Żyliśmy nadzieją. Po pierwszych godzinach nowego sezonu Ekstraklasy, żyć musimy z bólem głowy.
Kolejki ligowe mają swoją magię. Pierwsze zawsze szokują, urzekają albo nużą. Niestety zawodnicy Ekstraklasy w sierpniowy weekend przygotowali dla wszystkich kibiców nudny striptiz, w którym zamiast ekscytacji, podniecenia jest tylko pojękiwanie nad pustym kieliszkiem, bo przecież na trzeźwo nie można „tego” oglądać.
Pierwszy przyodziewek piłkarze zrzucili z siebie w piątek. Drużyny Lecha i Widzewa zagrały niemrawo (więcej nie trzeba pisać, można dla pewności zobaczyć powtórki), warto dodać, że człowiek musiał – już w piątek! – zdecydować: procenty, albo inny program w telewizji. Spotkanie Górnika z Polonią dostarczyło kilku wrażeń, ale człowiek ma zawsze wyższe wymagania od pierwszych spotkań nowego sezonu.
W Kielcach, Gdańsku i Wrocławiu próbowano tańczyć na rurce, ale na szczęście zaprzestano w porę procederu, bo przecież można się narazić na kontuzję skręcenia stawu skokowego. I gdy człowiek liczył, że może w końcu coś się wydarzy okazało się, że kolejka dobiegła końca…
Kibica jednak warto podnieść na duchu. Proszę pamiętać, że w tygodniu „nasi” zagrali z Kamerunem! I po tym doświadczeniu można ze spokojem śledzić 2. kolejkę Ekstraklasy.










