Przed nami gorąca sobota. Na Stadionie Miejskim we Wrocławiu możemy być świadkami historycznej chwili. Reprezentacja Polski może w sobotni wieczór zakwalifikować się do ćwierćfinału mistrzostw Europy, jeśli pokona drużynę Czech. O awans powalczą również Grecja i Rosja.
Czechy – Polska
Na temat tego pojedynku powiedziano już chyba wszystko. Na wysokości zadania stanąć musi każdy, począwszy od bramkarza, przez obrońców, pomocników, napastników i trenera, na kibicach kończąc. Los chciał, że ostatni pojedynek grupowy pomiędzy polsko-czeskimi braćmi rozstrzygnie, która z ekip awansuje do upragnionego ćwierćfinału mistrzostw Europy. Absolutnie wszyscy jesteśmy zgodni – faworytem jest Polska i powinna to udowodnić w sobotni wieczór na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Poszliśmy na rękę Czechom i zagramy w stolicy Dolnego Śląska, ale to by było na tyle, jeśli chodzi o kurtuazję. Przed polską reprezentacją jeden z najważniejszych meczów w historii futbolu w naszym kraju.

– Wierzę w swoich piłkarzy, to prawdziwi wojownicy. Będziemy chcieli pokazać się z takiej samej strony jak we wtorkowym meczu. Chciałbym, aby najlepsze spotkanie było jeszcze przed nami, i nie miałbym nic przeciwko temu, by było to starcie z Czechami – powiedział na temat najważniejszego meczu Franciszek Smuda. Michal Bilek w rozmowie z dziennikarzami skupił się przede wszystkim na Milanie Barosu. To ten napastnik ma w końcu zaskoczyć i nękać polską defensywę. – To ciągle oczywisty numer jeden w naszym ataku, może zadecydować o zwycięstwie – wyznał selekcjoner czeskiej reprezentacji, z czego możemy wnioskować, iż nasi południowy sąsiedzi nie będą grali na remis, który dałby im awans do ćwierćfinału. Bilek chwalił ponadto polski zespół. – Jeśli przegramy, to będzie dla nas koniec. Polska to dobra drużyna, która ma świetnych zawodników jak ci z Borussii Dortmund.
Jeśli chodzi o taktykę i składy, to wiemy niewiele. W polskiej kadrze roi się od niewiadomych. Jedną rozwiał trener bramkarzy, który zdradził, że w bramce pojawi się Przemysław Tytoń. Nie wiadomo jednak, czy zdolni do gry są Damien Perquis, Dariusz Dudka i Eugen Polanski. Przedstawiciele polskiej kadry mimo wszystko pozostawali spokojni, więc możemy sądzić, że cała trójka pojawi się na murawie, choć najmniejsze szanse na występ ma Polanski. Nie wiadomo za to, czy Franciszek Smuda zdecyduje się przywrócić do wyjściowego składu Macieja Rybusa, aby drużyna zagrała przeciwko Czechom bardziej ofensywnie, aniżeli to miało miejsce w meczu z Rosją. Jeśli nie Rybus, szansę otrzymać może Adrian Mierzejewski, który dał dobrą zmianę w spotkaniu ze „Sborną”. Mniej wątpliwości jest za to u naszych rywali. Jedyną niewiadomą jest stan zdrowia Tomasa Rosicky’ego. Jego brak byłby sporym osłabieniem dla drużyny, ale rokowania wydają się niezłe. Trzymajmy kciuki za gracza Arsenalu – jak wygrywać, to wygrywać z najlepszymi.












