Chelsea wciąż nie jest pewna przyszłorocznego występu w Lidze Mistrzów. „The Blues” zajmują obecnie piąte miejsce w Premier League, tracąc do czwartej lokaty trzy punkty. Należy jednak pamiętać, że po piętach londyńczykom depcze Newcastle United, które tylko przez gorszy bilans bramkowy znajduje się o jedną pozycję niżej.
Niewiele brakowało, a po meczu z walczącym o utrzymanie Wigan Athletic „Sroki” przegoniłyby podopiecznych Roberto Di Matteo. Zapobiegła temu bramka Juana Maty, który w końcówce spotkania pokonał dobrze dysponowanego Al-Habsiego. Hiszpan apeluje do kolegów z zespołu, aby nie stracili wiary w zajęcie korzystnego miejsca w Premier League.

– Musimy grać z wiarą. Jesteśmy w kluczowym momencie, w przyszłym tygodniu gramy półfinały FA Cup i Champions League, wciąż walczymy też o trzecie lub czwarte miejsce w lidze. Myślę, że wiara jest silniejsza niż mięśnie czy zmęczenie. Musimy trenować, aby być gotowymi na poniedziałek.
– Rotacja jest logiczna, ponieważ mamy 24 czy 25 piłkarzy gotowych do gry. Każdy zasługuje na swoje minuty na boisku. Teraz ufamy własnym możliwościom. Jesteśmy pewni swoich wyników. Osiągamy dobre rezultaty nawet wtedy, gdy nie gramy dobrze. Myślę, że moglibyśmy grać lepiej, ale trzy punkty są ważniejsze niż styl.
Tottenham zgubił punkty w meczu z Sunderlandem, przez co jego przewaga nad Chelsea zmalała do trzech oczek. Tego samego nie można powiedzieć o Arsenalu, który pokonał na własnym stadionie Manchester City i zachował pięciopunktowy dystans do „The Blues”. Mata jest zdania, że jego zespół może przegonić obydwie te ekipy.
– Myślę, że tak. W piłce nożnej nie ma rzeczy niemożliwych. Teraz Tottenham jest bliżej nas niż jeszcze tydzień temu. Będziemy walczyć do końca sezonu. Teraz naszym priorytetem jest mecz z Fulham. Wciąż walczymy na trzech frontach. W następny weekend gramy półfinał FA Cup, a w następnym tygodniu zmierzymy się z Barceloną. Teraz jednak myślimy tylko o Fulham.











