Czy odejście Mateusza Wieteski będzie dla Legii problemem?


Środkowy obrońca opuszcza Łazienkowską po czterech latach gry w barwach "Wojskowych"

24 lipca 2022 Czy odejście Mateusza Wieteski będzie dla Legii problemem?
Wojciech Dobrzynski / Legionisci.com / PressFocus

Mateusz Wieteska ma niebawem zostać piłkarzem Clermont Foot. To przesądzone. Poinformowały o tym najwiarygodniejsze źródła. Legia ma zarobić na swoim dotychczasowym kapitanie około 1,3 miliona euro, co z dzisiejszej perspektywy warszawian brzmi naprawdę przyzwoicie. Jak jednak legioniści powinni postrzegać taki przebieg wydarzeń?


Udostępnij na Udostępnij na

Cóż… to spora zagwozdka. Opinie na ten temat mocno się od siebie różnią. Ponadto ciągle ulegają zmianie. W zasadzie z godziny na godzinę. Jak w kalejdoskopie. Postaraliśmy się więc wziąć pod uwagę kluczowe w tej sprawie czynniki i odpowiedzieć na to nie lada problematyczne pytanie. Zacznijmy negatywnie. A mianowicie od tego, że…

Mateusz Wieteska był jednym z nielicznych stoperów

Naturalnie mowa tutaj o tych, którzy byli zdolni do gry. Legia po kontuzji Maika Nawrockiego (wypadł po meczu z Koroną Kielce na około sześć tygodni) i odejściu Wieteski posiada chyba najsłabiej obsadzoną pozycję środkowego obrońcy w całej lidze. Rzecz jasna zaraz po poznańskim Lechu. Oto lista zawodników „Wojskowych”, którzy mogą występować na pozycji środkowego obrońcy, a jednocześnie są zdolni do gry:

  • Lindsay Rose,
  • Artur Jędrzejczyk,
  • Joel Abu Hanna (mający za sobą słaby okres przygotowawczy),
  • Igor Charatin (nominalnie defensywny pomocnik).

I tyle. Na tym to zestawienie się kończy. Do tego ogródka trzeba dorzucić jeszcze kolejny kamyczek, bo Jędrzejczyk w układance Kosty Runjaica gra na prawej defensywie, gdzie również nie ma jakościowego zmiennika z uwagi na kontuzję Mattiasa Johanssona. Przesunięcie „Jędzy” na środek wiązałoby się więc z pozostawieniem kolejnej luki. Można zatem wywnioskować, że zespół obecnie nie jest gotowy na odejście Wieteski pod względem kadrowym.

Następca nie będzie miał łatwo

Wszak w realiach polskiej piłki nie jest łatwo zastąpić piłkarza, który dla klubu znaczył dużo i przez długi czas był jego integralną częścią. Można posunąć się jeszcze dalej. Praktycznie niemożliwe jest, aby znaleźć środkowego obrońcę, który z marszu będzie prezentował odpowiedni poziom. W Warszawie brzmi to niczym prawdziwe „mission impossible”.

Na domiar złego dobijać może fakt ogromnej presji, jaka towarzyszy każdemu zawodnikowi po transferze do Legii. Proces aklimatyzacji potrafi tutaj trwać długo. Zresztą spora część piłkarzy nie potrafi przejść przez niego pozytywnie i dość szybko żegnają się z marzeniami o karierze w stolicy…

We wszystkim nie pomaga również ograniczony budżet. Legia nie może sobie pozwolić na duży transfer. Klubowy budżet po nieudanym sezonie nie należy do okazałych, a i zespół nie skusi topowego, jak na polskie warunki, defensora z racji tego, że nie występuje w eliminacjach do europejskich pucharów.

Mimo to na horyzoncie pojawiło się nazwisko 28-letniego Roberta Ivanova, którego fani ekstraklasy świetnie kojarzą z występów w Warcie Poznań. To solidny zawodnik. W zespole Dawida Szulczka najczęściej występował w systemie z trójką obrońców. Za kadencji Piotra Tworka dobrze sobie radził także w czwórce, co idealnie wpasowywałoby się w nowy system gry Legii, ponieważ „Wojskowi” dość często w fazie ataku lubią zagrać trójką defensorów, aby później przejść na wspomnianą czwórkę, czego przykład widzieliśmy w starciu z Koroną Kielce. Przyjście obrońcy zapowiada się więc ciekawie, a i cena wygląda atrakcyjnie (300 tysięcy euro).

Niezwykle odważne natomiast, a nawet zbyt odważne, byłoby stwierdzić, iż Fin automatycznie zaadaptuje się w układance Kosty Runjaica. Dodatkowo brak innych opcji Legii na tej pozycji może sprawić, że Ivanov będzie rzucony na głęboką wodę, co nigdy w takich przypadkach nie jest pomocne.

Oczywiście nikt nie neguje umiejętności stopera, lecz trzeba trzeźwo ocenić całą sytuację. W końcu przeskok wymagań między zespołem Warty a drużyną z Warszawy jest ogromny.

Trzeba pamiętać za to, że do transferu jeszcze nie doszło. Jednak o sporym zainteresowaniu obrońcą „Zielonych” ze strony Legii mówiły już najbardziej wiarygodne źródła w Polsce. Każdy w związku z tym w najbliższych dniach spodziewa się Ivanova w Warszawie.

Legia traci kapitana

Nie tylko kapitana z nazwy. Mateusz Wieteska był swego rodzaju podporą obecnej szatni Legii. Posiadał wśród piłkarzy spory autorytet. Wyróżniał się cechami wolicjonalnymi. Świetnie znał klub. Praktycznie od podszewki. Spędził przecież przy Ł3 łącznie dziesięć lat. Piłkarsko wychowywał się w drużynach młodzieżowych. Dla Legii rozegrał 155 spotkań, co mając na uwadze jego stosunkowo młody wiek, może robić wrażenie. Podobnie jak utrata tak istotnej dla psychiki zespołu postaci. Z tym że w drugim przypadku to odczucia, jak można się domyślić, negatywne.

