Do niecodziennej sytuacji doszło w meczu 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy pomiędzy Legią Warszawa a Jagiellonią Białystok. W czasie pierwszej połowy spotkania kibice Legii wtargnęli na trybunę zajmowaną przez kibiców gości. Kilka osób zostało pobitych. W przerwie organizator spotkania ogłosił zakończenie meczu.
Początek spotkania był dosyć spokojny w wykonaniu obu drużyn. Gra toczyła się głównie w środku pola, a kontrom wyprowadzanym zarówno przez Legię, jak i Jagiellonię, brakowało z reguły wykończenia. Mimo że Legia była od początku faworytem tego meczu, to goście mogli wyjść pierwsi na prowadzenie. W 17. minucie, po błędzie technicznym Dossy Juniora, na bramkę Dusana Kuciaka popędził Mateusz Piątkowski. Znakomitym powrotem popisał się jednak Inaki Astiz, który już w polu karnym wybił piłkę spod nóg napastnika Jagiellonii.

Już pierwsze 20 minut spotkania pokazało, jaki jest pomysł Piotra Stokowca na równą walkę z Legią Warszawa. Wysoki pressing, stosowany przez piłkarzy Jagiellonii, miał pomóc w szybkim przechwycie piłki. Ta najczęściej trafiała do Daniego Quintany, który starał się pokonać szeregi warszawskich obrońców. Najczęściej jednak z marnym skutkiem. Gra Legii również jednak nie zachwycała. Atak pozycyjny zupełnie legionistom nie wychodził, a mecz stał się bardzo monotonny, bez żadnych klarownych sytuacji z obu stron.
Już w 36. minucie boisko musiał opuścić Henrik Ojamaa, który po jednym ze starć z zawodnikiem rywali, doznał kontuzji. W jego miejsce wszedł, wracający do pełni sił, Michał Żyro. Już w swojej pierwszej akcji podał na skrzydło do Łukasza Brozia, a ten dośrodkował prosto na głowę Miroslava Radovica. Piłka po jego uderzeniu poleciała jednak obok słupka bramki Krzysztofa Barana. W 41. minucie najlepszą okazję w pierwszej połowie zmarnowała Jagiellonia. Dani Quintana dośrodkował futbolówkę z rzutu wolnego w pole karne Legii, tam przedłużył ją głową Michał Pazdan, a Adam Dźwigała znalazł się z piłką zaledwie kilka metrów od bramki. Jego strzał zablokowali obrońcy Legii, a futbolówka trafiła jeszcze do Mateusza Piątkowskiego. Napastnik Jagiellonii uderzył w kierunku pustej bramki, jednak Inaki Astiz wybił piłkę, ponownie ratując swoją drużynę przed stratą gola.
W przerwie spotkania dotarły niepokojące informacje. Okazało się, że kibice Legii wtargnęli na trybunę zajmowaną przez kibiców gości. W transmisji telewizyjnej widać było pobitych i zakrwawionych kibiców Jagiellonii. Organizator na wniosek delegata PZPN-u oraz biura bezpieczeństwa miasta Warszawa podjął decyzję o zakończeniu meczu po pierwszych 45 minutach. Nie wiadomo, jakie konsekwencje czekają stołeczny klub.











