Trener Zagłębia Lubin, Marek Bajor, w rozmowie z Pawłem Junory opowiadał o najbliższych planach związanych z transferami oraz przygotowaniami do rundy wiosennej w sezonie 2009/10.
Marek Bajor między innymi zaprzeczył, jakoby klub miał zamiar pozbyć się Fernando Dinisa oraz skomentował, jak wygląda struktura zatrudnienia piłkarzy w klubie, którego siedziba znajduje się przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie 98 w Lubinie.

Paweł Junory: Obejmuje Pan zespół w chwili, gdy zajmuje on przedostatnią lokatę w tabeli. Po przyjściu Franciszka Smudy oraz Pana, Zagłębie zdecydowanie poprawiło grę, jednak zawsze czegoś brakowało, by odnieść korzystny rezultat. Tak więc czego możemy się spodziewać od zespołu Marka Bajora w rundzie rewanżowej?
Marek Bajor: Będziemy chcieli grać przede wszystkim efektywnie, nawet kosztem jakości. Spodziewam się, że od początku zaczniemy zdobywać punkty, bo to dla nas na chwilę obecną jest najważniejsze. Jakość gry… Na pewno chciałbym połączyć jedno z drugim, ale zdaję sobie sprawę, że w tak krótkim czasie będzie mi bardzo ciężko to zrobić, dlatego w tej chwili zależy mi na efektywnej grze dającej punkty.
P. J.: Czy na poprawę jakości gry w pomocy, bo to był główny mankament w poprzedniej rundzie, może wpłynąć transfer Hildena Salasa z peruwiańskiego Melgar?
M.B.: Wiążemy z nim ogromne nadzieje. Był obserwowany przez naszych wysłanników podczas gry w Peru. Liczymy na to, że będzie wzmocnieniem. Gracz słynie z bardzo ofensywnej gry, tak więc mam nadzieję, że pomoże nam w grze ofensywnej.
P.J.: Do zespołu przyszedł Bojan Isailović. Co sądzi Pan na temat tego gracza? Jak jego przyjście może wpłynąć na rywalizację między nim a Olkiem Ptakiem?
M.B.: Mam nadzieję, że Olek nie odda łatwo miejsca Bojanowi i będzie zaciekle walczył o pierwszą jedenastkę. Bojan przychodzi jako znana marka. Jak wiemy, jest reprezentantem Serbii, a my ściągamy go właśnie po to, by wzmocnić rywalizację na pozycji bramkarza. Wiążemy z nim spore nadzieje, ale też nie ukrywamy, że liczymy na to, że wraz z jego przyjściem poprawi się gra defensywy, a on sam pozytywnie wpłynie na obrońców i przy okazji „wybroni” nam wiele cennych punktów.
P.J.: Jednym z piłkarzy, którzy zostali umieszczeni na liście transferowej jest Fernando Dinis. Według kibiców Portugalczyk nie jest złym zawodnikiem, a w niektórych meczach prezentował się naprawdę przyzwoicie. Czy dostanie szansę, by przekonać do siebie sztab szkoleniowy? Co tak naprawdę go dyskwalifikuje?
M.B.: Fernando Dinis jest do czerwca naszym zawodnikiem i nie ma mowy o jego odejściu! Wiadome jest, że mamy problemy z lewą stroną boiska i nie ma dyskusji o żadnym transferze, czy też wypożyczeniu. Do czerwca jest na pewno naszym graczem i żadne ruchy transferowe w stosunku do jego osoby nie wchodzą w rachubę. Fernando chce walczyć o miejsce w pierwszym zespole i nikt go nie skreśla.











