Szkoleniowiec Zagłębia Lubin, Marek Bajor, opowiadał o sytuacji kadrowej zespołu oraz założeniach przed najbliższym meczem z Polonią Bytom.
Przed Wami bardzo ważne spotkanie wyjazdowe, w którym podejmiecie Polonię Bytom. Jak zapatrujecie się na ten mecz?
Jedziemy z nadzieją, że zaprezentujemy dobrą, a przede wszystkim skuteczną piłkę oraz popełnimy mniej błędów niż przeciwnik i wywieziemy jakiś dorobek punktowy. Jesteśmy optymistami przed tym spotkaniem. Ponadto mam nadzieję, że zwycięstwo z Arką Gdynia jakoś nas podbudowało, dlatego będziemy szukać kolejnych punktów w meczu z Polonią.
Marek Bajor pozostaje optymistą (fot. Joanna Kaliszewska / igol.pl)
Ostatnim razem jednak przegraliście w trochę dziwnych okolicznościach, bo pomimo niezbyt dobrej gry kontrolowaliście ją, a tu dziesięć minut i straciliście dwie bramki, które dały Polonii trzy punkty.
Zgadza się, w tym momencie wiemy, na co zwrócić uwagę. Rozmawiałem już zawodnikami o tym spotkaniu, które rozgrywaliśmy w zeszłym sezonie, kiedy to niemal przez cały mecz rządziliśmy na boisku, a przeciwnik zdobywał bramki po naszych prostych błędach. Dlatego mam nadzieję, że moi zawodnicy wyciągnęli wnioski z poprzedniego spotkania i nie popełnią tych samych błędów.
Porozmawiajmy nieco o kadrze na to spotkanie. Widać, że Dawid Plizga coraz bardziej oswaja się z piłką po kontuzji, jednak pozostają dodatkowe dwie niewiadome: Michał Stasiak oraz Wojciech Kędziora, który powraca po kontuzji. Kogo zabierze Pan ze sobą do Bytomia?
Na chwilę obecną nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Kilku zawodników jest w młodzieżowej kadrze, dlatego czekam na wszystkich piłkarzy, wtedy się okaże, kto jest zdrowy i na kogo mogę liczyć, dlatego teraz nie dam rady odpowiedzieć na to pytanie.
Patrząc na skład Zagłębia z poprzedniego spotkania z Polonią, to niewiele się w nim zmieniło. Przypuszczalnie zmienią się jedynie pozycja bramkarza, środkowego obrońcy i napastnika, ponieważ wtedy grali Ptak, Stasiak i Micanski. Mimo stabilizacji w składzie formacji pomocy przydałoby się chyba kilka zmian.
Mam jeszcze kilka dni na zastanowienie się. Zdaję sobie sprawę, że w tej pomocy nie do końca coś tam dobrze funkcjonuje, ale przy okazji nie chciałbym mówić, że wina leży tylko po stronie pomocników. Po tym jak Dawid Plizga doszedł do zdrowia, na pewno mamy większe pole manewru, jeśli chodzi o tę naszą środkową strefę, zatem poczekajmy, aż wszyscy się zjadą, wtedy będziemy mogli zadecydować, kogo zabierzemy i kto wystąpi w pierwszym składzie.
Przeglądając forum kibiców Zagłębia Lubin, wyłowiłem kilka ciekawych wypowiedzi dotyczących dwóch aspektów: Słaba forma Łukasza Hanzela oraz stałe fragmenty gry wykonywane przez Mateusza Bartczaka – tutaj liderem kibiców w tej dziedzinie jest Amer Osmanagić.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
To nie jest tak, że my nie pracujemy nad tymi elementami gry. Zdajemy sobie sprawę, że nie wygląda to dobrze, nawet kończąc poprzedni sezon, podkreślałem, że nasze stałe fragmenty gry nie przynoszą nam zbyt wiele dobrego, jednak nad tym pracujemy cały czas. Niestety, trudno znaleźć nam takiego wykonawcę, który w tym momencie byłby bardzo dobry. Nie jest tak, że Mateusz nie potrafi uderzać z rzutów wolnych czy rożnych, jednak czasem po prostu mu to nie wychodzi, a jak wspomniałem wcześniej, trudno znaleźć innego gracza, który mógłby Mateusza w tym elemencie gry zastąpić. Ja zdaję sobie sprawę, że kibice mogą narzekać, jednak tak naprawdę mamy bardzo ograniczone pole manewru. Więc proszę mi wskazać zawodnika, który mógłby wykonywać te stałe fragmenty lepiej… Na chwilę obecną nie mam takiego gracza w zespole, a właśnie Mateuszowi wychodzą one najlepiej. Inaczej jest na treningu, inaczej na meczu, wiadomo – czasem przychodzi presja, jednak w przypadku tak doświadczonego piłkarza, jakim jest „Mati”, powinna być nieodczuwalna.
