najlepszych zawodników w meczu Korony z Wisłą był piłkarz gości, Maor Melikson. Po spotkaniu nie krył on niezadowolenia z końcowego wyniku.
Maor, jak skomentujesz to spotkanie?
To był szalony mecz, mieliśmy dużą przewagę, ale nie dobiliśmy przeciwnika w decydującym momencie. Powinniśmy strzelić wcześniej decydującą bramkę. To jest futbol.
Co powiesz o sytuacji z ostatniej minuty?

Słyszałem, że ten sam zawodnik (Vuković – przyp. red.) strzelił nam gola z rzutu wolnego w ostatnich minutach, w poprzednim spotkaniu. Mamy kolejny mecz już w piątek, więc nie ma czasu, by rozpaczać.
Powiedziałeś, że to był szalony mecz. Brałeś kiedyś udział w równie szalonym spotkaniu?
Tak, ale dwie czerwone kartki, cztery bramki, dramaturgia, powodują, że ten mecz był wyjątkowy. Mieliśmy szanse, przy stanie 2:0, by dobić przeciwnika, ale ich nie wykorzystaliśmy. To jest piłka, jeśli nie strzela się bramek, nie wygrywa się meczów.
Grało Ci się szczególnie dobrze kiedy byliście na boisku w dziesiątkę. Miałeś więcej przestrzeni?
Nie wiem, staram się grać jak najlepiej potrafię przez całe spotkanie, dzisiaj również. Szkoda, że nie wygraliśmy tego spotkania, ale widać nie da się zwyciężać cały czas.
Zdziwiło Cię, że miałeś tak dużo swobody by posyłać podania do Genkowa?
Nie zastanawiałem się nad tym w trakcie meczu. Widziałem go dobrze ustawionego, to podawałem.











