Bardzo wyrównane spotkanie przyszło oglądać licznie zgromadzonej publiczności w Kielcach. Miejscowa Korona zremisowała bezbramkowo z Wisłą Kraków. Emocji jednak nie brakowało, a każda z drużyn zmarnowała kilka dogodnych sytuacji bramkowych. Bohaterem meczu okrzyknięty został bramkarz „Białej Gwiazdy” Emilian Dolha.
Przyjazd krakowskiej drużyny do Kielc zawsze jest tu wydarzeniem. Sytuacji nie zmienił fakt, że to Korona ma znacznie większe szansę na mistrzostwo niż Wisła. Dla obu ekip był to bardzo ważny mecz, a trzy punkty, o które toczyła się gra, wydawały się tego dnia wyjątkowo cenne. W kuluarach mówiło się, że ewentualna porażka gości, może doprowadzić do zwolnienia Adama Nawałki. Pewnym swojej posady, pomimo wysokiej porażki z Lechem, mógł być za to Ryszard Wieczorek, dla którego największym zmartwieniem przed pojedynkiem z Wisłą były ubytki kadrowe. Brak Hermesa i Sobolewskiego znacznie ograniczył pole manewru w linii pomocy.
Stojące naprzeciw siebie zespoły nie zawiodły. Wraz z pierwszym gwizdkiem Grzegorza Gilewskiego, przystąpiły do ataku. Pierwszą dobrą okazję, już w 4. minucie miał Krzysztof Gajtkowski, który po kiksie Dariusza Dudki znalazł się w doskonałej sytuacji. Mając przed sobą tylko bramkarza Wisły, nie zdołał skierować piłki do bramki. Wracający po kontuzji „Gajtek” był jednym z negatywnych bohaterów spotkania. Świetnie dochodził do sytuacji strzeleckich, jednak za każdym razem górą był Emilian Dolha. Niewiele gorszy od Rumuna był jego rywal – bramkarz gospodarzy Maciej Mielcarz, który w 21. minucie w cudowny sposób obronił mocny strzał Dudki. Wcześniej miał też dużo szczęścia, kiedy to fatalnie zachował się Konrad Gołoś, pudłując z dziesięciu metrów!
Wszyscy liczyli, że zła passa musi minąć i worek z bramkami otworzy się po przerwie. Zwłaszcza, że tego dnia nikt nie odpuszczał, o czym świadczy aż dziewięć żółtych kartek. Jednak druga odsłona spotkania trochę rozczarowała, emocji nadal nie brakowało, ale żadna bramka nie padła. Stuprocentową okazję zmarnował wspomniany wcześniej Gajtkowski, który z trzech metrów trafił prosto w bramkarza rywali. Nie lepiej zaprezentowali się napastnicy „Wiślaków”, Paweł Brożek i Paulista, choć dogrywający im piłki Jakub Błaszczykowski dwoił się i troił. Rażąca niemoc strzelecka przez 90 minut po obu stronach szokowała nie tylko kibiców, ale i samych „bohaterów” spotkania.
Remis powinien zadowolić obie ekipy – Korona ciągle liczy się w walce o mistrzostwo, głównie dzięki niespodziewanej porażce GKS-u Bełchatów w Wodzisławiu. W następnym meczu do składu wróci Hermes, ale kontuzji po starciu z Dariuszem Dudką nabawił się Mariusz Zganiacz. Mierzący dwa metry Michał Trzeciakiewicz nie jest jeszcze pełno wartościowym zmiennikiem. Trenera Wieczorka cieszy z pewnością powrót do zdrowia Pawła Golańskiego, który wystąpił nietypowo na środku obrony, robiąc miejsce na lewym boku Marcinowi Kusiowi. W meczu z Wisłą widać było u niego zaległości treningowe, ale w następnym spotkaniu reprezentant Polski powinien zagrać na 100% swoich możliwości. Zwłaszcza, że rywalem jest Pogoń Szczecin będąca dostarczycielem punktów w tym sezonie.