Natomiast jeśli chodzi o Łukasza, każdy kibic ma swoje zdanie: jednemu jego gra się nie podoba, drugiemu się podoba, a trzeci uważa, że nie jest źle, jednak stać go zdecydowanie na więcej. Kibice oglądają danego gracza jedynie z perspektywy meczu, ja za to mam ich na co dzień, na treningach, a w dodatku często taktyka konstruowana jest pod danego przeciwnika, powoduje to, że musimy na niego postawić. Ja nie chciałbym mówić, dlaczego „Hanzi” jest wystawiany, ale my, jako sztab szkoleniowy, najbardziej znamy zespół i wybieramy zawodników, którzy są w najwyższej formie. Kwestia rezerwowych, którzy będą konkurować z tymi, którzy wychodzą w wyjściowym składzie. Zatem nie wieszajmy psów na Łukaszu – zdajemy sobie sprawę z jego wad i mankamentów, jednak jest to gracz, który zawsze wprowadza sporo ożywienia w środkowej strefie.
Do składu wszedł Arek Woźniak, który dał ostatnio zwycięstwo „Miedziowym”. Tymczasem do gry przymierzany był Rakowski, jak wygląda jego sytuacja i szansa na występy w pierwszym zespole?
Jak weźmiemy samych młodych, to powiedzą, że nie bazujemy na doświadczonych zawodnikach. Jak weźmiemy samych doświadczonych, to na odwrót. Wybieram najlepszą osiemnastkę, która na chwilę obecną jest w najlepszej formie. Tak jak powiedziałem kiedyś na konferencji prasowej: zwiększyła nam się rywalizacja, doszło kilku zawodników, jest większa konkurencja, dlatego czasami ciężko jest się przebić do tej meczowej kadry. Dostał szansę Woźniak, poczekajmy – może z czasem dostanie Rakowski. Tylko od niego będzie zależało to, czy przebije się do meczowej kadry, a następnie do wyjściowego składu. Woźniak też musiał się przebijać łokciami do tego składu i też na chwilę obecną nie ma zagwarantowanego miejsca. Rakowski trenuje z nami, więc są równe szanse.
Szkoleniowiec Zagłębia Lubin, Marek Bajor, opowiadał o sytuacji kadrowej zespołu oraz założeniach przed najbliższym meczem z Polonią Bytom.
Przed Wami bardzo ważne spotkanie wyjazdowe, w którym podejmiecie Polonię Bytom. Jak zapatrujecie się na ten mecz?
Jedziemy z nadzieją, że zaprezentujemy dobrą, a przede wszystkim skuteczną piłkę oraz popełnimy mniej błędów niż przeciwnik i wywieziemy jakiś dorobek punktowy. Jesteśmy optymistami przed tym spotkaniem. Ponadto mam nadzieję, że zwycięstwo z Arką Gdynia jakoś nas podbudowało, dlatego będziemy szukać kolejnych punktów w meczu z Polonią.
Marek Bajor pozostaje optymistą (fot. Joanna Kaliszewska / igol.pl)
Ostatnim razem jednak przegraliście w trochę dziwnych okolicznościach, bo pomimo niezbyt dobrej gry kontrolowaliście ją, a tu dziesięć minut i straciliście dwie bramki, które dały Polonii trzy punkty.
Zgadza się, w tym momencie wiemy, na co zwrócić uwagę. Rozmawiałem już zawodnikami o tym spotkaniu, które rozgrywaliśmy w zeszłym sezonie, kiedy to niemal przez cały mecz rządziliśmy na boisku, a przeciwnik zdobywał bramki po naszych prostych błędach. Dlatego mam nadzieję, że moi zawodnicy wyciągnęli wnioski z poprzedniego spotkania i nie popełnią tych samych błędów.
Porozmawiajmy nieco o kadrze na to spotkanie. Widać, że Dawid Plizga coraz bardziej oswaja się z piłką po kontuzji, jednak pozostają dodatkowe dwie niewiadome: Michał Stasiak oraz Wojciech Kędziora, który powraca po kontuzji. Kogo zabierze Pan ze sobą do Bytomia?
Na chwilę obecną nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Kilku zawodników jest w młodzieżowej kadrze, dlatego czekam na wszystkich piłkarzy, wtedy się okaże, kto jest zdrowy i na kogo mogę liczyć, dlatego teraz nie dam rady odpowiedzieć na to pytanie.