Tym bardziej iż lista zawodników Legii kumulujących w sobie wszystkie te cechy jest krótka. Bardzo. Na dobrą sprawę ogranicza się ona jedynie do pięciu nazwisk, jakimi są Artur Jędrzejczyk, Paweł Wszołek, Filip Mladenović, Bartosz Kapustka i Josue, a i tak pod względem stażu w Legii tylko jeden z nich ma ponad 100 występów w barwach Legii Jędrzejczyk (313). Graczem, który niedługo zapewne przebije barierę „setki”, jest Bartosz Slisz, ale jego atuty, zarówno te stricte boiskowe, jak i mentalne, figurują obecnie na mocno przeciętnym poziomie.

Do wcześniej wspomnianej listy liderów moglibyśmy ewentualnie dopisać Aleksandara Prijovicia, gdyż Legia lada moment ma sięgnąć po 32-letniego snajpera. Niemniej nie zmienia to tego, że pięciu takich piłkarzy to dalej nieduża liczba, a jak dobrze wiemy, takie postaci są kluczowe w momencie, gdy zespół chce wrócić na odpowiednie tory.

I nie chodzi tutaj o to, który z nich miałby przejąć opaskę kapitańską. Na to stanowisko wystarczy jeden zawodnik. Zespół zwyczajnie potrzebuje w takich momentach silnych piłkarzy. Pod każdym względem. Tym mentalnym zwłaszcza, a takim z pewnością jest Mateusz Wieteska.

Żartobliwie w tym kontekście można jeszcze wspomnieć, że klątwa opaski krąży dalej. Po tym jak Luquinhas zimą przejął funkcję najważniejszego z liderów zespołu, a zaledwie miesiąc później odszedł do New York Red Bulls, identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku „Wietesa”. Ba, nastąpiła ona jeszcze szybciej. Wieteska odszedł z klubu już 16 dni po otrzymaniu opaski z literką „C”. Aż chce się powiedzieć ironicznie: „kto następny?”

Mateusz Wieteska długo wspominał o transferze

To już druga strona medalu. Nikt nie chce bowiem blokować rozwoju zawodnika. Na dodatek Wieteska często wypowiadał się na temat potencjalnego transferu za granicę. Chociażby w marcu bieżącego roku na spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego:

– Dobrze czuję się w Warszawie, ale nigdy nie ukrywałem tego, że chciałbym spróbować swoich sił w mocniejszej lidze. Podkreślałem to wielokrotnie.

Oliwy do ognia dolała kwietniowa zmiana przez Wieteskę reprezentującej go agencji na UNIDOS. Wielu już wtedy spodziewało się odejścia piłkarza. Sytuacja nieco uległa zmianie, kiedy na początku lipca otrzymał on wspomnianą opaskę kapitańską. Jak się okazało, na niewiele się to zdało…

Trudno byłoby w związku z tymi czynnikami na siłę zatrzymywać piłkarza w stolicy. W finalnym rozrachunku mogłoby się to skończyć źle dla obu stron m.in. przez toksyczną atmosferę czy późniejszy brak motywacji zawodnika, a co by za tym szło spadek formy. Stąd też można postrzegać to jako jeden z plusów takiego odejścia.

Legia zarobi na transferze

Odbijamy piłeczkę. Znowu odnotowujemy pozytywny aspekt transferu Wieteski. Jak już wspomnieliśmy na początku – kwota transferu ma wynosić 1,3 miliona euro. To dużo. Szczególnie że zawodnikowi pozostał tylko rok kontraktu. Do tego nikt w Warszawie nie spodziewał się raczej wyższej oferty. Toteż pod względem finansowym odejście Wieteski można oceniać wyłącznie pozytywnie.

Co więcej, pozyskanie tych środków pozwoli Legii nie tylko na transfer Ivanova, ale i na sprowadzenie wymienianego wyżej Aleksandara Prijovicia. Problem napastnika zostałby więc rozwiązany, a i może z otrzymanej kwoty zostałaby tzw. „reszta” na pozostałe wzmocnienia, których jeszcze niedawno domagał się Kosta Runjaic.

– Mamy dobrą drużynę, niezłych zawodników, ale potrzebujemy jeszcze znaczących wzmocnień: trzech/czterech jakościowych piłkarzy, których moglibyśmy wkomponować w zespół – mówił Kosta Runjaic na konferencji prasowej przed meczem z Koroną Kielce.

Odejście Wieteski – więcej minusów niż plusów?

Na pierwszy rzut oka może się tak wydawać, gdyż sprzedaż kluczowego piłkarza nigdy na początku nie powinna być postrzegana w kategorii pozytywów. W dodatku z takimi problemami kadrowymi na tej pozycji.

Z czasem natomiast, a może nawet i szybciej, taki obrót spraw może wyjść na plus dla Legii. Pozwala im to w końcu na większą płynność finansową, swobodniejsze ruchy kadrowe oraz możliwość zarobienia na piłkarzu, który chciał odejść, przez co specjalnie nie spieszył się do przedłużenia wygasającej wraz z końcem sezonu umowy.

Do wszystkiego jednak trzeba podchodzić ze sporą rezerwą, lecz nie można wykluczyć scenariusza, w którym każda ze stron zyska na takim ruchu. Pomimo to na tę chwilę w tym ruchu transferowym jawi się więcej aspektów negatywnych aniżeli pozytywnych.

Komentarze
Koliber (gość) - 3 tygodnie temu

Super komentarz

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze