Zapewne nie tak wyobrażał sobie Mariusz Fornalczyk swoją dotychczasową karierę w Pogoni Szczecin. Wyciągnięty w wieku siedemnastu lat z Polonii Bytom miał być powoli wprowadzany do pierwszego zespołu, a gdy dojrzeje, zawojować PKO BP Ekstraklasę. Na razie musi zejść poziom niżej, aby w ogóle myśleć o dalszej grze w najwyższej lidze.
Mariusz Fornalczyk został ściągnięty do Pogoni Szczecin jako młody talent, który odpowiednio poprowadzony może zostać sprzedany za wielkie pieniądze. Na razie trzeba odłożyć na bok liczenie wirtualnego zysku i skupić się na odbudowaniu 20-latka.
Mariusz Fornalczyk – co najwyżej rezerwowy
W pierwszych meczach grywał głównie ogony. Jednak jak wchodził na boisko, prezentował się naprawdę obiecująco. Młody skrzydłowy próbował dryblować, szarpać grę Pogoni, co mogło się podobać kibicom. Jednak czas mijał, a Fornalczyk ciągle nie potrafił na stałe przebić się do pierwszego składu. Łącznie w ekstraklasie zaliczył jak dotąd 35 występów, na które złożyły się jeden gol i cztery asysty. Zaglądając głębiej w statystykę minutową, widzimy, że Mariusz Fornalczyk nie potrafił być na dłuższą metę kimś więcej niż rezerwowym. 743 minuty dają średnią około 21 minut na mecz – to mówi samo za siebie.
Na pozycji skrzydłowego przegrywał ze wszystkimi
W obecnym sezonie miejsce w składzie przegrywał z Jeanem Carlosem czy Pontusem Almqvistem wystawianym czasem na skrzydle. Więcej od niego zagrał będący w słabej formie Michał Kucharczyk, a ostatnio w hierarchii przeskoczył go Marcel Wędrychowski. W tym sezonie na 11 możliwych występów w ekstraklasie zaliczył ledwie 185 minut(!), notując przy tym jedną asystę w pierwszym meczu sezonu.
Sztab Pogoni, widząc, że Mariusz nie będzie jej na razie potrzebny, nie oponował, gdy ofertę wypożyczenia złożyła Termalica. Zrobiła to rzutem na taśmę, gdyż na trzy minuty przed zamknięciem okienka wypożyczyła młodego skrzydłowego. Dlaczego skrzydłowy, po którym spodziewano się tak wiele w Pogoni, oddany zostaje do klubu poziom niżej?
Mariusz Fornalczyk większy szum robił poza boiskiem niż na nim
Gdyby zapytać kibica ekstraklasy oglądającego występy Mariusza Fornalczyka o jego cechę szczególną, odpowiedziałby pewnie: szybkość. Ale jesteśmy prawie pewni, że równie częstą odpowiedzią byłaby fryzura. Mariusz Fornalczyk wybrał sobie ciekawą drogę do zaistnienia w ekstraklasie. Jedni popisują się pięknymi bramkami, inni nienaganną techniką użytkową, ale młody skrzydłowy uznał, że pójdzie śladem Dennisa Rodmana i jego znakiem charakterystycznym będą fryzury.











