Mamy za sobą ostatni dzień fazy grupowej katarskiego mundialu. Nie zabrakło emocji, pożegnaliśmy parę ciekawych drużyn, a chociażby Brazylia została pokonana przez Kamerun. Od dzisiaj rozgrywane będą już spotkania 1/8 finału, a pierwsze z nich – USA kontra Holandia – już o godzinie 16:00 czasu polskiego. Wróćmy jednak jeszcze do fazy grupowej. Zapraszamy do sobotniego wydania naszego cyklu.
Koniec fazy grupowej to dla wielu również koniec zmagań na całym turnieju. Są reprezentacje, które pomimo odpadnięcia po trzech meczach zostawią po sobie pozytywne wrażenie. Jest jednak też grono takich, które już na tym wczesnym etapie żegnają się z turniejem, przełykając bardzo gorzką pigułkę. Są też drużyny takie jak np. Brazylia, które już po dwóch meczach zagwarantowały sobie pewny awans. Wraz z końcem meczów w grupach wkraczamy również w fazę turnieju, w której codziennie, do 6 grudnia, będziemy mieli już tylko dwa mecze na dzień, a nie cztery, jak miało to miejsce wcześniej.
1. Bardzo wyrównany poziom
Przed 3. kolejką fazy grupowej nie było, porównując z poprzednimi latami, aż tak dużo ekip, które mogłyby poszczycić się pewnym awansem. Jeśli chodzi o punkty, to rywalizacja w grupach była bardzo wyrównana, nikt swojej wyraźnie nie zdominował. Pierwszy raz od 1994 roku zdarzyło się, że żaden z 32 zespołów nie wygrał wszystkich spotkań. Pięć zespołów może poszczycić się tym, że w fazie grupowej nie uległy nikomu. Są to: Holandia, Anglia, Stany Zjednoczone, Maroko i Chorwacja.
Nie ma też drużyny, która nie straciłaby bramki. Przed 3. kolejką zostały takie trzy, czyli Brazylia, Polska i Maroko. Afrykańczycy grali jednak zbyt otwartą piłkę z Kanadą, aby uniknąć straty bramki. Polacy byli fatalni w meczu z Argentyną i wynik 0:2 to najniższy możliwy wymiar kary. Natomiast najbliżej osiągnięcia tego celu była Brazylia, która do 93. minuty remisowała bezbramkowo z Kamerunem. Wtedy to Vincent Aboubakar strzelił nie do obrony i „Canarinhos” po raz pierwszy na turnieju musieli wyciągać piłkę z siatki.
2. Brazylia vs Afryka
Skoro już jesteśmy przy starciu Kamerun – Brazylia, to należy wspomnieć o historii rywalizacji tych ekip i ogólnie zespołów z Czarnego Lądu z Brazylijczykami. Przed spotkaniem dużo mówiło się o jedynym zwycięstwie drużyny z Afryki nad „Canarinhos”, które wywalczyli właśnie Kameruńczycy. W drużynie, która w 2003 pokonała Latynosów, kapitanem był obecny selekcjoner reprezentacji Kamerunu – Rigobert Song. Wówczas bramkę na wagę zwycięstwa w 83. minucie zdobył Samuel Eto. Kamerun po raz drugi pokonał Brazylię, po raz drugi 1:0, po raz drugi bramkę zdobył w końcówce, choć tym razem zdecydowanie bliżej zakończenia meczu. Jednocześnie jest to pierwsza klęska piłkarzy z Ameryki Południowej w starciu z afrykańską drużyną na mundialu.










