Największą gwiazdą aktualnego wicelidera Championship jest… jego nietuzinkowy menedżer – Mick McCarthy. Irlandczyk już od pierwszych dni swojej pracy na Portman Road zaraził wszystkich wrodzonym optymizmem i pozytywną energią, co szybko zaowocowało poprawą wyników Ipswich Town. Kibice „Traktorzystów” mają więc cichą nadzieję na powrót do angielskiej elity po 14 latach gry na jej zapleczu, ale droga do realizacji tego wymarzonego scenariusza jest jeszcze bardzo długa.
Sen o przeszłości
Ipswich Town od kilku sezonów nie może wybić się ponad ligową przeciętność Championship. Wspomnienia przełomu lat 70. i 80., kiedy popularni „Traktorzyści” zdobywali Puchar Anglii, a nawet zwyciężali w europejskich rozgrywkach (Puchar UEFA zdobyty w sezonie 1980/1981), stanowią obecnie klubową legendę. Nieliczni szczęśliwcy, którzy pamiętają te wspaniałe czasy, będą zapewne opowiadać o niepokonanej na własnym stadionie w europejskich pucharach drużynie do końca swojego życia (na Portman Road przegrywały takie tuzy światowego futbolu, jak: Real Madryt, AC Milan, Barcelona czy Inter Mediolan).
Architektem historycznych sukcesów klubu z hrabstwa Suffolk był słynny sir Bobby Robson. Jego pomnik, usytuowany naprzeciwko trybuny Cobbold Stand, nie pozwoli kibicom Ipswich zapomnieć o wybitnych dokonaniach zespołu, którego liderami byli m.in. Paul Mariner czy Terry Butcher. Były szkoleniowiec Barcelony i FC Porto przez kilka lat budował potęgę swoich drużyn. Jednak jak sam słusznie zauważył, „ludzie pragną samych sukcesów; one są jak kawa – chcesz jej natychmiast”. W Ipswich Town nikt jednak nie śmiał wymagać od Robsona natychmiastowych cudów, a ostateczny efekt jego pracy i tak przerósł oczekiwania wielu kibiców. Oczekiwania, które wraz z zatrudnianiem na Portman Road kolejnych menedżerów znacząco się obniżały.
Ostatni sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej drużyna Ipswich spędziła w latach 2001-2002. Od tego momentu „Traktorzyści” regularnie grają na zapleczu Premier League. Od dziewięciu sezonów nie potrafią jednak zająć w tabeli Championship miejsca wyższego niż ósme, chociaż w tym okresie na ławce trenerskiej zasiadali m.in. Roy Keane czy Paul Jewell. Na początku listopada 2012 roku postanowiono zatrudnić w klubie ze wschodniego wybrzeża Anglii Micka McCarthy’ego, który przez ponad pół roku nie pracował w zawodzie. Włodarze klubu z Portman Road pamiętali jednak o znakomitej pracy, jaką irlandzki menedżer wykonał w Wolverhamtpon i, jak się okazało, podjęli bardzo dobrą decyzję o jego zatrudnieniu.
Niezrozumiany geniusz komediowy
Obecny trener drużyny nazywanej w Anglii „The Tractor Boys” jest niezwykle barwną i fascynującą postacią. Już sam jego wygląd wywołuje delikatny uśmiech na twarzy – McCarthy bardziej przypomina szalonego naukowca (niektórzy mówią nawet, że jest podobny do samego Alberta Einsteina) niż byłego piłkarza czy menedżera profesjonalnej drużyny piłkarskiej. Rzadko można spotkać go w garniturze, częściej wybiera mniej formalne i luźniejsze stroje (np. koszulki polo, ortalionowe kurtki, krótkie spodenki), w których bez skrępowania staje przed kamerami telewizyjnymi. Bardzo ważnym elementem stroju Irlandczyka są kaszkiety, które od kilku lat kolekcjonuje. Poza tym w jego opisie personalnym na Twitterze (którego jest aktywnym użytkownikiem) w rubryce zainteresowania można znaleźć tak nietypowe „hobby” jak fretki czy herbata Yorkshire Tea. Menedżer Ipswich jest również entuzjastą golfa, w którego, jak sam twierdzi, gra w miarę możliwości regularnie i z niezłymi rezultatami.











