Już dziś Lech Poznań zmierzy się z Manchesterem City. To spotkanie elektryzuje kibiców w całym kraju, bo jeśli poznaniakom uda się zwyciężyć, to będą o krok od awansu do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. O opinię przed tym spotkaniem zapytaliśmy piłkarza, który doskonale wie, co znaczy gra przeciwko najlepszym zespołom w Europie, Marka Citkę.
Czego Pana zdaniem możemy spodziewać się w starciu Lecha Poznań z Manchesterem City?

Mam nadzieje, że zobaczymy ciekawe spotkanie. Przychodzi nowy trener i wszyscy zawodnicy Lecha będą chcieli się dobrze pokazać, więc determinacji nie zabraknie. Nie wiem, jak Manchester podejdzie do tego spotkania, bo słyszymy, że tam są jakieś kłótnie i nieporozumienia. Jest szansa, bo taki Manchester, przyjeżdżając do Poznania, chce grać ładną dla oka piłkę, a jak zabraknie walki, to Lech może ten mecz nawet wygrać.
Rzeczywiście, można tutaj szukać szansy Lecha, jednak mimo podobnej sytuacji w pierwszym spotkaniu, „The Citizens” pewnie udowodnili swoją wyższość, dlaczego teraz miałoby być inaczej?
Każdy mecz jest inny, a zawodnicy Lecha już zobaczyli, że nie taki diabeł straszny. Jeśli lechici w siebie uwierzą i będą mieli troszeczkę szczęścia, bo w piłce trzeba mieć szczęście, to wszystko jest możliwe. Jeśli Lech pierwszy strzeli bramkę, to Manchester będzie musiał się odkryć i może się to skończyć różnie. Lech ma z przodu Peszkę, który może na przykład sprowokować rywali do faulu i może się to skończyć czerwoną kartką.
Co poznaniakom przed tym spotkaniem może podpowiedzieć piłkarz, który z Widzewem Łódź rywalizował z takimi zespołami, jak Borussia Dortmund czy Atletico Madryt?

Żeby w ogóle nie myśleli o przeciwniku. Kiedy grałem z kolegami w Lidze Mistrzów, to w ogóle nie skupialiśmy się na rywalu. Graliśmy swoje i myśleliśmy o tym, żeby jak najlepiej przygotować się do meczu i to jest najlepszy sposób.











