Wisła Kraków już po raz drugi z rzędu zaznała smaku porażki. Tym razem „Białą Gwiazdę” pokonał Górnik Zabrze. Porażka boli o tyle mocniej, że została odniesiona na własnym boisku. Jak przyznaje pomocnik wicemistrzów Polski, Maor Melikson, nie ma czasu na rozmyślanie nad tym spotkaniem, ponieważ w najbliższej kolejce Wisłę czeka trudny mecz w Gdańsku.

W zeszłym tygodniu podopieczni Roberta Maaskanta musieli uznać wyższość Śląska Wrocław. Tym razem lepsi od wiślaków okazali się zawodnicy Górnika Zabrze. Izraelski pomocnik drużyny z Reymonta przyznaje jednak, że w grze obu zespołów, z którymi przegrała Wisła, widać znaczną różnicę. – Wynik jest taki jak przed tygodniem. Znowu to my dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, ale nie potrafiliśmy strzelić bramki. Mieliśmy swoje szanse w pierwszej połowie. Nie wykorzystaliśmy ich i zemściło się to straconą bramką. Górnik grał inaczej niż Śląsk przed tygodniem. Zabrzanie grali bardziej otwartą piłkę. Szybko strzelili bramkę, co pozwoliło im grać z kontry – zaznaczył zawodnik.
Melikson nie zamierza jednak zamartwiać się porażką. Izraelczyk zdaje sobie bowiem sprawę z tego, iż w następnej kolejce Wisłę czeka bardzo trudny mecz wyjazdowy w Gdańsku. – Jagiellonia przegrała, ale oczywiście nie mamy powodów do zadowolenia. Nie możemy się również zbytnio zamartwiać. Czeka nas bardzo trudny mecz w Gdańsku i to na nim musimy się skupić. Dzisiaj będziemy smutni, ale od jutra musimy koncentrować się już tylko na następnym spotkaniu – powiedział pomocnik Wisły.











