W niedzielę w Białymstoku miejscowa Jagiellonia zmierzy się z ŁKS-em Łódź. Na ławkach trenerskich zasiądą starzy koledzy z reprezentacji – Tomasz Hajto i Piotr Świerczewski. Mecz nie będzie jednak zbyt ważny, gdyż ŁKS ma już zapewniony powrót do I ligi, a Jagiellonia może powalczyć maksymalnie o 9. miejsce w tabeli.
Do tej pory Jagiellonia Białystok grała z Łódzkim Klubem Sportowym 21-krotnie. Statystki są po stronie łodzian, którzy pokonywali „Jagę” osiem razy. Sześciokrotnie mecz tych drużyn zakończył się wynikiem remisowym, a ŁKS schodził z boiska pokonany siedem razy. „Rycerze Wiosny” strzelili rywalom 21 bramek (czyli średnio równo jedną na mecz), a Jagiellonia trafiała do łódzkiej bramki nieco mniej, 19-krotnie. Ostatni mecz obie ekipy rozegrały 26 listopada 2011 roku w ramach 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wtedy Jagiellonia zajmowała 9. miejsce w tabeli, tracąc tylko cztery oczka do czwartej Polonii Warszawa, zatem białostoczanie mieli jeszcze realne szanse i nadzieje na zakończenie sezonu w górnej części tabeli. Z kolei ŁKS zajmował 14. miejsce przed Cracovią i KGHM Zagłębie Lubin, mając nadzieję na utrzymanie.

Dziś jest już zupełnie inaczej. Jedyne, co pozostało Jagiellonii, to walka o 9. miejsce w tabeli, dające jedynie satysfakcję (jeśli 9. miejsce może w ogóle dać satysfakcję), a ŁKS ma już zapewniony spadek do I ligi. Ma też pewne 15. miejsce, którego już na sto procent nie zmieni. Dlatego nawet jeśli poniesie druzgocącą porażkę lub miażdżące zwycięstwo, zakończy sezon na miejscu 15.
Jeśli chodzi o formę obu drużyn, nie mają się one raczej czym chwalić. ŁKS ostatnie zwycięstwo odniósł ostatniego dnia marca, kiedy to pokonał 1:0 Podbeskidzie. Później ponosił już tylko porażki i zaliczał remisy. Ostatnie dwa mecze także zakończyły się remisami. W czwartek w ramach 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy ŁKS podzielił się punktami z ekipą Kamila Kieresia, PGE GKS-em Bełchatów, a w ostatni weekend ŁKS zatrzymał kandydata do mistrzostwa, Ruch Chorzów, i mecz zakończył się wynikiem 2:2. Osobiście nie postawiłbym żadnych pieniędzy na żaden mecz Jagiellonii. Jest to w ostatnim czasie drużyna bardzo nieprzewidywalna. Ostatni mecz przegrała z kretesem z mistrzem jesieni, Śląskiem Wrocław, ale kilka dni wcześniej zatrzymała ówczesnego lidera, Legię Warszawa. Gdy cofniemy się jeszcze dalej, to zdziwimy się jeszcze bardziej. Podopieczni Tomasza Hajty potrafili wygrać 2:1 z Górnikiem, a tydzień wcześniej ulec bełchatowianom 0:2.
Ostatni występ Jagiellonii skomentował trener Tomasz Hajto: – Przyjechaliśmy do Wrocławia, żeby wreszcie wygrać na wyjeździe. Śląsk przewyższył nas cwaniactwem i trzema stałymi fragmentami gry. Wróciła nasza pięta achillesowa, bo jesienią straciliśmy dziesięć czy nawet jedenaście bramek właśnie po takich zagraniach. Rywale zmiażdżyli nas siłą, bo przy stanie 1:2 mieliśmy okazje, może nie stuprocentowe, na wyrównanie. W pierwszej połowie zagraliśmy słabo, potem wprowadziliśmy trochę korekt i wyglądaliśmy już lepiej.










