Bohater ostatnich godzin letniego okienka transferowego, Raul Meireles, który z Liverpoolu przeniósł się do Chelsea, prosi fanów „The Reds” o zrozumienie jego decyzji. To już drugi piłkarz z Anfield Road, który wzmacnia „The Blues” w ostatnim dniu okienka transferowego.
Chyba nikt, kto uważnie śledził letnie okienko transferowe w Anglii, nie spodziewał się tak ciekawej ostatniej godziny 31 sierpnia 2011 i tego, że Raul Meireles zmieni Anfield Road na Stamford Bridge. „The Blues” po klęsce związanej z próbą kupienia Luki Modricia, aby nie zostać z niczym, zdecydowało się sięgnąć po 28-letniego Portugalczyka. Pech chce, że Chelsea zrobiła to samo co podczas ostatniego dnia zimowego okienka transferowego, kupując Fernando Torresa. Podobnie jak Hiszpan, portugalski pomocnik był kluczowym piłkarzem „The Reds”, który szybko zaaklimatyzował się w nowej lidze, zdobywając kilka bramek i zaliczając kilka asyst.
Fani „The Reds” szybko polubili tego wytatuowanego pomocnika i nie mogą znieść tego, że podobnie jak Torres odchodzi do Chelsea. Ten transfer tłumaczą tym, że Meireles dostanie wyższą tygodniówkę. Sam zawodnik prosi kibiców „The Reds”, aby zrozumieli jego decyzję, którą podjął.
– Takie rzeczy zdarzają się w futbolu, ale z pewnością mogę powiedzieć, że był to świetny rok w Liverpoolu. Ludzie myślą, że jestem Judaszem, że odszedłem dla pieniędzy. Ale to nieprawda, na razie nie potrafię tego wytłumaczyć, bo to wciąż świeża sprawa – powiedział Meireles.