Patrząc na skład Zagłębia z poprzedniego spotkania z Polonią, to niewiele się w nim zmieniło. Przypuszczalnie zmienią się jedynie pozycja bramkarza, środkowego obrońcy i napastnika, ponieważ wtedy grali Ptak, Stasiak i Micanski. Mimo stabilizacji w składzie formacji pomocy przydałoby się chyba kilka zmian.
Mam jeszcze kilka dni na zastanowienie się. Zdaję sobie sprawę, że w tej pomocy nie do końca coś tam dobrze funkcjonuje, ale przy okazji nie chciałbym mówić, że wina leży tylko po stronie pomocników. Po tym jak Dawid Plizga doszedł do zdrowia, na pewno mamy większe pole manewru, jeśli chodzi o tę naszą środkową strefę, zatem poczekajmy, aż wszyscy się zjadą, wtedy będziemy mogli zadecydować, kogo zabierzemy i kto wystąpi w pierwszym składzie.
Przeglądając forum kibiców Zagłębia Lubin, wyłowiłem kilka ciekawych wypowiedzi dotyczących dwóch aspektów: Słaba forma Łukasza Hanzela oraz stałe fragmenty gry wykonywane przez Mateusza Bartczaka – tutaj liderem kibiców w tej dziedzinie jest Amer Osmanagić.
To nie jest tak, że my nie pracujemy nad tymi elementami gry. Zdajemy sobie sprawę, że nie wygląda to dobrze, nawet kończąc poprzedni sezon, podkreślałem, że nasze stałe fragmenty gry nie przynoszą nam zbyt wiele dobrego, jednak nad tym pracujemy cały czas. Niestety, trudno znaleźć nam takiego wykonawcę, który w tym momencie byłby bardzo dobry. Nie jest tak, że Mateusz nie potrafi uderzać z rzutów wolnych czy rożnych, jednak czasem po prostu mu to nie wychodzi, a jak wspomniałem wcześniej, trudno znaleźć innego gracza, który mógłby Mateusza w tym elemencie gry zastąpić. Ja zdaję sobie sprawę, że kibice mogą narzekać, jednak tak naprawdę mamy bardzo ograniczone pole manewru. Więc proszę mi wskazać zawodnika, który mógłby wykonywać te stałe fragmenty lepiej… Na chwilę obecną nie mam takiego gracza w zespole, a właśnie Mateuszowi wychodzą one najlepiej. Inaczej jest na treningu, inaczej na meczu, wiadomo – czasem przychodzi presja, jednak w przypadku tak doświadczonego piłkarza, jakim jest „Mati”, powinna być nieodczuwalna.
Natomiast jeśli chodzi o Łukasza, każdy kibic ma swoje zdanie: jednemu jego gra się nie podoba, drugiemu się podoba, a trzeci uważa, że nie jest źle, jednak stać go zdecydowanie na więcej. Kibice oglądają danego gracza jedynie z perspektywy meczu, ja za to mam ich na co dzień, na treningach, a w dodatku często taktyka konstruowana jest pod danego przeciwnika, powoduje to, że musimy na niego postawić. Ja nie chciałbym mówić, dlaczego „Hanzi” jest wystawiany, ale my, jako sztab szkoleniowy, najbardziej znamy zespół i wybieramy zawodników, którzy są w najwyższej formie. Kwestia rezerwowych, którzy będą konkurować z tymi, którzy wychodzą w wyjściowym składzie. Zatem nie wieszajmy psów na Łukaszu – zdajemy sobie sprawę z jego wad i mankamentów, jednak jest to gracz, który zawsze wprowadza sporo ożywienia w środkowej strefie.
Do składu wszedł Arek Woźniak, który dał ostatnio zwycięstwo „Miedziowym”. Tymczasem do gry przymierzany był Rakowski, jak wygląda jego sytuacja i szansa na występy w pierwszym zespole?
Jak weźmiemy samych młodych, to powiedzą, że nie bazujemy na doświadczonych zawodnikach. Jak weźmiemy samych doświadczonych, to na odwrót. Wybieram najlepszą osiemnastkę, która na chwilę obecną jest w najlepszej formie. Tak jak powiedziałem kiedyś na konferencji prasowej: zwiększyła nam się rywalizacja, doszło kilku zawodników, jest większa konkurencja, dlatego czasami ciężko jest się przebić do tej meczowej kadry. Dostał szansę Woźniak, poczekajmy – może z czasem dostanie Rakowski. Tylko od niego będzie zależało to, czy przebije się do meczowej kadry, a następnie do wyjściowego składu. Woźniak też musiał się przebijać łokciami do tego składu i też na chwilę obecną nie ma zagwarantowanego miejsca. Rakowski trenuje z nami, więc są równe szanse.